X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Politycy i publicyści: nasz kraj stoi wobec „zagrożenia islamistycznego”

Politycy i publicyści: nasz kraj stoi wobec „zagrożenia islamistycznego”

Artykuł wprowadzono: 18 września 2020

Kolejnym stopniem „ofensywy islamizmu” we Francji nazywa część komentatorów czwartkowy występ rzeczniczki lewicowego związku studentów, która wezwana, by zeznawać przed komisją parlamentarną, stawiła się w zasłonie muzułmańskiej.

Przeciwko temu zaprotestowała jedna z deputowanych partii prezydenckiej LREM, Anne-Christine Lang, i wyszła z sali, a za nią deputowani centroprawicowej partii Republikanie. Przesłuchanie jednak nie zostało przerwane.

Podczas gdy prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział „ustawę przeciw separatyzmom”, podczas gdy trwa proces oskarżonych o współudział w zamachach terrorystycznych z 2015 r. na redakcję satyrycznego tygodnika „Charlie Hebdo” i żydowski sklep Hyper Cacher, osobistości polityczne, jak i publicyści ostrzegają przed „zagrożeniem islamistycznym”.

Komentatorzy zwracają uwagę, że islamizm jest głównym czynnikiem „separatyzmów”, „łamiących Republikę”, jak to określił prezydent Emmanuel Macron.

Komisja, z której wyszła Lang, ma „zmierzyć wpływ kryzysu koronawirusa na dzieci i młodzież oraz zapobiec jego skutkom”. Deputowana powiedziała przed wyjściem z obrad: „Jako posłanka i feministka, dla której liczą się wartości republikańskie, nie mogę zaakceptować uczestnictwa w naszych pracach osoby w hidżabie, który jest dla mnie oznaką poddaństwa”.

Dziennikarze telewizji BFM, komentując wydarzenie, zwracali uwagę, że wewnętrzny regulamin Zgromadzenia Narodowego, izby niższej francuskiego parlamentu, nie zakazuje symboli religijnych, ale niektórzy z nich wyrażali żal z tego powodu. Wprowadzony we Francji zakaz o ostentacyjnych oznakach przynależności religijnej nie obowiązuje w parlamencie.

„Kolejnym Monachium” nazwała ten epizod uczestnicząca w debacie telewizji C-News naczelna redaktor miesięcznika „Causeur” Elisabeth Levy. Prowadzący debatę Pascal Praud uznał natomiast, że po atakach należących do Zielonych merów na Tour de France i bożonarodzeniową choinkę ten incydent ilustruje „systematyczne niszczenie DNA Francji”. A nawiązując do książki Houellebecqa o rychłym zislamizowaniu jego kraju, kontynuację obrad komisji określił jako „oznakę poddaństwa”.

Emerytowany inspektor edukacji narodowej Jean-Pierre Obin w radiu Europe 1 ubolewał nad tym, jak „islamizm coraz bardziej wdziera się do szkół”. „Oddzielne ławki w zależności od wyznania, dziewczęta, które uciekają z lekcji WF, sytuacja pogarsza się od 15 lat” – ocenił.

Przytaczając niedawny sondaż, w którym 40 proc. nauczycieli deklarowało, że „sami się cenzurują, by nie mieć problemów z uczniami”, inspektor twierdzi, że na tzw. trudnych przedmieściach, czyli w dzielnicach zamieszkanych przez licznych imigrantów i ich potomków, takich nauczycieli jest ponad połowa.

Za ten stan rzeczy obwinia polityków, brak przygotowania nauczycieli oraz administrację oświaty, której doktryną jest „byle tylko nie naruszać spokoju”. Zwraca też uwagę na odpowiedzialność rodziców, którzy „przenoszą dzieci do innych szkół, by je chronić i w ten sposób przyczyniają się do powstawania (islamskich) gett”.

W dzienniku „Le Figaro publicysta Antoine Menuisier zwraca uwagę, że to „postępowość przywiodła do Europy islamizm, który głosi swą wyższość i uważa się za ofiarę”. „Islamizm, który flirtował z nazizmem na Bałkanach i Bliskim Wschodzie, zdobywał powoli uznanie lewicy, jako ideologia wyzwolenia, dlatego, że był wspólnym mianownikiem arabskich ruchów i wojen niepodległościowych” – pisze publicysta. I twierdzi, że dlatego „islamizm stał się ideologią promowaną przez postępowość”.

W wypowiedzi dla tegoż wydania „Le Figaro” filozof Remi Brague nawiązał do antyklerykalnej ustawy o laickości z 1905 r., której interpretacja, dzięki – jak pisze – zjednoczeniu się patriotów w I wojnie światowej, stała się „mniej nieprzychylna”. Wielka miłość do ojczyzny, jej historii i języka, łączyła katolików i zwolenników laickości. „Dziś jednak, jak wskazują sondaże i hasła, które słyszymy, część mieszkańców, nie podziela tych uczuć, a nawet nienawidzi kraju, który ich przyjął” – uważa Brague.

Zineb El Rhazui, była dziennikarka „Charlie Hebdo”, która pięć lat po masakrze redaktorów tego tygodnika przez islamskich terrorystów, wciąż nie może się ruszać bez ochrony policyjnej, uznała w przeddzień procesu wspólników morderców, że „dziś, gdzie nie spojrzeć, wszędzie w przestrzeni publicznej widać oznaki islamizacji społeczeństwa”.

A były socjalistyczny minister spraw wewnętrznych Jean-Pierre Chevenement powiedział w wywiadzie dla Europe 1, że „trudno jest zaprzeczyć zagrożeniu islamistycznemu”. „Ta oczywistość wyziera poprzez zamachy i poprzez sposób życia, jaki niektórzy próbują nam narzucić” – tłumaczył.

PAP






Najpopularniejsze

Zobacz także