X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

„Rentrée”

„Rentrée”

Artykuł wprowadzono: 15 września 2019

W naszej kulturze Nowy Rok obchodzony jest 1 stycznia. Inne daty obowiązują w Kambodży, w kalendarzu żydowskim czy muzułmańskim, kiedy indziej świętują Wietnamczycy i Chińczycy. Wtedy ulicami paryskiej Dzielnicy Chińskiej przechodzą kolorowe pochody smoków, a lokalne restauracje pękają w szwach. Tymczasem Francuzi mają coś w rodzaju „dwóch Nowych Roków”. Ten drugi to właśnie owo tytułowe „rentrée”. Nie chodzi tylko o rozpoczęcie nowego roku szkolnego. „Rentrée” dotyczy różnych dziedzin życia – repertuaru kin i teatrów, nowości na półkach księgarskich czy wystaw. Żelaznym punktem „rentrée” są targi wina.

W każdym sklepie, czy to mała, czy wielka sieć handlowa, zaraz po przekroczeniu jego progów czekają na nas półki z winami. Teraz dominuje rocznik 2018. Młody. Akurat do leżakowania przez kilka lat. A był to trudny okres dla plantatorów winnic. Na wiosnę ulewne deszcze i wilgoć przyczyniły się do rozprzestrzeniania się groźnych grzybów. Potem przyszła fala burz i gradu powodujących zniszczenia. Lato okazało się bardziej łaskawe. Słoneczna pogoda przyśpieszyła dojrzewanie owoców.

Kataklizmy omijały winnice Loary, skąd pochodzą wspaniałe białe, ale też i czerwone wina. W Burgundii eksperci mówią o wyjątkowym roczniku. Poważne straty nawałnice wyrządziły w rejonie Bordeaux i w Prowansji, przede wszystkim w Var. Zacierają ręce winiarze z południowego zachodu, gdzie świetnie się udał wytrawny, czerwony Madiran i też czerwone, nieco wiejskie, krzepkie Tursan – znakomicie towarzyszące pasztetom z dzika, z kaczki z truflami, tak zwanym „leśnym” pasztetom z prawdziwkami czy z mięsa wieprzowego z wątróbkami. Znawcy polecają Château la Reyne 2018, z tego samego rejonu południowo-zachodniej Francji. Czerwone. Wytrawne. O bukiecie pełnym czarnych owoców – jagód i jeżyn. Delikatne. Do tego cena jest przystępna – 6 euro. Dwa razy drożej wyceniono Sancerre z Doliny Loary. Białe. Eleganckie. Znakomite do wykwintnych potraw. Też rocznik 2018. Burgund Domaine de la Belouse. Szczep Pinot Noir.

Wyśmienicie pasuje do serów typu camembert. Wysoko oceniono jedno z białych win alzackich – Grand Cru Brand Josmeyer. Z pełnego smaku i aromatu Pinot Gris. Niezwykle wyważone. Wybór jest przeogromny. Ludzie wychodzą ze skrzynkami win, które potem na stosowną okazję czekają w ich domowych piwnicach. To jedna z trzech głównych zasad zalecanych przez znawców oenologów. Większość win nie jest bowiem gotowa do tego, by je natychmiast uwalniać z butelek. 40 proc. można degustować w ciągu trzech lat, 30 proc. – w ciągu 3 do 6 lat, a kolejne 30 proc. może być leżakowanych przez siedem do ponad dziesięciu lat.

Do nich należą niektóre czerwone bordoskie, burgundy i wina z Doliny Rodanu, w tym legendarne, obdarzone niebywałym aromatem Château­neuf-du-Pape. Lista jest długa, a obecni na stoiskach specjaliści w granatowych fartuchach chętnie doradzą, jak długo które wino można przetrzymywać w swojej piwniczce. I tu druga zasada – 40 proc. powinny w niej stanowić wina czerwone, po 20 proc. białe i rose, 15 proc. szampan, a 5 proc. wina typu porto. Pierwsza reguła to dostosowanie zakupów do powierzchni piwniczki, do bud­żetu i do potrzeb. Kupujemy zazwyczaj od 3 do 6 butelek tego samego wina. Zwykle wina dobiera się do potrawy, ale można postawić sprawę na głowie. Do białego burgunda o silnym bukiecie brzoskwiń i pasemkach cytrusów znakomicie pasuje sałatka z krewetek faszerowanych posiekaną kolendrą, z kwaśnym jabłkiem, czerwoną cebulą, odrobiną czosnku, skropiona oliwą z papryką espelette. Pyszne.

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także