X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Zdrowo w czasie epidemii

Zdrowo w czasie epidemii

Artykuł wprowadzono: 12 kwietnia 2020

Stwierdzenie, że wszyscy muszą jeść – to banał. Ale kiedy dodamy, że niektóre narody z jedzenia czynią sztukę godną rangą malarstwu, opery czy muzyki rockowej, to nieco poszerzamy ten wymiar.

Do takiej kultury należą Francuzi i nie chodzi tutaj tylko o trwające 5 – 6 godzin niedzielne obiady rodzinne w Normandii okraszone tamtejszą wytrawną wódką z jabłek, czyli calvadosem. Dla Francuzów jedzenie jest mistycznym obrzędem, który należy celebrować nie w ciszy, a przeciwnie – rozmawia się o wszystkim, przede wszystkim o tym, co jest na talerzu; na pewno nie o polityce, z należytym szacunkiem wobec tego, co smakujemy i czym się delektujemy.

W czasach zarazy pojawiło się wiele zaleceń dietetyków francuskich na temat tego, że jak już siedzimy w domu w związku z kwarantanną obejmującą całe społeczeństwo, za której naruszenie grozi do 3 700 euro grzywny i pół roku więzienia, człowiek więcej czasu spędza przy stole w domu. A wtedy – zmniejszenie aktywności fizycznej i pełna spiżarnia robią swoje.

Śniadanie, obiad, kolacja i… podwieczorki

Główna zasada – samemu przygotowane posiłki, raczej niż gotowe zamawiane na wynos. A zatem śniadanie. Kawa, herbata albo świeżo wyciskany sok z cytrusów. Nie za dużo masła, konfitury i miód. Pieczywo i płatki do mleka. Na deser jogurt naturalny lub ser. Na obiad świeże warzywa i owoce ze sporą łychą oliwy z oliwek. Można też podać warzywa gotowane na parze. Oczywiście bagietka – to obowiązkowy dodatek do każdego francuskiego obiadu, mięso lub ryby albo jajka. A potem owoce i znów sery. Podwieczorek to przede wszystkim… orzechy włoskie, orzeszki, fistaszki, pistacje, migdały, a dalej bagietka i owoce. No i kolacja. Późno spożywana we Francji w kontekście polskich obyczajów – bo najwcześniej około 20. Tak jest w „normalnych” czasach, gdy ludzie wracają z pracy – teraz w kwarantannie zasiadają do stołu wcześniej. A tam na talerzu mięso przyrządzone według Szekspirowskiego przepisu „jak wam się podoba”. Duszone, smażone, na parze, z grilla, z frytkownicy w panierce. To samo z rybami, które do tego można jeszcze podawać na surowo albo delikatnie marynowane w oliwie i w soku z cytryny, z pokrojonymi w plasterki korniszonami i posypane poszatkowanym koperkiem. No i znów jajo – na twardo z wędzonym łososiem lub z rybią ikrą – w każdym przypadku posypane świeżo zmielonym pieprzem lub cayenne, także wtedy, gdy podajemy je tylko z majonezem. Do tego sałatka z pomidorów z żółtą nieostrą cebulą, z dodatkiem rukoli, polane oliwką z oliwek i posypane świeżo utartym pieprzem. Na przystawkę talerz… twarożku, a na deser łatwo zgadnąć: jogurt, owoc – najlepiej bogate w witaminę C kiwi, no i sery. Sardynki i czekolada dobrze wpłyną na nasz stan psychiczny nadszarpnięty w czasach zarazy. Znacznie należy natomiast ograniczyć spożycie makaronów i ryżu, bo to pożywienie w czasach, kiedy uprawiamy sport. W ciemny kąt odstawiamy chipsy, słodycze i alkohol – zamiast tego wypijamy dziennie osiem szklanek wody – najlepiej niegazowanej. Nikt jednak nie zabrania sięgania do specjałów kuchni regionalnej. Kurza nóżka. Obieramy ze skóry. Tniemy na dwie części. Podsmażamy. Na patelnię dodajemy cebulę i czosnek. Drobno pokrojone pomidory i paprykę obraną ze skóry. Tymianek. Szklanka białego wina. Czarne oliwki w plasterkach. Dusimy. A pod koniec pocięta, zielona kolendra i papryka espelette. Kurczak po baskijsku. Podajemy z ryżem i z kieliszkiem alzackiego rieslinga – białego, wytrawnego.

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także