X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Siła kobiet – Estera Tajber

Siła kobiet – Estera Tajber

Artykuł wprowadzono: 6 marca 2021

Paryski nie-co-dziennik

Rozmowa z Esterą Tajber, paryską artystką zajmującą się multimediami i komunikacją

– Przyszłość jest kobietą – i albo będzie należeć do kobiet, albo nie będzie jej wcale, żeby strawestować pewne proroctwo André Malraux, znawcy „doli człowieczej”. Rośnie siła kobiet, nie tylko w Paryżu, czy twoim zdaniem zaostrza to, czy osłabia walkę płci?

– Czy przyszłość ma płeć? Nie wiem, nie zastanawiam się nad tym. Oczywiście, emancypacja kobiet postępuje; w niektórych krajach, jak Polska, powinna być przyśpieszona, w innych te procesy są na różnych etapach. A Malraux jest już passé… W Paryżu bez względu na to, czy rola kobiet rośnie, czy nie, pozycja kobiety jest na znacznie wyższym poziomie niż w Warszawie lub Krakowie. Polska pod tym względem, zwłaszcza w zakresie umiejętności rozmawiania o relacjach damsko-męskich, jest zacofana. Popieram manifestacje i prawa dla kobiet, lecz nie wchodzę w ideologie, nie czuję się feministką. Równe prawa – tak, skrajności – nie, bo im dalej się rozpędzamy, tym większa głupota ludzka.

– Być może razem z Malraux i „duchowość”, o której prorokował, jest już passé; a siostrzeństwo – rozumiane w kontekście braterstwa, tego trzeciego członu narodowej triady Francji – jest ci bliższe?

– Mieszkając w Paryżu, nie muszę utożsamiać się z Republiką, jak to czynią poprzez edukację Francuzi, ani przeżywać wszystkich wstrząsów społecznych w Polsce jak Polki. Mam prawo żyć własnym życiem. Siostrzeństwo w odniesieniu do społeczno-politycznej solidarności kobiet popieram jak najbardziej. Cieszę się z tego typu współpracy między kobietami, która tutaj jest coraz silniejsza i widoczna. Mam nadzieję, że ta siła będzie się rozprzestrzeniać, rosnąć, zarażać inne kraje, w których prawa kobiet są zagrożone.

– Być kobietą – co to znaczy dla ciebie?

– Można powiedzieć, że to pytanie każdej generacji. Dla mnie bycie kobietą to dystansowanie się od opinii innych. Społeczeństwo nas uczy kształtowania siebie według tych innych, a trzeba próbować się odnaleźć samemu i pozwolić sobie na bycie tym, kim jesteśmy: na bycie delikatnym, kreatywnym, wrażliwym, na swoją inteligencję emocjonalną, empatię, swoją pełnię i miłość. Jestem człowiekiem, czyli sobą. Sądzę, że miarą człowieka są intelekt i wyobraźnia, płeć jest czymś zewnętrznym. Wielu myśli inaczej, np. rozróżniając płeć mózgu.

– Paryż rodzaju męskiego – czy to jakieś nieporozumienie? To miasto kobieta…

– Miasto biologicznej płci nie posiada. Ale gdy mówimy o kobiecej atrakcyjności, kojarzę ją z trendami paryskiej mody, która ostatnio unifikuje się coraz bardziej z męską. Kobieta delikatniej podkreśla swoją kobiecość. Nadeszła nowa epoka i nowy rozdział emancypacji. Nie zawsze czuję się komfortowo, będąc „atrakcyjnie ubrana”. Zależy gdzie, w jakiej dzielnicy, i o jakiego typu atrakcyjność chodzi: czy to elegancja, podkreślenie sylwetki, czy delikatna prowokacja. Nie podoba mi się, że każdy typ inności jest szybko szufladkowany. A zakurzony mit kobiecej atrakcyjności Paryża kompletnie się zamazał w mej pamięci. I nie jestem pewna, czy po covidzie odżyje…

– W „mieście miłości”? Robi się wrzawa wokół seksu, wokół falliczności czy pochwiczności. Jaki masz stosunek do seksualności?

– Paryż nigdy mi się nie kojarzył z miastem miłości. Może przez starą literaturę, pocztówki, ale nie z obserwacji. Bardziej mi się kojarzy z samotnością. Nigdzie nie widziałam więcej samotnych ludzi niż w Paryżu. W seksualności istotnym elementem dobrego samopoczucia i zdrowia jest wyrażanie potrzeb i fantazji. Dochodzenie do swojego JA, jeżeli możemy i potrafimy sobie na to stworzyć własną przestrzeń. Nie zwracam uwagi na różnice płci. Każdy powinien mieć własne pole ekspresji, fantazje, słabości, miłości. Seks traci swoją magię, stał się bardziej konsumpcyjny. Internet dostarcza, oprócz ważnych informacji, łatwy dostęp do wielu obrazów, które mogą zdeformować lub oddalić od tych tajemnic będących kiedyś kluczem pobudzania wyobraźni. Pogardzam pedofilią i gwałtem, aktami raniącymi psychikę drugiej osoby. Interesuje mnie, skąd się biorą te dewiacje, jak je leczyć, a nie karać lub banalizować. Bardziej od pochwiczności interesuje mnie psychika, dojrzała i niedojrzała emocjonalność, problemy z komunikacją prowadzące do nieporozumień, także w seksualności.

– „Travel with Estera” – to twój najnowszy projekt. Na czym polega?

– Walczę o moc wyobraźni i emocji. Siła wyobraźni jednoczy, umożliwia relacje, jest fundamentem społeczności. Wykracza poza indywidualne pragnienia i determinacje. Jak wiadomo, żyjemy w świecie bezprecedensowej technologicznie mnogości platform komunikacyjnych. Wszechobecność zalewu informacji i obrazów utrudnia ocenę i oddzielenie od błahego tego, co ważne. To nas znieczula, odcina od autentycznych dyskusji i doświadczeń. Komunikując się w nadmiarze, tracimy sens komunikacji. W tym kontekście stworzyłam serię multimedialnych opowieści, które zachęcają do zatrzymania się, dania sobie czasu na proste doznania zmysłowe i emocjonalne, na chwile ciszy i radości. Akcje i wydarzenia, które projektuję, rozgrywają się w różnych mediach. To rodzaj podróży, którą oferuję zaproszonym gościom. Punktem wyjścia był mój performance „Catch me if you want” podczas salonu sztuki L’Antichambre. Odbył się w paryskim hotelu La Nouvelle République. Siedząc w hotelowym łóżku, przez dwa dni złożyłam około tysiąca łódek z papieru. Moi pasażerowie podróżują tymi papierowymi łodziami. Są zaopatrzeni w ręcznie robione żółte bilety wysyłane pocztą, aby pozostawali zakotwiczeni w rzeczywistości.

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także