X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Życie w luksusie – Tygodnik Angora

Życie w luksusie – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 25 grudnia 2015

Jakie jest jego paryskie oblicze? Mówi się o paryskim szyku lub o francuskiej elegancji. Luksus na stole, w szafie, w miejscu, w którym mieszkamy – po francusku.


W Paryżu jest to XVI dzielnica najbogatszych ludzi żyjących w oszałamiająco wielkich apartamentach albo w willach przy alejach, dyskretnie odsuniętych od szerokich bulwarów. To będzie apartament 216 metrów kwadratowych, z dwiema wykładanymi marmurem łazienkami w Dzielnicy Łacińskiej, przy bulwarze St. Germain (gdzie apartament za 7 milionów euro kupił syn ministra spraw zagranicznych Laurenta Fabiusa). Pod Paryżem to imponujące posiadłości na zachód od stolicy, jak pałac w Boulogne, w którym mieszka Jean-Marie Le Pen. A dalej alpejski dom w Megeve, pięć pokoi za 2 miliony 200 tysięcy euro, w Chamonix z widokiem na Mont Blanc oraz Chalet w Courchevel 240 metrów kwadratowych za dwa i pół miliona euro. Drewniany dom z balkonami, w jednej z najmodniejszych stacji narciarskich w Alpach, którą chciał kupić właściciel londyńskiej Chelsea Roman Abramowicz. Mer kurortu nie zgodził się, więc miliarder wynajął na sezon dwieście tysięcy miejsc w tamtejszych hotelach. Lazurowe Wybrzeże i willa Pabla Picassa. Stare domy w St. Tropez wokół tamtejszej mariny – kiedyś mieszkali tu rybacy, dzisiaj te kolorowe kamienice kosztują fortuny. Z ich okien widać cumujące przy nadbrzeżu krążowniki jachtów, przy których te z filmów Jamesa Bonda wydają się ubogimi krewnymi. Luksus na wodzie to jachty i motorówki Beneteau. Luksus na lądzie to montowane w Alzacji Bugatti Veyron, tysiąc koni mechanicznych, 400 kilometrów na godzinę, ponad 2 miliony euro.

Sezamie, otwórz się
Plac Vendôme. Dookoła niego najwspanialsze sklepy jubilerskie. Fantastyczna kolia z brylantów i szafirów. Zaczyna się na szyi błękitem, by spłynąć niżej, na dekolt, diamentową lawiną. Ma to być metafora związków pięknej biżuterii z tańcem i śpiewem, bo Dom Grisogono, w którym można ją zobaczyć, mieści się przy Operze. Białe złoto. Dwa tysiące 14-karatowych szafirów poire, 98-karatowe diamenty i ponad tysiąc błękitnych szafirów. Kaskada drogich kamieni, aria do luksusu. I pierścienie, kolczyki i broszki. To dzieło ojca i córki, pary włoskich projektantów biżuterii Andrei i Lucrezii Buccellatich, którzy czerpali inspiracje we wzornictwie renesansu.
Sklep Cartiera przy rue de la Paix. Zegarki o astronomicznej cenie, wspaniałe naszyjniki i 200-karatowy szafir. Należał do carskiej rodziny Romanowów. Pochodzący z Cejlonu klejnot osadził w broszy producent słynnych złotych jaj Fabergé. 45 sztuk biżuterii z białego złota wysadzanej 240 brylantami zobaczyć można u Chaumeta. Białe diamenty w złocie, bransoletka z kamieni wijących się wężowym ruchem – to kolekcja Diora. Harry Winston – absolutny autorytet w dziedzinie brylantów i Van Cleff & Appels – osadzone w złocie szafirowe ślimaki wysadzane diamentami. Chopard, Piaget, Bulgari – oazy bajecznej biżuterii z Krainy Tysiąca i Jednej Nocy.

Co na siebie włożyć?
Słynna projektantka Anne Fontaine oświadczyła, że podstawą elegancji jest śnieżnobiała koszula i cały wykwintny Paryż zaczął tak się nosić. Teraz w jej butiku przy rue Saint-Honoré (najbardziej eleganckie i najdroższe sklepy z ubraniami i dodatkami), proponuje nową linię… toreb. Czarna z indiańskimi frędzlami, z jagnięcej skóry. Koktajl ciągot w stronę bohemy i rocka epoki hippisów. Albo elegancka, do wieczorowej kreacji, torebka bez paska, o delikatnie czerwonym odcieniu. To zmysłowy dodatek, podkreślający kobiecość. W latach 80. France Petrovitch i Eva Robinson wylansowali koszulkę T-shirt z jedwabiu. Potem wdrapali się na najwyższe poziomy haute game. Ich najnowsza kolekcja to sedno paryskiego szyku. Znakomite jakościowo materiały. Prosta linia. Styl nieśmiertelnie modny. Ale można się szykownie ubierać także w luźne ciuchy, najlepiej w butiku Saint James l’Atelier, w starej i pełnej uroku dzielnicy Marais. Kolekcja swetrów ze 100-procentowej wełny. Dla pań i dla panów. Do pracy i na weekend. Marka obecna jest na rynku od 1889 roku i stała się symbolem luksusu na co dzień. Nieco młodsza (1991) jest historia kultowych butów i torebek Christiana Louboutina. Jego pomysł czerwonych szpilek na zabójczo wysokich obcasach zafascynował projektantów od Chanel. Dla panów nieśmiertelne „mokasyny Westona” z założonej w 1891 roku w Limoges, manufaktury Blancharda. Trudno zapomnieć o perfumach i kreacjach Diora, Chanel, Yves’a Saint Laurenta, o okularach Vuarnet, nazwanych na cześć mistrza olimpijskiego w zjeździe, a noszonych przez Alaina Delona, wreszcie o symbolu paryskiego luksusu – Louisie Vuittonie. W Grand Palais można właśnie oglądać torbę Sofii Coppoli i wieczorowe kreacje Grety Garbo, Katharine Hepburn i Liz Taylor na wystawie tej założonej w 1854 roku firmy. Na wystawie sklepu Louisa Vuittona na Polach Elizejskich chińskie turystki płacą za zakupy 500-eurowymi banknotami. Apaszki, parasolki, walizy i kufry, torebki i inne dodatki, wszystkie noszące monogram „LV”, w charakterystycznym kolorze ciemnego kasztana, ozdobione złotymi symbolami. Do tego najnowszy model zegarka tej firmy „LV Fifty Five”.

A co na stół?
Na herbatkę „five o’clock” wpada się do restauracji hotelu George V, na pyszne wiśnie w czekoladzie – do Meurice’a, a na krem borowikowy – do Bristolu, ulubionej restauracji Nicolasa Sarkozy’ego. U Fouqueta spotyka się śmietanka paryska – politycy, sportowcy, aktorzy, przedsiębiorcy. Wielka uczta czeka nas w La Tour d’Argent, liczącej czterysta lat restauracji z widokiem na katedrę Notre Dame. „Szóste piętro – siódme niebo” – mówi się o tym miejscu. Na początek lub zakończenie biesiady – koniak. Hennessy obchodzi 250 lat istnienia. W związku z „urodzinami” Hennessy wypuścił wyjątkową serię – troskliwie dobierany trunek w kryształowych karafkach. Ucztę można rozpocząć szampanem. Te z najwyższej półki będą sporo kosztować. Comtes de Champagne Taittinger, pełen elegancji i wyrafinowanego smaku, Ruinart – jeden z najstarszych tego typu trunków na rynku – czy Perrier-Jouet Belle époque. A na półmiskach homary, langusty i kawior. Największym poważaniem cieszy się ten od braci Petrossian. Pochodzili z ormiańskiej rodziny z Górnego Karabachu, która przeniosła się do Baku, potem do Iranu, by osiąść nad Sekwaną. Pudełeczko 30-gramowe kosztuje do 120 euro. Urokowi „małżeństwa” kawioru i szampana nie były się w stanie oprzeć wielkie diwy sceny i ekranu. Największa śpiewaczka swej epoki Nelli Melba, dla której „papież” kucharzy Escoffier wymyślił słynny deser, nazwany jej imieniem, czyli… melbę. Za kawiorem i szampanem przepadała wielka femme fatale Marlena Dietrich, raczyła się nimi na śniadanie i były to jedyne produkty, jakie miała w lodówce. W ostatnich latach życia Marilyn Monroe zaopatrywana była w kawior przez Franka Sinatrę. A skoro o śniadaniu mowa, to wytwornym daniem będzie jajecznica z truflami, za których kilogram trzeba zapłacić nawet 800 euro.

Marek Brzeziński






Najpopularniejsze

Zobacz także