X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Truskawko moja, truskawko ma…

Truskawko moja, truskawko ma…

Artykuł wprowadzono: 26 maja 2018

Teraz, kiedy wiosna walczy z latem, buchając upałami i kwiatami jaśminu, jest najlepsza pora na truskawki. Zwłaszcza na mieszańce dwóch gatunków poziomek – tych, które pochodzą z Wirginii w Ameryce Północnej, i chilijskich.





Krzyżówki dokonano w Europie i dzisiaj możemy się truskawką mieszańcem objadać ile wlezie. A to za sprawą Antoine’a Nicolasa Duchesne’a, syna super­intendenta na zamku królewskim w Wersalu, dzięki któremu mamy przepyszne truskawki.

Ten pasjonat botaniki studiujący w Wielkiej Brytanii w 1766 roku był także ekspertem w dziedzinie kabaczków, czyli odmiany dyni albo – inaczej mówiąc – cukinii. Taka na przykład zupa na zimno z kremu z cukinii z lodami i plastrami wędzonej piersi kaczki, z ostrą papryką cayenne i dodatkiem mielonych orzeszków ziemnych – to jest po prostu poemat. Ale zostawmy to na inną okazję. Dzisiaj skupmy się na truskawkach, które zawierają wiele cennych minerałów i witamin, ale przede wszystkim są przepyszne. I to nie tylko w postaci przetworów – konfitur, kompotów, mrożonek na desery czy po prostu pożeranych ot tak, „do dzioba”, z cukrem lub śmietaną albo z jednym i drugim. Pychota!

Przepisy stare i nowe

Mój wielki mistrz Joel Robuchon, jeden z największych magów kuchni na świecie, podaje kilkanaście sposobów podawania truskawek – bo też można z nich robić cuda. Poleca na przykład zmiksowanie truskawek z brązowym cukrem z trzciny, dużą ilością świeżych listków bazylii i czerwonym winem. Tym „syropem” znakomicie można polać lody czekoladowe. Prawdę powiedziawszy, dodałbym do tego, czy raczej posypałbym całość papryką – rzecz jasna espelette – nie ostrą, tylko pikantną, ale cayenne też nie byłaby nie na miejscu. Zupa truskawkowa to już banał, pod warunkiem że dorzucimy sporo świeżo posiekanych ziół i ostrych przypraw – pieprzu albo ostrego curry. Inny przepis mistrza jest już bardziej pracochłonny, ale godny zastanowienia. Świeżą bazylię, koperek i wszystkie inne zioła trzeba obedrzeć z listków i wsadzić na pół godziny do zamrażalnika, aby skruszały.

Potem łatwiej jest je zmielić na proszek. Dwanaście żółtek trzeba ubić z cukrem. W małym garnku lekko podgrzewamy mleko i śmietanę, po czym, gdy już są ciepłe (ale w żadnym wypadku gotujące), dolewamy pomalutku żółtka z cukrem. Mieszamy. Dosypujemy zmielonych ziół. Odstawiamy. Chłodzimy, a potem do lodówki co najmniej na pół godziny. Potem, niestety, potrzebny jest nam specjalistyczny sprzęt – do produkcji lodów. Kiedy już z naszej masy truskawkowo-ziołowej uda nam się je utworzyć, to kilka chrupkich ciasteczek wbitych w lodowe kulki polane likierem, na przykład pomarańczowym Cointreau, i szczypta świeżego pieprzu zrobią z tego znakomity deser. A do tego kieliszek półsłodkiego białego wina – na przykład Jurancon. Oczywiście nie wolno zapominać o różnego rodzaju torcikach czy tartach z truskawkami i innymi owocami tej pory roku.

My spróbujmy przyrządzić przysmak na „zakąskę”. Najpierw trzeba wziąć truskawkę do buzi i długą chwilę się nią delektować, by ocenić nie tylko jej smak, ale wyobrazić sobie, z czym ona by „pomaszerowała”. A zatem kroimy ją na plastry. Do tego biały ser typu twarożek. Dodajmy odrobinę szczypiorku, ale więcej kolendry. Ta z Tajlandii byłaby najlepsza. Kropla chińskiego sosu ostrygowego. Lody waniliowe albo cytrynowe i espelette, która przyjemnie tę mieszankę ożywi nam na podniebieniu. W maleńkie naczynka i – gotowe. A do tego, biorąc pod uwagę składniki, świetne byłoby czerwone Corbieres, w bukiecie pełnym… truskawek.

Marek Brzeziński






Najpopularniejsze

Zobacz także