X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Pojedynek dam

Pojedynek dam

Artykuł wprowadzono: 29 marca 2020

 – Paryż wart jest mszy – oświadczył w 1593 roku Henryk IV i dla francuskiej korony przeszedł na katolicyzm. Zmieniali się królowie i politycy, ale Paryż zawsze pozostawał symbolem. Walka o stolicę toczy się również teraz, choć przytłoczyły ją wieści z frontu walki z koronawirusem.

Przewidziane na marzec wybory samorządowe miały wyłonić merów dzielnic i doradców Paryża, którzy następnie wybierają szefa Miasta Światła. Pierwsza tura odbyła się 15 marca w niecodziennych warunkach i w aurze skandalu, bo mimo ogłoszonej kwarantanny rząd zorganizował wybory zagrażające zdaniem wielu specjalistów zdrowiu populacji. Zbojkotowało je 54,5 proc. wyborców. Ci jednak, którzy udali się do urn, opowiedzieli się w 30 proc. za socjalistką Anne Hidalgo. Tuż za nią uplasowała się Rachida Dati (22 proc.), pokonując kandydatkę prezydenta Macrona Agnès Buzyn (18 proc.).

Decydujący pojedynek między dwiema kobietami ma się odbyć prawdopodobnie 21 czerwca i wygląda na to, że nie będzie łatwy. Obecna mer Paryża i Rachida Dati mają bowiem bardzo wybuchowe charaktery, są twarde i bywają bezwzględne. Wbrew pozorom wiele je łączy. Obie wywodzą się z rodzin biednych emigrantów, którzy we Francji znaleźli pracę i przysłowiowy kawałek chleba. Ojciec Anne, która urodziła się w 1959 roku w Hiszpanii i w wieku czternastu lat otrzymała francuskie obywatelstwo (ma dwa), był elektrykiem i związkowcem. Matka – krawcową. Rodzice Rachidy Dati (rocznik 1965) przywędrowali z Maroka i Algierii. Ojciec był murarzem, matka zajmowała się gromadką jedenaściorga dzieci. Obie poznały w dzieciństwie mieszkania socjalne, rasizm i seksistowskie uwagi. Obie zawdzięczają wszystko własnej determinacji, chociaż trzeba przyznać, że ich kariera nabrała przyspieszenia dzięki serii szczęśliwych spotkań.

W przypadku Anne Hidalgo, inspektorki pracy i specjalistki od prawa socjalnego i związków zawodowych, aniołami opiekuńczymi okazali się prezydent François Hollande oraz mer Paryża Bertrand Delanoë. Dzięki pierwszemu podjęła pracę w gabinetach ministerialnych, a dzięki drugiemu objęła stanowisko na merostwie, którego już nie opuściła. W 2004 roku została pierwszym w historii Paryża merem płci żeńskiej. Znana ze swych lewicowych poglądów i twardego charakteru wywołała szereg „pałacowych” burz. Dymisje najbliższych współpracowników i autorytarne decyzje nie przysporzyły jej zwolenników. – Nie należy wahać się przy podejmowaniu decyzji – mówi Anne Hidalgo. – Nie można być słabym. Ale to prawda, że niełatwo jest być kobietą w świecie polityki. Hidalgo posiada na swym koncie takie osiąg­nięcia jak otwarcie Paryża na inicjatywy mieszkańców, budowa mieszkań socjalnych, walka o tolerancję seksualną, rasową i prawa kobiet, akcje na rzecz ochrony środowiska czy zorganizowanie kongresu merów z całego świata. Do jej najbardziej kontestowanych decyzji należy zamknięcie wybrzeży Sekwany dla ruchu samochodowego. – Moim wzorem jest Kopenhaga i jej rowery – wyjaśnia Hidalgo. Źle się również ocenia budowę wysokościowców, podwyżki podatków mieszkalnych i opłat parkingowych. Zarzuca się jej forsowanie projektu Wielkiego Paryża – aglomeracji molocha – i pogłębienie kryzysu nielegalnych migrantów koczujących na północy miasta. Krytykuje się ją za manię wielkości. Zdaniem prawicy Olimpiada 2024 to finansowe samobójstwo, podobnie jak faraonowe prace budowlane. Prawdą jest też, że w stolicy królują szczury. Jest ich podobno ponad 4 miliony, mimo że budżet na czyste miasto wynosi 550 tys. euro rocznie. W 2010 roku „The Guardian” nazwał Paryż „brudnym człowiekiem Europy”. Od tego czasu nic się nie zmieniło, eksplodowały za to przestępczość i agresja. Mało tego, ogromne wydatki doprowadziły do równie ogromnego deficytu.

– Paryż to 5,9 miliarda długów – mówi Rachida Dati, była minister sprawiedliwości i europosłanka reprezentująca prawicową Partię Republikańską. Walka o fotel mera stolicy to dla niej polityczny comeback. Ulubienica paryskich salonów w szpilkach od Louboutina popadła w zapomnienie, jeśli nie liczyć oskarżeń o nielegalne dochody i niejasne związki z dyktatorem Azerbejdżanu oraz lobby energetycznymi. Dawniej już samo jej pojawienie się budziło sensację. Kolekcjonerka markowych ubrań i mężczyzn, pierwsza minister sprawiedliwości wywodząca się z emigracji, w dodatku obdarzona niebanalną urodą, fascynowała jako symbol udanej integracji. – Reprezentuję dzisiejszą Francję, różnorodną pod względem etnicznym i kulturowym – mówi. – I znam życie, ponieważ nie wywodzę się z uprzywilejowanego środowiska. Założone przez nią stowarzyszenie „To dla was” pomaga młodzieży z biednych rodzin, kobietom – ofiarom przemocy oraz narkomanom. Sama doznała wielu upokorzeń, mimo że wspierali ją wszechwładni mentorzy: prezydent Banku Europejskiego Jacques Attali, ministrowie Simone Veil i Albin Chalandon, przemysłowiec Jean Luc Lagardère. – Aby osiągnąć moją pozycję, musiałam się bić, być twardą i ignorować uwagi dotyczące mojej rodziny czy pochodzenia. Nie mam jednak za sobą drogi przez mękę. Odniosłam sukces – mówi. A spotkania, które zdeterminowały jej życie? – Owszem, życie to spotkania, ale przede wszystkim ciężka praca. Zanim dotarłam na szczyty władzy, miałam szczęście trafić na dyrektora kliniki, który mnie zatrudnił, i profesora matematyki w liceum, który zrobił wszystko, żebym mogła zdawać maturę. Wszystkie spotkania są ważne.

W przeciwieństwie do Anne Hidalgo, której zawsze udawało się chronić własną prywatność i dyskretnie opuścić ojca swoich dwojga malutkich dzieci dla polityka Jeana-Marca Germaina, z którym miała synka, życie osobiste Rachidy Dati było ulubionym tematem francuskich tabloidów. Kiedy okazało się, że będzie mamą, cały Paryż zgadywał, kto jest ojcem. Dati miała już wtedy za sobą nieudane, zaaranżowane przez rodzinę małżeństwo, którego rozwiązania zażądała po miesiącu. Pięć dni po narodzinach córeczki powróciła do pracy. – Zohra pojawiła się w momencie, kiedy myślałam, że już nigdy nie będę miała dziecka. Wniosła w moje życie więcej łagodności, pozwoliła mi spokojniej spojrzeć na świat. Dzięki niej nabrałam dystansu wobec rzeczywistości. Wkrótce Dati wytoczyła proces o ojcostwo miliarderowi Dominique’owi Desseigne, który wprawdzie odmówił poddania się genetycznemu testowi, ale sąd uznał rację matki. Rachida Dati bardzo krytycznie ocenia mandat Anne Hidalgo: – Projekt pani Hidalgo to jeden ogromny chaos. Zrobię z tym porządek. Mam zawsze kontrolę nad wszystkim, szczególnie nad kontraktami publicznymi. Merostwo posiada budżet ministerstwa sprawiedliwości i skuteczność równą zeru. Mam zupełnie inne poglądy na politykę mieszkaniową, kwestie transportu, samochodów, czystości, igrzysk olimpijskich i urbanistyki. Jestem bardzo zdeterminowana i pragnę definitywnie zamknąć stronę Anne Hidalgo. Chcę uratować Paryż. Dati nie jest jednak wrogiem aktualnej merowej. – To normalne – nigdy nie stosowała wobec mnie niskich chwytów. Mamy inne poglądy, ale cenię ją jako człowieka. Wierzę i chcę wierzyć, że większość polityków pragnie dać coś ogółowi, zmienić rzeczywistość. Człowiek może być dobry, także w polityce, jestem o tym głęboko przekonana. Pojedynek dwóch niebanalnych dam francuskiej polityki zapowiada się więc bardzo interesująco. Nazwisko zwyciężczyni poznamy w czerwcu. Jeśli wirus pozwoli.

Joanna Orzechowska






Najpopularniejsze

Zobacz także