X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Tygodnik Angora – Święto omułków

Artykuł wprowadzono: 5 lipca 2014

Fort Mahon. Niewielkie miasteczko na wybrzeżu Pikardii. Prześliczne piaszczyste plaże, które uciekają wraz z odpływem, a wtedy z morza wynurza się las wysokich tyczek oblepionych omułkami, które w przyczepionych do tyczek siatkach połyskują w słońcu czarnymi skorupkami. Dookoła miasteczka zamieszkanego na stałe przez ponad tysiąc osób, a latem pękającego w szwach, rozciągają się wysokie wydmy. I to w takich dekoracjach odbywało się „święto omułków” – radość dla wielbicieli tych małżów, popularnych od Belgii poprzez całe północne francuskie wybrzeże aż do Bretanii.
„Mahon” po pikardyjsku oznacza „mak” i rzeczywiście rosną tutaj całe kobierce tych pięknych kwiatów. Główną, ciągnącą się na dwa kilometry ulicą, między rzędami malowniczych kamienic z początku XX wieku, różowych, żółtych, niebieskich, ozdobionych drewnianymi balkonami, o dachach zwieńczonych spiczastymi „czapami”, przemaszerowały bractwa hodowców omułków, odzianych w długie suknie i paradne kapelusze. Były panie w strojach z końca XIX wieku i panowie wyglądający tak, jakby zeszli z planu filmu o prezydencie Lincolnie – surdut, cylinder, elegancka laseczka i monokl.


Świąteczny małż
Omułek żyje w morzach półkuli północnej, włącznie z Bałtykiem. Może mieć od 3 do 7 centymetrów długości. Występuje w stanie dzikim i hodowlanym. Najpopularniejszym daniem „omułkowym” są moules marinieres z frytkami. Gotuje się je z dodatkiem szalotki, pietruszki, odrobiną pieprzu i sporą ilością białego wina. W czasie święta proponowano omułki w śmietanie, w sosie musztardowym, po „indyjsku” – w curry, wreszcie – z miejscowym serem Maroilles, sprzedawanym w kwadratowych kawałkach o pomarańczowej skórce, produkowanym od 962 roku. Wtedy to pewien mnich z opactwa Maroilles wpadł na pomysł jego produkcji. Ten ser posypywany jest solą, przewracany w ciągu 5 tygodni z boku na bok i wtedy czyszczony z naturalnej, białej pleśni specjalną szczotką, tak aby „czerwone” bakterie mogły mu nadać ostateczny kolor. Produkowany z krowiego mleka ma charakterystyczny, intensywny zapach i smak.


Les Delices
Tak nazywa się wymieniana w wielu przewodnikach restauracja, w której szef kuchni proponuje menu pikardyjskie. Z przystawek: różowe krewetki, zupę rybną z tartym żółtym serem, rouille – czyli pikantnym sosem, który podawany jest osobno z maleńkimi grzankami, ostrygi pikardyjskie hodowane na pełnym morzu i małże św. Jakuba. Następnie, zapiekane w cieście kalmary z sosem „tartare”, omułki marinieres, filet z ryby w sosie pieprzowym lub pierś indyka po normandzku, czyli z jabłkami. Wreszcie łosoś z rusztu we wspomnianym serze Maroilles.
Fort Mahon leży między rozlewiskami dwóch rzek – Sommą, gdzie od XIX wieku żyje największe we Francji skupisko fok, i Authie, w której dolinie zachwyca piękno bukolicznych krajobrazów. I to właśnie z tych rozlewisk pochodzą salicorne, czyli jadalne algi, przez miejscowych nazywane morskimi fasolkami. Rzeczywiście, podobne są do zielonej fasoli, a przygotowane na chrupko lub na surowo jako dodatek do sałatki są wyśmienite.
I oto pikardyjskie przysmaki. Na stole pojawił się talerz, a na nim lekko opieczony łosoś z rusztu, wędzony na złoto halibut, pikardyjska odmiana słodkich ziemniaków gotowanych na parze, „bohaterki” święta duszone w białym winie i „morskie fasolki”. A do tego biały sos na gorąco z kawałkami omułków i maleńkimi, różowymi krewetkami.
Marek Brzeziński
Angora mini

 

 

 






Najpopularniejsze

Zobacz także