X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Wielki comeback sztuki

Wielki comeback sztuki

Artykuł wprowadzono: 26 września 2021

Paryski nie-co-dziennik

Wraca pocovidowa normalność. No – paranormalność. Soutine, Kooning, Dali, Giacometti, Modigliani, Chagall, Hirst, O’Keeffe, Christo, Banksy… To umowna top dziesiątka, a przecież na paryskim afiszu są i inni, także spektakl Warlikowskiego w Operze Garnier.

Nim tam zajrzę, wypada, ba, trzeba się zaszczepić. Szczepionką szczególną, bo „szczepionką przeciwko głupocie, jaką jest Brassens” – przekonują organizatorzy spektakli-koncertów w Teatrze Edgara, poświęconych anarchizującemu bardowi, poecie i kompozytorowi z okazji jego okrągłych rocznic: setnej urodzin i czterdziestej śmierci. Byłoby śmiertelnym grzechem nie zauważyć Brassensa, twierdzą. Można go nie lubić, ale posłuchać trzeba. Czas słodkiej Francji, której dawno nie ma. Kumple przede wszystkim, Zakochani na miejskich ławeczkach albo: Ja już leżę w zbiorowym grobie, jaki kopie nam czas…

W tym grobie jeszcze nie leżą bohaterowie Krzysztofa Warlikowskiego, który przeniósł akcję wyreżyserowanej przez siebie XVIII-wiecznej opery Glucka „Ifigenia na Taurydzie” w realia dzisiejszego domu starców. Starzejąca się jego pensjonariuszka, tytułowa Ifigenia z mitologii greckiej, ostatni raz przeżywa koszmar swego życia, które straciło dawny sens. Jej rolę, obok śpiewaczki Tary Er­raught, gra Agata Buzek. Warlikowski już po raz trzeci wystawił ten spektakl w Operze Garnier. W jego poprzednim widowisku „(A)pollonia”, opartym na starożytnych tekstach tragedii Ajschylosa i Eurypidesa (także Coetzeego, Tagorego i Hanny Krall), bohaterką też była Ifigenia, obok Alkestis i Apolonii Machczyńskiej z Kocka, która zginęła za ukrywanie Żydów. Polski reżyser jest znany w Paryżu. Przed laty wystawił w Odeo­nie dramat Williamsa „Tramwaj zwany pożądaniem” nafaszerowany cytatami z Platona i Sofoklesa, z udziałem Isabelle Huppert i Andrzeja Chyry.

Z Opery Garnier niedaleko do Centrum Pompidou, gdzie trwa retrospektywa zmarłej 35 lat temu Georgii O’Keeffe, pionierki amerykańskiej sztuki abstrakcyjnej. Sto obrazów, rysunki, fotografie. Realistyczne tematy, zwłaszcza kwiaty, wtopione w abstrakcyjne formy, niektóre zabarwione erotycznie. W latach 60. prace malarki łączono z ruchem artystek feministek. Jej mężem był znany fotograf Alfred Stieglitz, właściciel nowojorskiej Galerii 291. O’Keeffe to pierwsza kobieta wystawiana w Museum of Modern Art (MoMA) na Manhattanie. A kilka stacji paryskiego metra dalej w Fundacji Cartiera zaprezentowano inne kwiaty, Damiena Hirsta – „Kwiaty wiśni”. Cykl 30 obrazów o pięknie i jego kruchości. Kwitnące drzewa na bezchmurnym niebie malowane w spontanicznym geście. Pierwsza wystawa angielskiego artysty awangardowego we Francji. Hirst zasłynął pracą „Na miłość boską”, przedstawiającą wykonaną z platyny ludzką czaszkę inkrustowaną diamentami; wcześniej – cyklem Natural History, w skład którego weszły martwe, wypreparowane zwierzęta zanurzone w formalinie.

Odbywają się też dwa artystyczne dialogi. Pierwszy w Instytucie Giacomettiego – ekspozycja-dialog tego szwajcarskiego rzeźbiarza i malarza z dziełami antycznej sztuki egipskiej pochodzącymi ze zbiorów w Luwrze. Autor ikonicznego „Idącego człowieka”, idącego z nieuporządkowanej energii chaosu ku śmierci, był zafascynowany egipskim antykiem, którym się inspirował przez całą twórczość. Drugi dialog ma miejsce w Muzeum Orangerie. Dialog dwóch światów – 50 obrazów: Chaïma Soutine’a, artysty przeklętego, osobliwego autsajdera zmagającego się z ekscesami paryskiej bohemy, oraz Willema de Kooninga, amerykańskiego przedstawiciela abstrakcyjnego ekspresjonizmu. Sztuka Soutine’a przekracza ból, nędzę, cierpienie, jedna z życiem w oczekiwaniu radości. Jest jak on udręczona, niepokojąca, iskrząca zuchwałym kolorem. – Oszalałem na jego punkcie – ekscytował się Kooning, a efekt tego „szaleństwa” można zobaczyć w Orangerie. Zwłaszcza cykl „Kobiety” to zwrot w twórczości Amerykanina pod wpływem żydowskiego malarza. Ekspresjonizm łączący figurację z abstrakcją. Dzikie barwy. Seksualne lęki ewoluujące w „Kobietę jako pejzaż”, która się wtapia w abstrakcyjne tło.

Prace Soutine’a można obejrzeć także w Muzeum Judaizmu na spóźnionej z powodu koronawirusa wystawie „Chagall, Modigliani, Soutine…”. Wykropkowani w tytule to m.in. Moïse Kisling, Jules Pascin, Jacques Lipchitz, Mela Muter. Ekspozycja jest hołdem dla żydowskiej bohemy, części środowiska École de Paris 1905 – 1940, a specjalnie dla Amadeo Modiglianiego z okazji jego spóźnionej setnej rocznicy śmierci w styczniu ubiegłego roku. W ubiegłym roku zmarł inny artysta – Christo, pomysłodawca instalacji opakowania w srebrzystoniebieski materiał Łuku Triumfalnego na placu Gwiazdy i przewiązania monumentu tysiącami metrów czerwonej taśmy. Kilka kilometrów od tej instalacji, przy rue Faubourg Montmartre 44, wyeksponowano „The World of Banksy”, artystyczną podróż po świecie dzieł tego najbardziej tajemniczego artysty miejskiego. Słynne murale. Sto dzieł Brytyjczyka, wśród nich jest smutna dziewczynka, która pojawiła się na drzwiach sali koncertowej Bataclan po atakach terrorystycznych w 2015 roku. Ekspozycja zbiegła się z rozpoczęciem procesu 20 oskarżonych o współudział w tych tragicznych atakach (130 osób zginęło, 350 zostało rannych).

„Skretyniałe czasy” – tak Salvador Dali nazywał te, w jakich żył. Czy aby one minęły? Twórca płonących żyraf i miękkich zegarów odmierzających czas, który pożera wszystko, ten twórca zawładnął Atelier des Lumières, gdzie odbywa się multimedialna, immersyjna wystawa „Dali, niekończąca się zagadka”. Już o niej pisałem, więc czekam na inne katharsis. Może… Voyage en catharsis. To obiecujący tytuł konferencji w paryskim teatrze Elizabeth Czerczuk (1 października), która poprzedzi Festiwal Form Radykalnych. Katharsis. Oczyszczenie! Czy nie tego nam trzeba?  

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także