X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Wbrew epidemiologom, rząd francuski pragnie uniknąć lockdownu

Wbrew epidemiologom, rząd francuski pragnie uniknąć lockdownu

Artykuł wprowadzono: 3 lutego 2021

Epidemiolodzy zapowiadają, że obecnie obowiązujące obostrzenia – godzina policyjna i zamknięcie restauracji oraz wielkich centrów handlowych – nie zahamują ekspansji brytyjskiego wariantu koronawirusa i lockdown, może ograniczony, okaże się konieczny.

Ta brytyjska mutacja coraz częstsza jest we Francji, głównie w regionie paryskim. Władze, po to by nie doszło do nowego lockdownu, wzmacniają kontrole – głównie kawiarni i bistr. – Intensywniejsze są też patrole policyjne po godz. 18.

Wprowadzono też nowy regulamin zamykania klas – jeden przypadek mutacji starczy do zamknięcia całej klasy. A w przedszkolach nawet pojedynczy przypadek „klasycznego” wirusa.

We wtorek radio „France Info” powtarzało ostrzeżenia prezesa komisji medycznej szpitali paryskich, prof. Remiego Salomona, który z naciskiem stwierdzał, że „angielski wariant (koronawirusa) zwycięża i kroki podjęte (przez rząd) są niewystarczające”. A informacje o zmniejszeniu liczby zachorowań nazwał „fałszywą dobrą wiadomością”, gdyż „w szpitalach bez przerwy przybywa pacjentów”.

Jego zdaniem należy wprowadzić lockdown, „być może jedynie tam, gdzie najwięcej zachorowań”. Wypowiedział się też za przedłużeniem lutowych ferii szkolnych do „trzech tygodni, miesiąca”.

Przyznał, że „Francuzi zdemoralizowani są” sytuacją, ale nie widzi innego wyjścia niż lockdown, wobec „gwałtownego przyspieszenia epidemii”, gdy „już odwołuje się pewne zabiegi i operacje”, a „ekipy są na skraju wyczerpania”.

W niedzielę prezydent Francji Emmanuel Macron wpisem, który we wtorkowym numerze dziennika „le Monde” nazwano „nieco churchillowskim”, wzywał do solidarności w walce z wirusem i wyraził ufność, że Francuzi „wspólnie zwyciężą pandemię covidu 19, bez lockdownu”.

Od poniedziałku jego ministrowie mnożą ostrzeżenia wobec tych wszystkich, którzy lekceważyć próbowaliby zarządzenia władz. Minister gospodarki Bruno Le Maire zapowiedział pozbawienie „funduszu solidarności” restauracji, które otworzą się mimo zakazu. Najpierw na miesiąc i na zawsze w wypadku recydywy. Takie odszkodowanie może wynosić do 200 tys. euro miesięcznie.

Rzecznik rządu Gabriel Atal zapewniał w wywiadzie radiowym, że „zrobiono wszystko, by uniknąć kolejnego lockdownu, ale w zamian „obowiązujące reguły, a szczególnie godzina policyjna od 18, muszą być całkowicie przestrzegane”, do czego służy „zwiększenie liczby kontroli policyjnych”. Podobnie wypowiadał się min. spraw wewnętrznych Gerard Darmanin.

Tę „zerową tolerancję” poparli przedstawiciele prawicy. „Nie rzuca się wyzwania państwu” – cytuje „le Monde” szefa komisji finansów Zgromadzenia Narodowego (niższa izba parlamentu) Erica Woertha z partii Republikanie.

Lewica natomiast „podchodzi do strategii władz z rezerwą”- czytamy w „le Monde”, gdzie cytowana jest deputowana socjalistyczna Christine Pires Beaune, według której „to nie poprzez zaostrzanie kar zdobyć można poparcie Francuzów”.

Jak komentuje autorka artykułu w „le Monde”, „rząd zmuszony bez przerwy do wybierania rozwiązania będącego mniejszym złem, wyraźnie postawił na przestrzeganie porządku i szacunek dla autorytetu, wierząc, że ściśle przestrzegana godzina policyjna pozwoli na uniknięcie nowego lockdownu”.

PAP




Najpopularniejsze

Zobacz także