X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Sezam z przyprawami – Tygodnik Angora

Sezam z przyprawami – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 9 maja 2015

Alfortville to niewielka miejscowość położona na bliskich przedmieściach Paryża. Na wciśniętej między Marnę a Sekwanę połaci ziemi mieszka kilkadziesiąt narodowości, głównie Ormianie, ale i Turcy, Arabowie, a także Polacy. Wędrówka szlakiem ich sklepików to podróż pełna kulinarnej egzotyki. Przez przypadek trafiłem do tytułowego „Sezamu z przyprawami”.


Na stoły europejskie przyprawy trafiły w wyniku krucjat; przywożone z Bliskiego Wschodu stały się synonimem bogactwa. Francja tak się nimi zachwyciła, że kucharze często ich… nadużywali. W XIV wieku pojawiło się wiele książek kucharskich z przepisami bogato uwzględniającymi egzotyczne przyprawy. Przez dwa kolejne stulecia głównym ich dostawcą do Europy była Wenecja. Po wynalezieniu karaweli, dzięki której podbijano świat, do rangi potęgi w tej dziedzinie awansowała Portugalia. W XVI wieku na rynku pojawiła się Holandia i zaczęła się nie na żarty prawdziwa „wojna przyprawowa”.

Każdy lubi coś innego…
Brytyjczycy uwielbiają dodawać do wszystkiego gałkę muszkatołową, Hiszpanie – najdroższą przyprawę świata, czyli szafran, Francuzi zaś wszystkiego po trochu. Przyprawy mają wiele zalet medycznych – wspaniale wpływają na trawienie. Pieprz i cynamon na układ nerwowy, ostra papryka ma ponoć uśmierzać ból, zaś imbir jest nie tylko afrodyzjakiem, ale także obniża poziom cholesterolu. Tak jak ze wszystkim, tak i z przyprawami trzeba uważać. Szefowie w Le Cordon Blue ostrzegali, że nadmiar gałki muszkatołowej jest szkodliwy dla zdrowia, gdyż powoduje reakcje podobne do nadużycia alkoholu i prowadzi do wiotkości mięśni.

Przyprawy i potrawy
Spis tych pierwszych jest bardzo długi. Dozowane z „ostrożną wyobraźnią” mogą ze zwykłego kotleta schabowego uczynić rarytas, jak dorzucimy dwa ziarna pieprzu syczuańskiego, dwa – jałowca i szczyptę szafranu. Nie ma sosu bez przypraw. Zmielony imbir, dwa goździki, kardamon, łyżeczka cynamonu, cukier z trzciny cukrowej i zielona herbata z wanilią, dodane do 70-procentowego alkoholu, dadzą w rezultacie wspaniałą „nalewkę herbacianą”. Lody z kardamonem, orzeszkami pistacjowymi i wodą różaną to wyśmienity deser. Nie mówiąc już o szaszłykach z jagnięciny z pieprzem syczuańskim i szafranem. W ten sposób możemy skonstruować całe, bardzo egzotyczne menu, złożone z potraw zarówno europejskich, do których wykorzystamy ziarna maku w cieście, w jakie „owiniemy” kurczaka, jak i indyka po indyjsku, bo „garam masala” to okręt flagowy tamtejszej kuchni. Może się on składać z dwunastu różnych przypraw, ale najprostszy to kminek, kolendra, kardamon, czarny pieprz, nieco goździków, listek laurowy i odrobina cynamonu – dorzućmy ostrzejszej papryki i będzie w sam raz.

Teraz pora na nasze DD – danie dnia. Na patelni zrumieniamy drobniuteńko pociętą szalotkę. Dolewamy nieco rosołu z ryby i sporo białego wina. Redukujemy. Dwie łychy śmietany. Szczypta nieostrego curry. Kminek. Ostra papryka cayenne. Gałka muszkatołowa „wykręcona” na czubku noża. Biały pieprz. W innym garnku gotujemy ciemny ryż. Na drugiej patelni, na maśle i oleju króciutko zrumieniamy małże świętego Jakuba. Szczypta szafranu. Nieco świeżego szczypiorku i kolendry. Białe wino – toskańskie Pinot Grigio – o smaku i zapachu rozbuchanym do miary rzymskiej uczty. Cudnie pasuje do tego dania.






Najpopularniejsze

Zobacz także