X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Władze przeciwne pracownikom delegowanym

Władze przeciwne pracownikom delegowanym

Artykuł wprowadzono: 13 sierpnia 2020

We Francji obowiązywać zaczęło rozporządzenie w sprawie statusu pracowników delegowanych. Jest ono oparte na dyrektywie Parlamentu Europejskiego mającej ich chronić, ale francuskie media oceniają, że władze dążą do utrudnienia tej formy pracy.

Parlament Europejski przyjął dyrektywę w sprawie pracowników delegowanych w 2018 roku. Państwa członkowskie miały dwa lata na wprowadzenie jej w życie.

Wypowiedzi francuskich ministrów i artykuły prasowe sugerują, że to Polacy stanowią największą grupę pracowników delegowanych w tym kraju. W rzeczywistości najwięcej jest tu pracowników portugalskich, a Polacy niewiele tylko wyprzedzają Niemców, Rumunów i Włochów.

Dalsze zaostrzenia przepisów dotyczących pracowników delegowanych zapowiedziane są w czwartkowym numerze dziennika „Le Figaro”. Rząd pragnie „w sposób realistyczny i skoordynowany zredukować pracę delegowaną” tam, gdzie najwięcej jest cudzoziemskich pracowników, jak przewiduje terminarz „dialogu społecznego” przekazany w lipcu przez premiera Jeana Castexa przedstawicielom związków zawodowych i stowarzyszeń pracodawców.

Przewiduje się, że władze jeszcze bardziej zaostrzą kontrole przedsiębiorstw korzystających z pracowników delegowanych i pozbawią takie firmy pomocy publicznej.

Autor artykułu w „Le Figaro” zwraca uwagę na postępujące „od kilku tygodni usztywnienie stanowiska rządu francuskiego”. Media przypominają wypowiedź minister pracy Elisabeth Borne, która w wywiadzie opublikowanym w dzienniku gospodarczym „Les Echos” zapowiedziała: „Masowe korzystanie z pracowników delegowanych w niektórych sektorach jest niezrozumiałe w okresie poważnego bezrobocia. Nie ma mowy, by plan ożywienia gospodarki realizowany był przy pomocy pracowników delegowanych”.

Eksperci zabierający głos w radiu i telewizji, przypominają, że prezydent Emmanuel Macron „od lat ma pracowników delegowanych na celowniku”.

Niektórzy zwracają uwagę, że w 2005 roku „polski hydraulik” stał się straszakiem, którym posługiwali się przeciwnicy „konstytucji europejskiej”, odrzuconej następnie przez Francuzów w referendum. Mniej więcej od tego czasu pracownicy delegowani, głównie polscy, są obiektem krytyki francuskich polityków.

Choć od roku 2008 liczba pracowników delegowanych we Francji zwiększyła się wielokrotnie, stanowią oni mniej niż 1 proc. osób zatrudnionych we Francji – wyjaśnia redakcja „Les Echos”. Politycy, a za nimi media, mówią jednak o „eksplozji pracy delegowanej”.

Według „Les Echos” dyrektywę europejską w sprawie statusu pracowników delegowanych streścić można w słowach „za taką samą pracę, takie samo wynagrodzenie”. Jednak pracodawcy zmuszeni są ponadto pokrywać koszty transportu, zakwaterowania i wyżywienia pracowników delegowanych.

Pracodawcy zwracają uwagę, że w wielu branżach pracownicy delegowani sa niezastąpieni, ponieważ nie ma wykwalifikowanych sił na lokalnym rynku pracy. Związki rolników wyraziły „gotowość do współpracy z rządem (w sprawie pracowników delegowanych), ale pod warunkiem, że nie znajdą się bez rąk do pracy”. „Nawet z pracownikami delegowanymi, wciąż brakuje nam 60 tys. pracowników sezonowych i 10 tys. stałych” – tłumaczył cytowany przez „Le Figaro” Jerome Volle z największego francuskiego związku rolników FNSEA.

„Sytuacja jest jaka jest i stąd trudności. Powiedzmy sobie szczerze, nie możemy jej zmienić, jeśli nie ma alternatywy” – przyznał w wywiadzie dla radia „Europe1” francuski minister rolnictwa Julien Denormandie.

PAP






Najpopularniejsze

Zobacz także