X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

We Francji obawa przed „importem konfliktu” izraelsko-palestyńskiego

We Francji obawa przed „importem konfliktu” izraelsko-palestyńskiego

Artykuł wprowadzono: 14 maja 2021

Podczas gdy w mediach waży się racje palestyńskie i izraelskie w trwającym od poniedziałku konflikcie zbrojnym między państwem żydowskim a Strefą Gazy, we Francji wyraźna jest obawa przed „importem zagranicznego konfliktu” do kraju.

W sytuacji, gdy w mediach społecznościowych pojawiają się liczne wpisy antyizraelskie i antysemickie, komentatorzy zwracają uwagę na przychylne dla Izraela stanowisko prezydenta Francji. Emmanuel Macron „zdecydowanie potępił skierowany na terytorium Izraela ostrzał Hamasu i innych ugrupowań terrorystycznych, co stawia w wielkim niebezpieczeństwie mieszkańców Tel Awiwu i innych miast izraelskich i szkodzi bezpieczeństwu Państwa Izrael”.

Minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin wezwał w czwartek prefekta Paryża do zakazania przewidzianej na sobotę „manifestacji poparcia dla narodu palestyńskiego”. W telegramie do wszystkich prefektów zalecił, by „bez wahania” zakazywali demonstracji stanowiących „zagrożenie dla porządku publicznego”.

Minister przypomniał, że w 2014 r. doszło do „poważnych zakłóceń porządku publicznego”. Uczestnicy zakazanej manifestacji w Paryżu pod hasłem „solidarność z Gazą” wznosili okrzyki: „śmierć Izraelowi”, „śmierć Żydom” i „Palestyna od rzeki do morza (czyli na terytorium Izraela – PAP)”. Zniszczono i spalono stojące w sąsiedztwie pojazdy, rozbito wiaty przystanków transportu miejskiego.

W czwartek wieczorem uczestnicy debat telewizyjnych sięgnęli po świeższy przykład manifestacji tzw. żółtych kamizelek z 2018 r. Dołączała do nich młodzież z tzw. trudnych przedmieść, jak określa się we Francji dzielnice zamieszkane w większości przez przybyszy z Afryki i ich potomków. Według policji to właśnie „ta młodzież” niszczyła i rabowała sklepy na trasie pochodów „żółtych kamizelek”, oddolnego ruchu kontestującego politykę gospodarczą rządu Macrona.

Liczni komentatorzy, jak specjalista od Bliskiego Wschodu i były zakładnik w Iraku Georges Malbrunot, określili zakaz manifestacji jako „znak słabości” władz. „To będzie jeszcze jeden powód, by dzieci imigrantów muzułmańskich uznały się za męczenników” – powiedziała w radiu France Info publicystka polityczna Yasmina Jaafar.

Zakaz manifestacji potępił przywódca skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona Jean-Luc Melenchon. Poparł natomiast deputowany centroprawicowej partii Republikanie Eric Ciotti. A mer Nicei z tego ugrupowania Christian Estrosi, zwrócił się do prefekta o zakazanie propalestyńskiej manifestacji w jego mieście.

Wybitny znawca świata arabskiego, politolog prof. Gilles Kepel zauważył w rozmowie z France Info, że „wyczuwalna jest obawa przed importem zagranicznego konfliktu do Francji”. Od środy wzmocniono we Francji ochronę synagog i siedzib instytucji żydowskich.

Publicysta Eric Zemmour powiedział w telewizji CNEWS, że „demografia arabska w Europie, która stała się siłą polityczną”, odgrywa dużą rolę w reakcjach na napięcie w Izraelu. Zwrócił on uwagę, że tzw. sprawa palestyńska wciąż cieszy się we Francji poparciem lewicy, dla której Palestyńczycy, tak samo jak muzułmanie we Francji, to „nowy proletariat”. Natomiast prawica jest obecnie bardziej proizraelska. A to dlatego, że widzi na Bliskim Wschodzie odpowiednik tego, co dzieje się we Francji: z jednej strony Hamas reprezentujący islamizm i terroryzm, a z drugiej Izrael, „państwo, które się przed nim broni jak my” – tłumaczył.

PAP






Najpopularniejsze

Zobacz także