X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Rozmowa z paryską poetką Yolandą Podejmą-Eloyanne – Paryski nie-co-dziennik

Rozmowa z paryską poetką Yolandą Podejmą-Eloyanne – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 1 marca 2020

Kobieta!

– Dzień Kobiet tuż-tuż. Kobiecość – czym jest dla ciebie? Sartre ironizował, że: „Kobieta nigdy nie wie, czego chce, ale nie spocznie, póki celu nie osiągnie”. Więc?

– W egzystencjalnej filozofii Sartre’a nie istnieją serdeczne, bliskie więzi międzyludzkie. Celem i podstawą życia człowieka jest wolność, uczciwość z samym sobą, tworzenie własnej hierarchii wartości. Sartre wierzył, że człowiek tak naprawdę zawsze jest sam, a „piekło to inni”. Ironiczny cytat, który przywołałeś, świetnie pokazuje, w czym tkwi siła kobiety. Kobiecość niejedno ma imię, każda z nas rozumie i realizuje ją w odmienny sposób. Dla mnie na pewno nie objawia się w zmywaniu naczyń ani ścieraniu kurzu. Chociaż w ciągu ostatnich mniej więcej stu lat kobiety zyskały wiele praw i odmieniły swoją mentalność, wielu mężczyzn nadal nie dostrzega nadzwyczajności pań, gdyż zwykle to one „obsługują” ich zwyczajność życia. Panie często realizują swoją kobiecość poprzez utarte role społeczne, relacje z innymi, w które wchodzą – jako matki, żony, kochanki. Jak wszystko bywa niedoskonała i właśnie w tym tkwi jej piękno. Sekretem mojej kobiecości jest radość życia. Nie oznacza to uśmiechu przyklejonego do twarzy, lecz spontaniczny zachwyt nad ulotną chwilą. Kobiecość jest nieuchwytna i szalenie indywidualna. „Każda kobieta jest dla mężczyzny Bogiem, który może dokonać cudu”, mawiał Aleksander Świętochowski. Kobieta to kwintesencja poezji i piękna.

– No właśnie: poezji. W Paryżu Dzień Kobiet zbiega się z dniem poety, czym zatem jest dla ciebie poezja?

– Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. „A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy” – powtórzę za Wisławą Szymborską. Dla mnie poezja jest wypowiedzianą koniecznością. Punktem połączenia między moim światem wewnętrznym a zewnętrznym. Próbą skłonienia czytelnika, aby wspólnie ze mną przeżywał euforię, smutek, zadumę. Piszę głównie krótkie, skondensowane wiersze, z których każdy jest świadomym przeżyciem ulotnej chwili, nastroju, impresją, jak również spojrzeniem w głąb – siebie lub tego, co widzę wokół siebie. Poezja jest też rodzajem transu, modlitwy. Wielką inspirację stanowią dla mnie podróże. Często bywam w sercu dżungli amazońskiej, u moich przyjaciół Indian (plemię Guaja). Tam pośród bujnej, ale też i niebezpiecznej przyrody, pośród twardych warunków życia, rozkwita najbardziej twórcza część mojej osobowości. Kiedy woda odbija światło księżyca, staje się lustrem – zwykle moim prywatnym lustrem, a czasami „zwierciadłem przechadzającym się po gościńcu”.

– Przytoczę inny cytat: Barwy szarzeją/Kształty odchodzą/Wracają plamami/Oswajam je dotykiem/Poznaję nowe/Zanim drżenie powiek nie zasłoni źrenic/wpatrzonych w słońce/Przestanę się lękać/ciemności”. Czy naprawdę tym wierszem „Pod słońce” przeczułaś, że przestaniesz widzieć?

– Szósty zmysł, prorocze sny? Można również przyjąć, iż ciemność jest popularną metaforą dla stanu duszy, który nie musi mieć nic wspólnego ze stanem ciała. Wiersz, który przytoczyłeś, powstał dwa tygodnie przed 21 kwietnia 2018 roku, kiedy to „niszczycielski ogień” zmienił moje życie w ułamku sekundy. Lewa ręka i noga odmówiły posłuszeństwa. Jakby przestały należeć do mojego ciała. Oczy widziały tylko ciemność. Neurolodzy zapewniali, że mój stan zdrowia polepszy się za trzy lata. Pomyślałam: „Nie mam czasu, aby tak długo czekać”. Zatem to choroba musi dostosować się do mnie, a nie ja do niej. Intensywnie ćwiczyłam. Jak drewniany Pinokio schodziłam codziennie na dziedziniec, aby poczuć na skórze słońce, dotknąć liści, słuchać szumu fontanny. Powrót równał się wspinaczce na Mount Everest. Pragnęłam wchłaniać rzeczywistość wszystkimi zmysłami. Opanowałam język Braille’a, aby nie rezygnować z czytania książek. Dziś służę pomocą innym. Ów język jest mi już zbędny, bowiem „Spłynęła strużka światła”. Żyję tym, co mam, a nie tym, co straciłam. Te doświadczenia silnie wpłynęły na moją twórczość, wyostrzyły zmysł słuchu, dotyku, powonienia, smaku. Pozwoliły mi również pisać odważniej. Wkrótce wydam tomik „Zamazała mnie mgła”, w którym tekstami stworzonymi tuż po udarze sięgam do głębi mojego wnętrza. Obecnie jestem kobietą bardziej niż kiedykolwiek, pomimo iż różnię się od innych tylko światłem.

– Od lat jesteś paryżanką, a one coraz mocniej stąpają po ziemi, wzbudzając niepokój mężczyzn. Czym się wyróżniają paryżanki?

– Od czterdziestu lat jestem paryżanką i nie sądzę, abyśmy „wzbudzały niepokój mężczyzn” – jak twierdzisz. Moim zdaniem silna i niezależna kobieta nie zagraża mężczyźnie, który zna swoją wartość. Paryżanki kochają kochać. Miłość do miłości to jedna z ich filozofii życia. Paryżanki kładą nacisk na rozwój intelektualny i atrakcyjność fizyczną. Nie oddzielają duszy od ciała. Uważają, że kobieta jest seksowna wyłącznie wówczas, kiedy równocześ­nie jest inteligentna. Poczucie humoru, określony światopogląd, zainteresowania są bardziej atrakcyjne niż minispódniczka. Voltaire, zachwycając się wdziękami swojej kochanki markizy du Châtelet pisał, że cała była pasją i mądrością. Jeżeli chodzi o styl paryżanek, wybierają wygodę. Obcisłe dżinsy, sweter ześlizgujący się z ramion, skórzane kurtki, potargane włosy, ciemne okulary. Łączą ubrania różnych marek, co stwarza niepowtarzalny, unikalny styl. Ich sekret to minimalizm. Obowiązkowo mała czarna na większe okazje. Zresztą Paryż od wieków był stolicą mody, sztuki, literatury. To tutaj zrodziło się rokoko oraz sentymentalizm – style lekkie, subtelne, intymne, frywolne i wytworne zarazem. Typowo paryskie.

– Rilke napisał, że Paryż to dobre miejsce, żeby umrzeć, ale chyba dużo lepsze, żeby tu żyć?

– Rilke napisał również, że „umierający są uparci”. Ja do nich należę, jestem uparta i krnąbrna, zatem chcę żyć. Mimo iż często mówimy o życiu w Paryżu: „métro – boulot – dodo”, co znaczy „metro – praca – spanie”, absolutnie tak nie jest. Kocham to miasto i chociaż często je opuszczam, nie potrafiłabym żyć na stałe gdzie indziej. Zresztą „Artysta nie ma domu prócz Paryża” – powiedział Nietzsche. 

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także