X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Rum, wanilia i cielęcina

Rum, wanilia i cielęcina

Artykuł wprowadzono: 31 maja 2020

Alkohol w kuchni? Rzecz absolutnie zrozumiała. Pytanie tylko – jaki? Golonka podsmażona w piwie, po które tak jak po cydr i calvados chętnie sięga się na północy Francji. Szkocja i odrobina whisky do łososia z patelni. W kuchni śródziemnomorskiej króluje wino – białe i czerwone. Anyżkowy Ricard w sosie do ryby? Oczywiście w Marsylii. Koniak, armaniak, orzechówka czy gruszkówka to Alzacja. Rum też w gotowaniu się przyda. Szczególnie na Karaibach.

Wiadomo, że rum to koktajle najróżniejsze. Punch z białym rumem i sokami – pomarańczowym i ananasowym. Piña colada – z mleczkiem kokosowym i sokiem ananasowym i dalej sec-sec, czyli rum na lodzie; może być brązowy, ale są i zwolennicy białego w tej wersji. Ti’sec – ze szklanką wody, Ti’punch z sokiem z limonki i z cukrem trzcinowym, a może też być taki – Long Island Iced Tea. Długa szklanka, lód i białe alkohole – wódka, Cointreau, gin, biały rum i na to coca-cola. Ale rum też się przyda w kuchni.

Cielęcina w egzotycznym wydaniu

Stara metoda: natnij na pomidorach literkę „X” i wrzuć je na chwilę do wrzątku, a potem do lodowatej wody. Ale lepiej posłużyć się nożykiem do obierania tych owoców (wszak pomidor ma pestki, więc jest owocem). Tniemy je na ósemki i wyłuskujemy z nich pestki. Przecieramy na tarce albo wyciskamy za pomocą wyciskarki do czosnku obrane ze skórki kawałki imbiru i mieszamy je z mąką. Dodajemy do tego curry i zioło, na które trudno jest trafić. Kolendrę wietnamską. Dość powiedzieć, że jak ona i bazylia różowa pojawiają się w pewnym sklepie zielarskim, to mój telefon brzęczy w znajomy sposób – kolendrowo-bazyliowy. W sklepie usłyszałem, że „kolendra wietnamska nie jest towarem rozchwytywanym, bo ma bardzo specyficzny zapach i klienci na ogół jej nie znają”. I o ten wyjątkowy aromat chodzi. A zatem dokładnie całość miażdżymy i mieszamy w moździerzu. Z tego będzie sos. Na trzy minuty na gorący olej z łyżką masła na patelni wsadzamy kotlety cielęce. Dwie minuty po jednej stronie, minuta po drugiej. Nieco cajun. To mieszanka „wynaleziona” przez Francuzów, którzy się osiedlili w XVII wieku w Luizjanie. Krzyżują się tam smaki kuchni francuskiej, afrykańskiej, hiszpańskiej i kreolskiej. Świetna zarówno do owoców morza, ryb, drobiu, jak i do naszej cielęciny. Ma oszałamiający aromat, w którym tymianek wybija się na plan pierwszy. A dalej jest tam czosnek, przepyszna czerwona cebula, papryka – słodka i pikantna, oregano, czarny pieprz i ziarna gorczycy. Teraz na pozostały tłuszcz, z którego wyjmujemy cielęcinę, wrzucamy drobno posiekaną szalotkę. Pora na szklankę starego rumu. Redukujemy. Wkładamy cielęcinę. 2 minuty. 2 łychy gęstej śmietany. Sos w osobnym garnuszku. Na niewielki ogień.

Mieszamy bez przerwy, dorzucając po kawałeczku zimnego masła z lodówki. Następny kawałek, jak się ten pierwszy rozpuści. Dodajemy małe pomidorki. Niech się nieco podgotują. Cały czas mieszamy. Dwie-trzy krople wanilii albo przecięte na kilka pasemek jej źdźbło. Polewamy cielęcinę, która ląduje w sosie na półmisku. Posypujemy świeżo posiekanym szczypiorkiem i kolendrą. Do tego najlepiej pasuje ryż – basmati albo z zielonym groszkiem. A w kieliszku? Rum lepiej zostawić na aperitif i do… gotowania. Więc może być białe, wytrawne – Château de la Botinière 2018 z pięknie położonych nad Loarą winnic, w których wyrabiano go już w XVI wieku. O aromacie kwiatów, których by pozazdrościł niejeden bukiet. To w tych okolicach spotykała się arystokracja z Nantes, by polować, a potem próbować zacnego trunku.

Marek Brzeziński






Najpopularniejsze

Zobacz także