X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Tygodnik Angora – Kolacja na biało

Tygodnik Angora – Kolacja na biało

Artykuł wprowadzono: 21 czerwca 2014

Dzisiaj opowiem o biesiadowaniu, legendarnym happeningu kulinarnym. Masowym, ale jednocześnie elitarnym, o diner en blanc, czyli „kolacji na biało”.
Na „diner en blanc” nie może się zapisać ktoś z zewnątrz i na tym polega elitarność tej imprezy. Trzeba zostać na nią zaproszonym przez kogoś, kto ma dojścia do tajemniczego stowarzyszenia organizatorów. Na pomysł „diner en blanc” wpadł ćwierć wieku temu, po powrocie do Francji po dwuletnim pobycie w Polinezji, François Pasquier. Chciał zaprosić na kolację przyjaciół, ale jego ogród okazał się za mały. Wtedy doszedł do wniosku, że takie spotkanie musi się odbywać na wielkich placach, w prestiżowych miejscach Paryża.
Brzezinski26


Pewnego dnia, gdy uwięziony w korku w Lasku Bulońskim poruszał się w ślimaczym tempie, zauważył parę starszych ludzi, ubranych na biało, jak spożywali posiłek, siedząc na białych krzesełkach, na trawniku, przy stoliczku nakrytym białym obrusem. I tak to się zaczęło…
Organizatorzy nie mają zezwolenia od policji, ale władze przymykają oczy na ten gigantyczny happening kulinarny, bo przez ćwierć wieku nie było żadnych problemów, a poza tym z żelazną konsekwencją realizowanych jest kilka zasad. Kolacja kończy się tuż przed północą i jej uczestnicy wszystkie śmieci i odpadki sprzątają do toreb, które zabierają ze sobą. W ciągu kilkunastu minut miejsce uczty wygląda tak, jakby się tam nic nie wydarzyło. Brak oficjalnej zgody władz miasta to także jeden z powodów utrzymywania miejsca spotkania w tajemnicy, dosłownie do ostatniej minuty. Do tej pory „diner en blanc” organizowano na placu przed katedrą Notre Dame, na Polach Marsowych, w pobliżu wieży Eiffla, przed Luwrem, na placu Zgody, pod Łukiem Triumfalnym i na placu Inwalidów. Syn François wyemigrował do Montrealu i tam zrealizował pomysł ojca. Potem był Nowy Jork, Sydney i inne miejsca na świecie, a znak „diner en blanc” został zastrzeżony w Unii Europejskiej, Australii i obydwu Amerykach.
26. edycja kolacji
W tym roku udział w niej wzięło dwanaście tysięcy osób. Strój miał być elegancki albo oryginalny. Były krótkie sukienki i piękne z ogromnymi dekoltami kreacje do ziemi, panowie w kapeluszach, marynarkach i surdutach. Oczywiście, wszyscy na biało. Konieczne były biały stół, białe krzesła, obrus z materiału, a nie z papieru, sztućce z białą rączką, szklane kieliszki, prawdziwe talerze – nie tekturowe i białe świece.


W przededniu podano adres zbiórki przy „naszym” autokarze i dopiero w nim dowiedzieliśmy się, że miejscem spotkania jest sześć mostów na Sekwanie. Mottem było „Diamonds are forever”, więc znalazły się i kandelabry udekorowane „brylantami” ze szkła. Należało przynieść butelkę szampana i czerwonego wina. Piwo i mocniejsze trunki są zabronione. Na stole pojawiły się: wędzona szynka z grejpfrutem i świeżym serem, przystawka carpaccio z dwóch rodzajów łososia, – wędzonego i surowego – ze świeżo startym imbirem i kremem Chantilly oraz kawałki kurczaka z sezamkiem i melonem.
Gdy zapadła noc i zabłysły światła wieży Eiffla, dwunastu tysiącom uczestników rozdano zimne ognie i mosty Paryża rozjarzyły się srebrnymi iskrami.
Angora mini






Najpopularniejsze

Zobacz także