X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Śledztwo w sprawie firm współpracujących z ChRL

Artykuł wprowadzono: 2 lipca 2021

Krajowa prokuratura antyterrorystyczna Francji ogłosiła, że wszczęła dochodzenie przeciw kilku wielkim firmom odzieżowym, właścicielom znanych marek, współpracującym z Chinami i podejrzanym o „współudział w zbrodni przeciw ludzkości”.

Dochodzenie jest następstwem skargi stowarzyszeń walczących z wykorzystywaniem pracy przymusowej mniejszości muzułmańskiej Ujgurów, z których jak się szacuje ok. 10 proc. więzionych jest przez władze komunistyczne w obozach zwanych reedukacyjnymi.

Stowarzyszenia zapowiedziały złożenie skarg w innych państwach i mają nadzieję na zmuszenie firm do wycofania się ze współpracy z Pekinem i uczulenie społeczeństwa na sprawę ujgurską.

Jak podaje w piątek francuska stacja BFM TV, przemysł tekstylny jest obecnie „między młotem a kowadłem” – 20 proc. bawełny używanej na świecie pochodzi z Chin, głównie z zachodniej prowincji Sinciang. Blisko połowę jej mieszkańców stanowią Ujgurzy. Organizacje humanitarne w publikowanych od ponad roku raportach twierdzą, są oni zmuszani do pracy na polach bawełny oraz w tkalniach i fabrykach, do których są wywożeni i które są „koloniami karnymi”.

Owoce tej pracy są następnie sprzedawane przez znane marki, takie jak Uniqlo, H&M, Nike, czy Adidas – wskazują raporty. Te wymienione z nazwy firmy zobowiązały się do bojkotowania bawełny z Sinciangu, co spotkało się ze skutecznymi – jak donosiły media – wezwaniami do ich bojkotu w Chinach.

Przedstawiciele szwedzkiej sieci odzieżowej H&M przyznali niedawno przed brytyjską komisją parlamentarną, że „wobec złożoności sieci dostaw i produkcji – od zbioru, poprzez tkalnie i szwalnie – niemożliwe jest precyzyjne określenie pochodzenia bawełny”.

Według AFP francuska skarga skierowana jest przeciw firmie Uniqlo France, która w piątek rano odrzuciła zarzuty, a także firmom Fast Retailing, Inditex (Zara, Bershka, Massimo Dutti), SMPC i amerykańskiemu producentowi obuwia sportowego Skechers.

Skarga złożona została na początku kwietnia, prokuratura wszczęła dochodzenie pod koniec czerwca, ale ogłosiła je 1 lipca. „Być może nie jest przypadkiem, że był to dzień uroczystości 100-lecia Komunistycznej Partii Chin” – skomentował w telewizji France24 były wieloletni korespondent w Pekinie Alain de Chalvron.

„Dochodzenie to musi spowodować (…) dodatkową odpowiedzialność dla tych wszystkich, którzy myśleli, że całkiem bezkarnie, po to by się wzbogacić, mogą importować do Francji produkty zalane łzami i krwią” – powiedział rzecznik skarżących stowarzyszeń, mecenas William Bourdon, cytowany przez AFP.

„Te międzynarodowe koncerny, wykorzystując przymusową pracę, wprowadzają zbrodnię przeciw ludzkości do naszego życia codziennego” – ubolewał lewicowy eurodeputowany francuski Raphael Glucksmann.

W piątek dziennik „Le Figaro” zamieścił reportaż z czwartkowej demonstracji przed francuskim MSZ. Jej uczestnicy domagali się uznania przez Francję „ludobójstwa Ujgurów”. „Ludobójstwo na Ujgurach uznała już pewna liczba krajów zachodnich” – wskazuje gazeta.

„Choć minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian zaproponował rok temu powołanie międzynarodowej misji niezależnych obserwatorów, a prezydent (Emmanuel) Macron uznał to, co dzieje się w Siciangu, za +niemożliwe do zaakceptowania+, termin +ludobójstwo+ nigdy nie został użyty (przez oficjalne czynniki francuskie). Po to, by nie szkodzić stosunkom handlowym z Pekinem” – komentuje dziennik. (PAP)




Najpopularniejsze

Zobacz także