X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Polityku! Ręce przy sobie! (Tygodnik Angora)

Polityku! Ręce przy sobie! (Tygodnik Angora)

Artykuł wprowadzono: 14 maja 2016

Denis Baupin, były szef partii Zielonych, deputowany do Zgromadzenia Narodowego i jego wiceprzewodniczący, został oskarżony o agresję seksualną. To otworzyło puszkę Pandory. Najpierw został zmuszony do ustąpienia ze stanowiska, a potem rozgorzała dyskusja na temat przymykania oczu na molestowanie seksualne kobiet, co dzięki politykom było przez lata zamiatane pod dywan.


– Przycisnął mnie do ściany. Zaczął obmacywać po piersiach. Usiłował mnie całować – mówi Sandrine Rousseau, rzeczniczka partii Ekologów. Elen Debost, zastępca mera w Mans, twierdzi, że seriami napływały na jej telefon komórkowy SMS-y od monsieur Baupina z sugestiami „wejścia w bliższą znajomość seksualną”. Annie Lahmer w latach 90., gdy pełniła funkcję radnej w regionie Ile-de-France, zaproponował podobno awans partyjny związany z jej… obfitym biustem.

Deputowana Zielonych z Calvadosu, Isabelle Attard, nie bała się podać nazwiska prasie. Także i ją Baupin molestował seksualnymi propozycjami. Odezwały się kolejne kobiety, tym razem pragnące zachować anonimowość. Jedna przyznała, że deputowany „uszczypnął ją w pupę”. Inne mówią o SMS-ach otrzymywanych „wprost o niewiarygodnych porach nocy”. Denis Baupin oświadcza, że wszystkie oskarżenia są wyssane z palca. Francuska minister do spraw mieszkaniowych Emanuelle Cosse, prywatnie żona deputowanego, twierdzi, że ma „całkowite zaufanie co do słów męża”.

Molestowanie seksualne to „wielokrotnie powtarzane zachowanie, także słowne, o jednoznacznych konotacjach seksualnych stanowiących zagrożenie dla godności, wrogie, obraźliwe bądź mające na celu poniżenie i zawstydzenie ofiary”. Według prawa francuskiego nie musi dojść do kontaktu fizycznego, obmacywania czy szczypania w pośladki. Wystarczą porozumiewawcze gesty o jednoznacznie seksualnych skojarzeniach, półsłówka, czy nękanie SMS-ami o treściach niepozostawiających wątpliwości. Grozi za to kara do dwóch lat więzienia i grzywna do 30 tysięcy euro.

Natomiast agresja na tle seksualnym ma miejsce wtedy, gdy napastnik przyciska ofiarę do ściany i ją obmacuje. Za to grozi do siedmiu lat pozbawienia wolności i do 100 tysięcy euro grzywny. Według jednej z kobiet wydarzyło się to w 2011 roku.
We Francji panuje pogląd, że gwałt czy napaść seksualna to wina ofiary. Dla profesor nauk politycznych Catherine Achin skarga kobiet na deputowanego jest przełomem, bo przerwana zostaje zmowa poprawnego politycznie milczenia. W Zgromadzeniu Narodowym i w Senacie było to tajemnicą poliszynela, ale nikt o tym na głos nie mówił. Wszyscy się uśmiechali, robiąc dobrą minę do złej gry, jakby deputowani byli przekonani o swej nietykalności. Profesor Achin zwraca uwagę na budzenie się świadomości publicznej. Najpierw głośna afera DSK. Kilka miesięcy później grupa dziennikarek ujawniła światu nachalnie seksualne zachowanie polityków wobec nich. Teraz runęła kolejna tama. – To wyjątkowa sytuacja, bo świat polityki od ponad wieku był zarezerwowany dla mężczyzn. Bogatych. Mających władzę. Białych – wyjaśnia profesor Achin, dodając, że często w innych kręgach też mężczyźni stanowią większość, ale polityka rządzi się innymi prawami niż dajmy na to biznes. Tam awans związany jest z zasługami i zyskiem firmy, a w polityce to często mglista sprawa wynikająca z układów i nieczytelnych kryteriów.

Dlaczego afera ujrzała światło dzienne dzisiaj, skoro dotyczy lat 1990 – 2011? Profesor Achin jest zdania, że to wynik zmian we francuskim pejzażu politycznym. Nowe pokolenie zdolnych, dynamicznych kobiet coraz szybciej pnie się po szczeblach władzy, dochodząc do najwyższych stanowisk. Zdobywają większe wpływy i mogą w końcu jednym tchem powiedzieć: „Dosyć!”. Był też sprzyjający moment, gdy Denis Baupin opuścił szeregi Zielonych. Już nie miał argumentu trzymającego je „za buzię”, że „nie możesz tego nam zrobić, nam – partii, Ekologom!”.

– Takim wybrykom sprzyja atmosfera w Zgromadzeniu Narodowym – mówi 23-letnia Rosalie, attaché parlamentarna. – Wcale się temu nie dziwię. Jestem sama w windzie, a ze mną 10 facetów. Gdybyście widzieli ich wzrok. Gdybyście słyszeli to, co między sobą szepczą na mój temat – mówi i dodaje, że oni to wszystko niby żartem, jak ten deputowany, który poprosił sekretarkę, by mu kupiła paczkę prezerwatyw. Zaznaczył, że mają być rozmiaru XXL i uśmiechnął się do niej znacząco. – Tu ludziom władza odbiera rozum. Oni myślą, że są ponad wszystkimi, że nam robią łaskę, jak się do nas wdzięczą – opowiada Rosalie.

Deputowana Delphine Batho żąda wyjaśnień od ministra finansów Michela Sapina, by wytłumaczył się z dwuznacznego gestu wobec dziennikarki podczas szczytu ekonomicznego w Davos w styczniu 2015 roku. Sapin twierdzi, że to oszczerstwa. W 2011 roku Jacques Maheas, polityk Partii Socjalistycznej w Ile-de-France, podał się do dymisji i zrezygnował z fotela w Senacie za agresję seksualną wobec pracownicy merostwa w Neuilly-sur-Seine. Były minister turystyki za czasów Giscarda d’Estaing został za podobny czyn skazany na miesiąc więzienia i 3 tysiące euro grzywny. Skończyły się flirty z czasów Ludwików – teraz cały dwór w Wersalu stanąłby przed sądem za molestowanie. (MB)
Na podst.: Le Figaro, Le Monde, Le Parisien






Najpopularniejsze

Zobacz także