X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Śmiertelna próba – Tygodnik Angora

Śmiertelna próba – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 26 stycznia 2016

Rozległy wylew. Śmierć mózgu. A potem zgon. Tragedia każe nam spojrzeć prawdzie w oczy – nauka w dążeniu do znalezienia lekarstwa mogącego uzdrowić miliony ludzi nie ma innego wyjścia – musi korzystać z człowieka, by na nim eksperymentować.



Ze śmierci klinicznej można wyjść cało. Ze śmierci mózgu – nie. Tylko jego pień, odpowiedzialny za krążenie krwi podtrzymującej pracę narządów wewnętrznych, funkcjonuje normalnie. Kora mózgowa już nie. To może stwierdzić tylko specjalna komisja, bo stan pacjenta nierokujący nadziei pozwala, za zgodą rodziny, na pobranie narządów do przeszczepu. A to stwarza możliwość nadużyć.

BIA 10-2474
Nowy lek przeciwbólowy ma pomóc w terapii depresji, stanów lękowych i niektórych chorób neurologicznych – Parkinsona i stwardnienia rozsianego. Takich przypadków jest coraz więcej, więc przemysł farmaceutyczny pracuje pełną parą, prowadząc intensywne badania. Lek wyprodukowali Portugalczycy. Zgodnie z zasadami międzynarodowymi każdy nowy produkt, nim zostanie wprowadzony do aptek i szpitali przechodzi serię testów. Najpierw na komórkach. Potem na zwierzętach, a później przyprowadzane są czterostopniowe próby na ludziach ochotnikach. Odbywają się one w różnych miejscach świata, żeby było obiektywnie. Ten lek był testowany w prywatnym laboratorium pod Rennes, w Bretanii. Tego typu ośrodki są pod lupą kontrolerów z instytucji państwowych odpowiedzialnych za sprawy dotyczące zdrowia. Bretończycy przyzwyczaili się do niewielkich ogłoszeń w prasie, zachęcających do poddania się testom, i są tacy, którzy uczynili z tego swój „zawód”. Dostają od 400 do ponad 4 tysięcy euro. To zależy, jak skomplikowane są próby i ile trzeba przed nimi i później po nich przejść badań. Testy na ludziach mają stwierdzić, jaki jest stopień toksyczności dla organizmu człowieka nowego leku.

55 tysięcy bretońskich „świnek morskich”
Tyloma ochotnikami do testów farmakologicznych dysponuje laboratorium pod Rennes, jedno z czterech tego typu we Francji. Próbom z portugalskim lekiem poddano 90 osób. Poza zmarłym mężczyzną, cztery osoby znalazły się w stanie ciężkim, ale stabilnym. Jedna osoba została prewencyjnie hospitalizowana. Pozostałym zaproponowano badania ambulatoryjne. Tylko część testowanych osób z nich skorzystała.
38-letni Jean Philippe od ponad dziesięciu lat poddaje się eksperymentom przynajmniej raz w roku. Próbowano na nim leków na chorobę Parkinsona i na Alzheimera, a także środków zapobiegających wymiotom w przypadku chemioterapii chorych na raka. – O wszystkim wcześniej nas informują w wyczerpujący sposób. Potem codziennie przechodzę badania kliniczne. Mam całkowite zaufanie. To wszystko jest bardzo profesjonalnie robione. Przez ten czas zarobiłem 15 tysięcy euro – mówi.

43-letni David bardzo chciał wziąć udział w próbach z portugalskim lekiem. Przeszedł badania, ale odesłano go do domu. Miał za niskie ciśnienie. Może to uratowało mu życie. Naukowcy, lekarze i poddający się próbom zapewniają, że takie sytuacje, jak ta w Rennes, zdarzają się wyjątkowo. W 2007 roku w Londynie zmarł mężczyzna, na którym próbowano nowego preparatu genetycznego przeciwko białaczce. Najwięcej badań klinicznych leków przeprowadza się w Indiach, gdzie przemysł farmaceutyczny jest w pełnym rozkwicie. Według indyjskich władz po testach zmarło 80 pacjentów. U pół tysiąca stwierdzono fatalne skutki uboczne. (MB)
Na podst.: Le Parisien, BFM TV, Ouest-France






Najpopularniejsze

Zobacz także