X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Warto wiedzieć: składniki pochodzenia zwierzęcego znajdują się w spożywanych codziennie artykułach spożywczych

Warto wiedzieć: składniki pochodzenia zwierzęcego znajdują się w spożywanych codziennie artykułach spożywczych

Artykuł wprowadzono: 24 września 2018

Organizacja ochrony konsumentów Foodwatch wykryła składniki pochodzenia zwierzęcego jak ślady insektów, ekstrakty z wołowiny czy wieprzowiny w niektórych popularnych produktach spożywczych.

Produkty, które, wydawać by się mogło, nie zawierają składników pochodzenia odzwierzęcego, takie jak napoje gazowane, jogurty, desery, a nawet owoce i wina mogą zawierać śladowe ilości wieprzowiny, wołowiny czy nawet drobnych insektów. Organizacja pozarządowa Foodwatch zajmująca się walką o zdrową i bezpieczną żywność zarzuca producentom żywności nieprzejrzyste etykietowanie produktów spożywczych i ukrywanie składników pochodzenia zwierzęcego w niektórych artykułach.

Do wyróżnionych pozycji zaliczany jest m.in. uwielbiany przez wiele osób napój Orangina, w którym wykryte zostały śladowe ilości insektów. Innymi przykładami są jogurty owocowe firmy Yoplait oraz lody Carte d’Or, które w swoim składzie zawierają ekstrakty wołowe, popularne pianki marshmallow zawierające śladowe ilości wieprzowiny czy też puszkowane warzywa, w których znajdziemy bulion drobiowy lub ekstrakt występujący w żołądku młodych cieląt.

Mégane Ghorbani, jedna z menadżerów Foodwatch podkreśla, że firmy spożywcze doskonale wiedzą, jakich składników używają do produkcji swoich produktów i ważne jest to, aby tę wiedzę posiadali również konsumenci. Dzięki temu będą mogli podjąć decyzję, czy chcą spożywać takie produkty. Co więcej, zrozumiałe oznakowanie żywności jest możliwe, bowiem firmy takie jak Bonduelle, czy Auchan wyraźnie zaznaczają odzwierzęce składniki w swoich produktach.

Spora część firm, celowo stara się tego unikać, przez co wprowadza konsumentów w błąd. Przykładowo, popularna wśród francuskich dzieci przekąska w kształcie misia, oblana mleczną czekoladą – zawiera w swoim składzie ślady wieprzowiny, z czego prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy większość rodziców. Podobnie sprawa wygląda w przypadku uwielbianych przez wielu żelek Haribo. Co prawda, na etykiecie znajdziemy informację, że w składzie znajdziemy żelatynę, ale nie każdy wie, że sama żelatyna jest produktem pochodzenia zwierzęcego, a właśnie ta informacja powinna być zawarta na etykiecie. Kolejny przykład to składnik o tajemniczej nazwie shellac. Numerycznie jest on oznaczony kodem E904. Jest to produkt sporządzany z owadów, które dodawane są do wosku, którym smarowane są jabłka, w celu większego nabłyszczenia.




To tylko nieliczne z przykładów oszukiwania i niedoinformowania konsumentów o zwierzęcych ekstraktach w produktach codziennego spożycia. Warto zaznaczyć, że produkty które wykorzystywane są jedynie do produkcji – a nie wchodzą w skład danego produktu – nie muszą być zaznaczone na etykiecie. Ghorbani podkreśla jednak, że konsumenci chcą i mają prawo wiedzieć, co w istocie spożywają, a marketing nie może stawać się ważniejszy od samego klienta. Foodwatch przeprowadziło swoje badania na przestrzeni kilku miesięcy w jednym z francuskich supermarketów.

Katarzyna Konopka






Najpopularniejsze

Zobacz także