X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Precz z łapami! – Tygodnik Angora

Precz z łapami! – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 9 maja 2015

Pod takim hasłem protestują francuskie dziennikarki przeciwko molestowaniu ze strony polityków, i to najwyższego szczebla.
„Gesty nie do przyjęcia, słowa i półsłówka. To tylko kilka przykładów tego, co kobiety dziennikarki spotyka ze strony polityków” – mówi Cécile Amar z „Journal du Dimanche”. I dodaje: „Wystarczy schylić się do plecaka po długopis, a już w okolicach dołu pleców czuje się łapę deputowanego”.



Nękane są telefonami i niedwuznacznymi propozycjami. Aby znaleźć się w prezydenckim otoczeniu, w grupie fotoreporterów, radiowców, kamerzystów, przedstawicieli prasy pisanej, trzeba mieć na sobie błękitną „niby to koszulkę”, przypominającą numer startowy narciarza. Często wtedy można usłyszeć z ust polityków komentarz wobec pań, że byłoby lepiej, „gdyby pod tym błękitem niczego nie nosiły”.

W końcu się zbuntowały. Czterdzieści kobiet zajmujących się relacjonowaniem spraw politycznych kraju opublikowało manifest. We Francji zawrzało. Nieliczni z oburzeniem, bo „jak one śmiały tak chłostać naszą klasę polityczną”. Większość jednak bije brawo. Gdy w latach 70. Françoise Giroud, obejmując stery tygodnika „L’Express”, stała się pierwszą we Francji kobietą redaktorką naczelną dużego pisma, uważała, że niewiastom jest łatwiej, bo politycy są wobec nich grzeczniejsi i łagodniejsi. Czterdzieści lat później panie, które donoszą o tym, co się dzieje w polityce w epoce Sarkozy’ego i Hollande’a, mają zupełnie odmienny punkt widzenia. „Muszę się mieć na baczności, bo jak się pochylę, to pewien bardzo ważny minister obecnego rządu klepie mnie po pupie” – mówi jedna z nich. Są tacy deputowani, co to „niby przypadkiem obejmują lub dotykają dziennikarki, albo głaszczą je po włosach”. Amar mówi, że „spotyka je to ze strony polityków, uchwalających ustawy ważne dla każdego obywatela, sprawujących odpowiedzialne funkcje i mających być wzorami. A wobec nas zachowują się skandalicznie. I to wszystko w kraju bądź co bądź cywilizowanym!”.

Dziennikarki zaznaczają, że nie ubierają się w prowokacyjny sposób. Żadnych kusych spódniczek ani dekoltów do pępka. „Oni czują się bezkarni, bo są politykami” – mówi jedna z sygnatariuszek petycji. Nie wymieniają nikogo z nazwiska, bo „tu nie chodzi o dwie, trzy osoby. To sprawa ogólna – dotyczy zachowania francuskich polityków wobec dziennikarek wykonujących swój zawód”. Podają przykłady, że w innych krajach zachodnich jest inaczej. W Niemczech polityk, który pozwolił sobie na taki gest wobec kobiety dziennikarki, skończył swoją karierę polityczną.

Przyznają, że we Francji sytuacja jest odmienna. W redakcjach takie sprawy woli się zamieść pod dywan. Niechętnie wychodzi się z tym na zewnątrz. Tymczasem Cécile Amar posuwa się dalej, stawiając retoryczne pytanie, że jeśli politycy tak się zachowują wobec nich, kobiet bądź co bądź od nich niezależnych, to co „oni wyprawiają ze swoimi współpracownicami, sekretarkami i tak dalej”. Stąd apel do kobiet związanych z życiem politycznym kraju, by podniosły głowę i głośno powiedziały, co się dzieje w zaciszu gabinetów deputowanych i ministrów. Amar przyznaje, że gdy się jest na niższym szczeblu, to trudno jest złożyć oficjalną skargę na molestowanie, bo to się wiąże z bardzo przykrymi konsekwencjami dla kobiety. A to zjawisko dotyczy wszystkich – młodziutkich, starszych i tych w wieku balzakowskim. „Nic się nie zmieniło od afery z udziałem Dominique’a Strauss-Kahna” – mówi Cécile Amar. Pierwszy wśród panów polityków zareagował Bruno Le Roux, przewodniczący klubu socjalistów w Zgromadzeniu Narodowym. Stwierdził, że trzeba sprawców wymieniać po nazwisku i karać. Jedna z dziennikarek oceniła to „jako piękny gest, który zawisł w próżni”.
(MB) Na podst.: Liberation, France Info, Mediapart






Najpopularniejsze

Zobacz także