X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Tygodnik Angora – Smaki Lazurowego Wybrzeża

Artykuł wprowadzono: 30 sierpnia 2014

Angora mini
Francuska Riwiera, ciągnąca się aż ku włoskiej granicy, zaczyna się w Cassis. Mieście, od którego zaczniemy wędrówkę po stołach Lazurowego Wybrzeża.
Cassis kojarzy się we Francji z sokiem z czarnej porzeczki. Dolejemy do niego białego wytrawnego wina i jest aperitif pod nazwą Kir. Dodamy szampana, i mamy Kir Royale. Położone nad Morzem Śródziemnym Cassis słynie z wytrawnych, białych win. W porcie, pod skalistą górą, na której wznoszą się podświetlone reflektorami mury starej warowni, obok jachtów i stateczków spacerowych, kiwają się łodzie rybackie. Trudno się dziwić, że na talerzach knajpek, w plątaninie wąskich uliczek, królują owoce morza i ryby.



Brzezinski36

„Arômes” to podły hotel i wyborna restauracja. W ogromnym patio, obsadzonym prowansalską roślinnością, podaje się halibuta w cieście z tapenadą – pastą z czarnych oliwek, czosnkiem, kaparami i oliwką. Dalej faszerowane warzywami sardynki, gambasy (gigantyczne krewetki) z grilla i kalmary po prowansalsku – w pomidorach i oliwce. Zamówiłem rybę św. Piotra, czyli piotrosza. Nazwano ją tak od śladów, które na bokach ryby pozostawiły palce świętego, kiedy złapał ją w pobliżu brzegów Malty, po czym wypuścił do morza. Piotrosz był nieco wysuszony, ale sos cytrynowy nadał mu interesujący smak i soczystość, podkreślone przez różowe wino. Delikatne, wytrawne i nie tak landrynkowate jak większość rose z Prowansji.
W przeciwieństwie do Cassis, Saint-Tropez już dawno przestało być cichą wioską rybacką. Domy w pastelowych kolorach wokół portu osiągają astronomiczne ceny. Przy kei przycumowane są jachty pod banderami z całego świata, wszystkie jak z filmów o Jamesie Bondzie. Mijamy Bandol, skąd pochodzą jedne z najlepszych i najdroższych win regionu, Cannes i wreszcie perła Lazurowego Wybrzeża – Nicea. Pokój w hotelu pamiętającym czasy, gdy tłumnie przybywali tu za Tołstoja Rosjanie, z oknami na Promenadę Anglików, palmy i lazur morza, kosztuje 100 euro.
„Negresco” to legendarny okręt admiralski Wielkiej Armady Restauracyjnej Nicei. W menu: mięso kraba z nicejskimi bratkami, skropionymi aromatem kwiatu pomarańczy za 25 euro, czarna świnka iberyjska w czarnych pomidorach z Krymu, bakłażanach „confit”, w estragonie ze świeżymi migdałami, wraz z deserem – 105 euro, kalmary sauté w papryce espelette, turbot w maśle z alg i karczochy z żółtą marchewką – 70 euro. 30 g kawioru – 210 euro. Befsztyk w kurkach z fioletową cukinią – 90 euro, a sorbety z zielonych i żółtych pomidorów, posypane białym serem – 40 euro. Do tego butelka szampana Grand Cru Deutz – 450 euro.
Nasyciwszy oczy kartą dań, zmierzamy ku czarującym zaułkom starego miasta. Do 1860 roku Nicea należała do Włoch, co widać również w menu knajpek. A tam – omułki w szafranie i kwiaty cukinii w cieście. Do omułków – wino białe prowansalskie, do kwiatów cukinii – czerwone Coteaux d’Aix-en-Provence ze szczepów Syrah, „czarny” Grenache i Cabernet Sauvignon, czyli pełny kielich kwiatowych bukietów.







Najpopularniejsze

Zobacz także