X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Powiew Świąt

Powiew Świąt

Artykuł wprowadzono: 13 grudnia 2020

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami. Choinki w niektórych francuskich domach pojawiły się już pod koniec listopada. Tak jak dekoracje przed domami i świetlne fajerwerki na latarniach oraz wspinające się po nich mikołaje. Te Święta nad Sekwaną i Rodanem będą inne.

Ze względu na drugie uderzenie koronawirusa. Spotkania w wąskim gronie rodzinnym. Godzina policyjna zawieszona tylko 24 grudnia – na pasterkę – i na sylwestra. W 2020 roku Francja bardziej niż kiedykolwiek koncentruje się na tym, co poda na stół. Wejdźmy już w ten świąteczny nastrój kulinarny.

Piękny płat indyczej piersi. Okrywamy go przezroczystą folią i uklepujemy tasakiem na płask – nie tak zwanym tłuczkiem. Przygotowujemy farsz. Gotujemy prawdziwki, kurki i znacznie od nich droższe smardze. Część grzybów odkładamy na później. Podsmażymy je, podając jako dodatek. Sól. Sporo świeżo zmielonego pieprzu. Grzyby do farszu, tak jak zieloną kolendrę i maleńkie cebulki, siekamy. Można dodać nieco trufli. Te z Azji są po przystępnej cenie, inne można kupić w niewielkich słoiczkach pocięte na cieniutkie jak wachlarze plastry. Szczypta cayenne. Sporo colombo z Antyli – łagodniejszej wersji curry. Miażdżymy tasakiem albo nożem na płask ziarnka pieprzu syczuańskiego, dwa – trzy jałowca, jedno kardamonu.

Dodajemy nieco masła z grubą solą morską. Uwielbiam sól bretońską. Całość mieszamy i nakładamy plastikową, płaską łopatką – łatwiej niż łyżką. Zwijamy w roladę. Teraz nici kuchenne. Najpierw zawiązujemy na jednym krańcu starannie zakrytym plastrem mięsa, żeby nam farsz „nie wypłynął”. Owijamy dookoła jak baleron. Widelcem mieszamy białko z żółtkiem. Plastikowy pędzelek i smarujemy tym naszą roladę z zewnątrz. Kawałek masła na wierzch. I tak to masło zostawiamy. Piecyk. 180 stopni Celsjusza. Blacha wyłożona metalową folią. Kilka kropli oliwy z pestek winogron. Kilka kropli octu z sherry. Na to nasz zrolowany i nadziany farszem, „spętany” nicią, indyk. Pół godziny. Odwracamy na drugą stronę.

Co jakiś czas polewamy masłem. Dwie – trzy gałązki rozmarynu. Nieco tymianku. Teraz żmudne zajęcie. Najlepszy do tego będzie mały nożyk, ale o ostrzu zagiętym jak turecka szabla. Na kasztanach nacinamy znak w kształcie litery X. W przeciwnym razie będą nam „strzelały”. Można je robić w piecyku, można na ognisku, a można też na specjalnej patelni z otworami. Na talerzu układamy surową, małą, piekielnie ostrą papryczkę z Antyli i żeby nieco „zderzyć” ten palący smak, podajemy krojone w plastry kwaśne, zielone jabłka i żółte owoce kiwi wyłuskane z włochatej skórki.

Do wrzątku wrzucamy na kilka chwil cranberries, czyli kanadyjską żurawinę. Kwaskowatość mile widziana. Indyka po upieczeniu zostawiamy jeszcze na 10 minut w wyłączonym, ale wciąż ciepłym piecyku, żeby mięso „doszło”. Na talerzu układamy plastry indyka z nadzieniem. Grzyby z patelni. Kasztany. Antylską paprykę, jabłko i kiwi. Dookoła lekko rozgotowane owoce kanadyjskiej żurawiny. A do tego odkrycie sezonu! Katalonia tradycyjnie kojarzy nam się z Hiszpanią i z Barceloną, stolicą tego autonomicznego regionu. Tymczasem Katalonia Północna leży po drugiej stronie Pirenejów, a jej głównym miastem jest Perpignan. Dla Francuzów to Roussillion i taką nazwę noszą tamtejsze wina, ale dla miejscowych Katalończyków to Cataluna del Nord. I stamtąd pochodzi wino w naszych kielichach. Au Palais du Rois – „W pałacu króla”. 2019 rok. Côtes Catalanes. Bukiet świeżych brzoskwiń i miodu. Jasno­złote. Pyszne do faszerowanego indyka. Zapachniało Świętami.

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także