X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Promenada Anglików – Na liście światowego dziedzictwa UNESCO

Promenada Anglików – Na liście światowego dziedzictwa UNESCO

Artykuł wprowadzono: 1 sierpnia 2020

Chociaż pandemia uniemożliwiła przez kilka ciągnących się bez końca miesięcy podróże, są i dobre nowiny. Od połowy lipca LOT wznowił bezpośrednie rejsy do francuskiej perły Lazurowego Wybrzeża – Nicei. Miasto kojarzy się nieodłącznie z Zatoką Aniołów i przede wszystkim z ciągnącą się wzdłuż niej Promenadą Anglików.

Ten nadmorski, najdłuższy w całym regionie (459 numerów) bulwar wysadzony majestatycznymi palmami w 2021 roku zostanie wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tym aktem zamknie się też symbolicznie okres żałoby po terrorystycznym zamachu, do którego doszło w lipcu cztery lata temu. W czasie kryzysu sanitarnego Promenada Anglików była zamknięta dla spacerowiczów. Dziś odżyła, elegancka i dynamiczna jak zawsze. Mało kto wie, że jeszcze 200 lat temu na jej miejscu wiła się piaszczysta dróżka oddzielająca od plaży kilkanaście willi należących do zamożnych angielskich rodzin spędzających zimę w łagodnym klimacie Lazurowego Wybrzeża. Kiedy po wyjątkowo ostrej zimie 1821 r. nastała pora roztopów i droga zamieniła się w błotniste rozlewisko, pastor Lewis Way zaproponował wybudowanie na jej miejscu nadmorskiej promenady. Tak powstała szeroka na dwa mety Strada del Litto­rale (Droga Wybrzeża), zwana również Camin dei Ange – Drogą Aniołów czy Camin dei Angles – Drogą Anglików. W 1844 r. nadano jej miano promenady, poszerzono o kolejne 6 metrów, posadzono przy niej palmy i ustawiono stylowe lampiony, a pod koniec wieku połączono ją mostem Napoleona z południowym wybrzeżem. Wystarczyło jeszcze tylko zastąpić letniskowe wille (jedna z ostatnich to Pałac Massena, obecnie Muzeum Sztuk Pięknych) hotelowymi pałacami i czekać na przybycie światowej śmietanki towarzyskiej.

W Ruhlu, Westminsterze, Savoyu, West Endzie, Luksemburgu czy Negresco do pierwszej wojny światowej wypoczywały koronowane głowy, arystokracja, milionerzy i gwiazdy filmowe. W najstarszym West Endzie (1842) gościli m.in. król Prus Fryderyk August, rosyjski wielki książę Konstanty z żoną i synkiem Mikołajem oraz królowa belgijska Zofia Wirtemberska. W Westminsterze i nieistniejących już hotelach – Luxemburgu, Savoyu i Ruhlu (mieści się tam obecnie kasyno) – bywali m.in. siostra Napoleona Paulina Borghese, caryca Aleksandra Fiodorowna, król Bawarii Maksymilian II, książę Algierii Husajn, kolejni Rocke­fellerowie, królowa Portugalii Amelia oraz gwiazdor Rudolf Valentino. Fama głosi, że kiedy pewnej nocy wychodzący z kasyna Valentino zastał przed swoim automobilem ubogiego studenta, otworzył przed nim drzwi, mówiąc: „Dzisiaj będzie pan królem!” i ofiarował chłopakowi luksusową przejażdżkę z własnym szoferem. Promenada znała także dramaty. To na niej zginęła słynna tancerka Isadora Duncan, uduszona własnym szalem, który wkręcił się w szprychy koła jej sportowego bugatti. Do wypadku doszło tuż przed hotelem Westminster, gdzie zachowały się pokoje z epoki, i który posiada bardzo interesującą kolekcję obrazów.

Hoteli jest przy promenadzie aż 28, ale jej niekwestionowaną perłą pozostaje nieprzerwanie od 1913 roku Negresco – ostatni hotelowy pałac, przez całe lata w rękach prywatnych. Od śmierci jego właścicielki Jeanne Augier w 2019 roku zarządza nim powołana przez nią Rada. Jeszcze za jej życia Negresco pragnął zakupić Bill Gates – jego oferta spotkała się jednak z odmową „królowej Augier”, jak ją nazywano, a której zależało na tym, aby nigdy nie przeszedł on w ręce cudzoziemca. – Nie sprzedaje się ponad wieku historii – mawiała. Hotel narodził się z szalonego marzenia Henri Negresco, rumuńskiego emigranta pracującego jako maître d’hôtel w Monte Carlo i nicejskim kasynie. Liczne kontakty z najbogatszymi fortunami świata sprawiły, że Henri zaczął snuć plany otwarcia własnego pałacu. Wkrótce udało mu się zainteresować projektem przemysłowca Alexandre’a Darracqa i budowa ruszyła. Powstała bryła projektu Édouarda Niermansa i kopuła Gustawa Eiffela. Inauguracja Negresco odbyła się w 1913 r. w obecności siedmiu królów i książąt. Sukces był spektakularny. W pierwszym roku hotel przyniósł 800 tys. franków dochodu w złocie! Pierwsza wojna światowa i rewolucja rosyjska oznaczały jednak kres świetności francuskiego Lazurowego Wybrzeża. Zrujnowany Henri Negresco sprzedał swój ukochany pałac belgijskiej spółce. Hotel popadał w ruinę, aż w końcu zakupił go ojciec Jeanne Augier – zamożny przedsiębiorca Jean-Baptiste Mesnage. Jeanne, dekoratorka wnętrz i współpracownica szacha Iranu i Nikity Chruszczowa, zajęła się restauracją wnętrz z pomocą pisarza i malarza Jeana Cocteau, znającego w dodatku całą światową śmietankę towarzyską. Podczas gdy jej mąż, adwokat, zajmował się kontraktami, ona urządziła we wnętrzach prawdziwe muzeum, łącząc antyki z dziełami sztuki nowoczesnej. W salonie Ludwika XIV, gdzie mieści się obecnie salon herbaciany, króluje do dziś portret monarchy pędzla Hiacynta Rigauda, oficjalnego malarza dynastii Burbonów. W salonie królewskim znajduje się zaś największy podobno dywan świata (375 mkw.) i składający się z 16 800 kryształów żyrandol wykonany na zamówienie cara Miko­łaja II.

Nie brakuje też elementów polskich – portretów żony Ludwika XVI Marii Leszczyńskiej i ich licznego potomstwa. Luksus i niepowtarzalny klimat przyciągały do Negresco tłumy. Mieszkali w nim Matisse, Picasso, Chagall i Dali, królowa Anglii i Aga Khan, japoński cesarz Hirohito i król Nepalu, Churchill, liczni maharadżowie, Grace Kelly, Beatlesi (to tu powstała piosenka „Fool on the Hill”), Frank Sinatra, Eliza­beth Taylor i Richard Burton, Marlena Dietrich, Marcello Mastroianni i Anthony Quinn, który hotel po prostu ukochał. Za każdym razem gwiazdor zamawiał u pani Augier białego cadillaca oraz rower, na którym pedałował po ulicach Nicei. Cadillac z szoferem i kolejnymi żonami sunął majestatycznie jego śladem. W kronikach Negresco zapisał się również nasz rodak – Artur Rubinstein. Gdy pewnego wieczoru zgasło światło i stanęły windy, pianista odmówił wejścia po schodach na swoje piętro. Zażyczył sobie poduszek, pledu oraz szampana i spędził noc na kanapie w słynnym salonie Ludwika XIV.

Anegdoty stanowią nieodłączną część mitu hotelu. Aktor Aldo Maccione żeb­rzący na korytarzu z talerzem w ręku, Richard Burton zapominający w barze szmaragdowej kolii dla Liz Taylor, Michael Jackson urządzający w apartamencie prywatną kuchnię i salę taneczną, brat króla Arabii Saudyjskiej przybywający z tysiącem waliz. Można by mnożyć je jeszcze długo. W 1974 r. przybytek został wpisany na listę francuskich zabytków, ale okazało się, że nie odpowiada współczesnym normom przeciwpożarowym. Prefekt Nicei wpadł wtedy w histerię, wyobrażając sobie koronowane głowy w płomieniach. Jeanne Augier protestowała przeciwko zmianom dekoracji, w końcu jednak ustąpiła, zachowując jednak ulubione antyki oraz adamaszki na ścianach. W testamencie bezdzietna Jeanne Augier zapisała swą olbrzymią fortunę fundacji ochrony zwierząt, organizacjom zajmującym się osobami niepełnosprawnymi oraz, oczywiście, funduszowi mającemu zarządzać po jej śmierci hotelem. Jej dwa ukochane psy Lili i Lilou przeżyły swoją panią, mieszkały w jej apartamencie na ostatnim piętrze hotelu. Przed jej śmiercią uczestniczyły regularnie w mszach dla właścicieli zwierząt, odprawianych w pobliskim kościele przez ojca Fioriniego. Mit Negresco trwa, podobnie jak legenda Promenady Anglików. Są legendy, które nigdy nie umierają.

Joanna Orzechowska






Najpopularniejsze

Zobacz także