X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Tour, Majka i szpiedzy – Tygodnik Angora

Tour, Majka i szpiedzy – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 18 lipca 2015

Rafał Majka dokonał czegoś niemożliwego do wyobrażenia. Przerastało to oczekiwania nawet tak wytrawnego znawcy kolarstwa jak mistrz Laurent Jalabert, a obecnie komentator francuskiej telewizji. Polak wygrał w porywającym stylu etap, którego trasa prowadziła przez mityczną przełęcz Pirenejów – Tourmalet. U jej stóp poszedł jak burza, jak dzień wcześniej lider, Anglik z Kenii, Chris Froome. To zwycięstwo wzbudziło wiele komentarzy… na temat dopingu i szpiegostwa.


Francuski minister sportu obecny na trasie Wielkiej Pętli zapewnia, że władze wydały bezpardonową walkę „jeździe na koksie”. I to nie tylko w kolarstwie, ale we wszystkich dyscyplinach sportowych. Oliwy do ognia dolewa Lance Armstrong. Na Twitterze zastanawia się, czy Chris Froome „jest czysty”. Anglik odjechał, jakby miał dopalacz, na stromym podjeździe La Pierre-St-Martin, od rywali, w tym Kolumbijczyka Quintany, górala całą gębą, który jako chłopak musiał codziennie pokonać wiele kilometrów po stromiznach, by wrócić ze szkoły do domu. Armstrong obecny jest „nieoficjalnie” na trasie Tour de France. Na rowerze. Zbiera pieniądze dla swojej fundacji walczącej z rakiem. Sprawa, która nikogo nie zostawia obojętnym. Z jednej strony siedmiokrotny tryumfator Wielkiej Pętli, który przyznał, że jeździł na dopingu, a z drugiej – sprawa bardzo świeża – Iwan Basso z ekipy Contadora i Majki z Tinkoff-Saxo, finansowanej przez rosyjskiego miliardera, powiada, że musi się wycofać z wyścigu. – Po jednym z upadków bardzo bolało mnie jądro. Lekarze postanowili to dokładnie zbadać – powiedział na konferencji prasowej. Okazało się, że ma nowotwór lewego jądra. To samo, co swego czasu Armstrong. Niebywała „pętla” ludzkich losów. Basso jest po operacji w klinice w Mediolanie. Zabieg się udał.

Sprawa dopingu nabrała politycznego wymiaru. Premier, socjalista, Manuel Valls broni Froome’a. Były prezydent Nicolas Sarkozy staje po stronie Armstronga. O ile Majka zbierał oklaski, walcząc na legendarnej Tourmalet, na widok żółtej koszulki Froome’a wielu gwizdało. Ludziom się w głowie nie mieściło, że z taką łatwością można bez żadnego „koksu” odjechać od reszty kolarzy. Anglik, który swymi manierami zachwyciłby niejednego lorda z klubu na Pall-Mall, stwierdził, że „sympatyzuje się z tymi, którzy go podejrzewają o branie dopingu, bo historia kolarstwa pozwala na takie myśli”. Ale zaraz dodaje, że aby ci wszyscy krytycy zastanowili się nad tym, co mówią, bo stawiają pod znakiem zapytania jego pracę. – Zapraszam wszystkich sceptyków. Od szóstej rano do dwudziestej drugiej. Przez dziewięć miesięcy w roku. Wtedy zobaczą, skąd mam taką parę – mówi lider Tour de France. Szef jego ekipy Dave Brailsford przyznaje, że dla niego zaskoczeniem była nie wspaniała forma Froome’a, lecz to, że główni faworyci Contador i Nibali „nie byli w stanie mocniej nacisnąć na pedały”. Brailsford nie kryje niesmaku. W rowerze Froome’a umieszczone są miniaturowe urządzenia. Pozwalają na pomiary intensywności obracania pedałami, oddechu, wydajności, ciśnienia. Te dane zostały spiratowane i umieszczone w internecie. W peletonie wiadomo – każdy kolarz ma zamontowane urządzenie lokalizacji satelitarnej, pozwalające go „namierzyć”. Komentatorzy już nie mają problemu z odpowiedzią na pytanie, czy w tej grupie jedzie żółta koszulka. (MB)
Na podst. France 2, France 3, Le Monde




Najpopularniejsze

Zobacz także