X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Światowy salon fikcji (Paryski nie-co-dziennik) – Tygodnik Angora

Światowy salon fikcji (Paryski nie-co-dziennik) – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 21 marca 2015

Noc. Im głębsza, tym bardziej gęsta, jak rzeczny muł. Pył dnia nasiąka jej ciężarem, warstwa za warstwą opada w kierunku jądra planety, po czym koi wreszcie zmęczenie, kładąc się na poduszce dna i niczym całun zespala z nim na zawsze. Inny stan świadomości, ukryty wymiar, przepełzający pomiędzy dniem a dniem, pomiędzy wczoraj a jutro, przeszłością i przyszłością. Nie znam granic twego początku ani końca.


Pojawiasz się z wolna wśród odcieni szarości (…) cudownie naga, wolna od wszystkich tych znaczeń, które definiują mą uwikłaną w starania o poczucie sensu codzienność. Zrzucasz szatę konwencji i nakłaniasz mnie, bym zrobiła to samo, nęcisz tak skutecznie, że w końcu ulegam. Noc. Tak naprawdę z utęsknieniem wypatruję cię co wieczór, by oddać ci się we władanie, kontynuować ten nasz potajemny flirt, platonicznie niewinny, surrealistycznie prawdziwy i tajemniczy jak Pocałunek Magritte’a. Nuit, mon amour… Jeśli coś ma wrócić, musi najpierw odejść…

To nie jest tekst Joanny Bator, Ewy Lipskiej czy Olgi Tokarczuk, ani nikogo innego spośród 22 polskich pisarzy uczestniczących w Salonie du livre 2015, prestiżowych Targach Książki w Paryżu w dniach 20 – 23 marca. To fragment listu Haliny Marduły do Paryskiego nie-co-dziennika prezentujący opis nie tylko paryskiej nocy, która jest niczym akwarium marzenia, żeby zacytować Victora Hugo. Wszyscy mamy takie noce i wszyscy opowiadamy swoje życie albo fabrykujemy jego kopie.

Paryskie Targi Książki każdej wiosny przyciągają 200 tys. czytelników, 1200 wydawców i pisarzy z 50 krajów. Temu hiperwysypowi książek towarzyszy 300 spotkań autorskich. W tym roku gośćmi honorowymi są Brazylia i dwa polskie miasta – Kraków i Wrocław. To największa prezentacja literatury polskiej za granicą od kilkunastu lat, i to w stolicy kraju, w którym literatura ma wyjątkową pozycję, gdzie mieszkały cudzoziemskie legie takich pisarzy jak Wilde, Strindberg, Joyce, Hemingway, Scott Fitzgerald… Niektórych tak uwiodło to miejsce, że nawet ojczysty język wymienili na francuszczyznę: Ionesco, Beckett, Cioran, Kundera. W kraju, który regularnie co kilka lat zdobywa literackiego Nobla, począwszy od pierwszego dla Sully’ego Prudhomme’a w 1901 r., po ostatniego w zeszłym roku dla Patricka Modiano. Ma ich już 15 i pod tym względem jest światowym liderem wyprzedzającym Amerykę (9 Nobli). Nic dziwnego, że mole książkowe, nawet przy ogólnym spadku czytelnictwa, ciągle należą do kolorytu paryskich ulic.

We Francji pisanie jest zajęciem wysoce nobilitującym, z którego żyje blisko 1700 pisarzy, przynajmniej tylu jest zarejestrowanych w branżowej ubezpieczalni zdrowia. A tych, co tylko spróbowali fachu kunsztownego układania słów, szacuje się na dwa miliony. Każdy francuski polityk, aby liczyć na względną przychylność wyborców, powinien coś opublikować, podobnie jak w Niemczech grać na instrumencie muzycznym, a w USA – uprawiać sport. Próżność bycia czytanym, jak każda inna, ma swoją cenę, zazwyczaj wysoką, zwłaszcza dla tych, dla których nic innego się nie liczy oprócz pisania. Jeden z nich, Stefan Zagdanski, ujął to dość przewrotnie: Nigdy nie będę się zajmował czym innym. Pisanie zakłada próżniactwo absolutne i nie można się w tym rozdrabniać. Być może z tego powodu będę jutro bezdomny. Jestem jednak gotów zapłacić najwyższą cenę za to, żeby nie być kupowanym i czytanym.

Akademik i pisarz Jean d’Ormesson zastanawia się, czy dziś nie żyje więcej pisarzy, niż było ich w całej historii ludzkości. Wszyscy piszą: mężczyźni, kobiety, młodzi, starzy, politycy, sędziowie, adwokaci, biznesmeni, kucharze, aktorzy, bezrobotni, oszuści, mordercy, zwycięzcy i zwyciężeni. Liczba książek nie przestaje rosnąć. Dumamy i kontemplujemy nad sobą, działania rozmywamy w myślach, a krew w atramencie.

Prawda fikcji czy fikcja prawdy? Sekrety słów. Widzieć i opowiedzieć świat. To tylko trzy tematy paryskich spotkań z polskimi autorami. Pierwszy z Olgą Tokarczuk, drugi z Urszulą Kozioł i Ewą Lipską, trzeci z Wojciechem Tochmanem. Są i inne tematy: Gender: jak zmienia się układ sił? (Joanna Bator), Cień Kapuścińskiego (Artur Domosławski), Literackie miejsca Europy (Mariusz Szczygieł i Norman Davies), Literatura i film (Roman Polański), Centra i peryferia (Marek Bieńczyk i Krzysztof Varga), Grotowski and Company (Ludwik Flaszen), Dwuznaczna przeszłość (Agata Tuszyńska), Trup na ulicy (Marek Krajewski i Zygmunt Miłoszewski), Demokracja i kultura pod obstrzałem (Adam Michnik), Pamięć: Polacy – Żydzi (Miłoszewski, Tuszyńska, Bator, Bieńczyk).

Co wybrać? Zajrzę do tekstu Zbigniewa Brzezińskiego o Putinie w archiwalnym kwartalniku Commentaire. Pierwszy akapit i pierwsza scena: Władimir Putin ubrany w czerń, ulubiony kolor Benito Mussoliniego, krzyczy do tysięcy zwolenników na moskiewskim stadionie: Są jeszcze szakale w naszej ojczyźnie… Z głośników słychać patriotyczne pieśni. Przerzuciłem kilka stron. Inna scena: Dzień czekisty w siedzibie tajnej policji na Łubiance. Putin do swych byłych przełożonych z KGB: Instrukcję numer jeden, zdobycie pełni władzy – wykonano! Płomienny styl faszyzmu. Wzorem Mussoliniego Putin przejmuje kontrolę nad mediami, poddaje policyjnej kontroli opozycję, powołuje młodzieżówkę Nasi, zwaną Putin Jugend, dokonuje politycznych morderstw, robi farsę z systemu wyborczego. Putin, rosyjski Duce… Prawda fikcji czy fikcja prawdy? Byleby zdążyć z odpowiedzią przed zapadnięciem nocy.






Najpopularniejsze

Zobacz także