X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Picasso w garażu – Tygodnik Angora

Picasso w garażu – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 14 lutego 2015

W Paryżu przed sądem stanęło małżeństwo le Guennec, któremu spadkobiercy Picassa zarzucają kradzież, a w najlepszym przypadku przechowywanie ukradzionych dzieł wielkiego artysty. 271 prac przeleżało kilkadziesiąt lat w garażu. Ich wartość oceniono na 60 milionów euro. Nie były w żadnym z 33 tomów katalogów poświęconych dziełom artysty. Gdy świat się dowiedział o skarbie, natychmiast pojawiły się oskarżenia.


– Myśmy tego nie ukradli. Dostaliśmy to od Jacqueline, ostatniej żony Picassa – tłumaczą się małżonkowie. – Oni żyli niesłychanie skromnie. Pod koniec miesiąca mocno zaciskali pasa – argumentuje adwokat małżeństwa, wyjaśniając, że gdyby sztuka po sztuce sprzedawali skarby z garażu, to nie musieliby sobie niczego odmawiać. To ma być jednym z dowodów ich niewinności. Zapytany, dlaczego dopiero po 40 latach ujawniono, co było magazynowane w ich garażu, 70-letni Pierre le Guennec wyjaśnia, że jest chory na prostatę. – Czeka mnie niebezpieczna operacja, której wyniku nie da się przewidzieć. Chciałem rozwiązać sprawę spadku – mówi. – Byliśmy do tego bardzo przywiązani, bo to podarunki od bliskich nam ludzi – dodaje jego żona. 271 rysunków, szkiców, kubistycznych kolaży, a także niewielkich rozmiarami obrazów olejnych na płótnie.

Pierre, z zawodu elektryk, opowiada, jak przez przypadek został zatrudniony przez Pabla Picassa do naprawy „elektryki” w ostatnim domu artysty, w Mougins, miasteczku położonym na wzgórzach nad Cannes na Lazurowym Wybrzeżu. Zdobył zaufanie i sympatię artysty, który często zapraszał go po pracy na ciasto i kawę. Przyznaje, że rozmawiali „o wszystkim i o niczym”. – Pewnego dnia, gdy wychodziłem, Madame wręczyła mi małą paczkę i powiedziała, że to dla nas. Po przyjściu do domu rozpakowałem ją i zobaczyłem szkice, rysunki, obrazki. Nie mam o tym wszystkim pojęcia. Nie znam się na tym – mówi Pierre.

Wszystkie prace, które trzymali w garażu, powstały między 1900 a 1932 rokiem. Po śmierci Picassa w 1973 roku pani le Guennec, która zaprzyjaźniła się z Jacqueline, często bywała przez nią zapraszana na podwieczorek. Wtedy dostawała kolejne upominki. – To kompletna bzdura. Picasso nigdy nikomu niczego nie podarował, jeśli tego wcześniej nie podpisał, a na żadnym z tych przedmiotów, które oni mieli, nie ma jego podpisu – twierdzi syn artysty Claude, stojący na czele Picasso Administration, fundacji zajmującej się stwierdzaniem, czy dana praca jest dziełem jego wielkiego ojca. To właśnie tam wybuchła cała afera. Bo Pierre le Guennec chcąc uczciwie rozdać spadkobiercom to, co miał, udał się właśnie do Picasso Administration, by stwierdzono autentyczność „skarbu z garażu”.

Adwokat strony oskarżającej mówi, że małżeństwo „kręci”, bo nie są w stanie powiedzieć, czy podarunek od Jacqueline otrzymali w 1970, 1971 czy 1972 roku. – Jak ktoś by dostał dzieła Picassa, to pamiętałby do końca życia – mówi prawnik, dodając, że trudno jest uwierzyć, iż artysta trzymał te prace przez 70 lat po to, aby potem je bez żadnego bólu oddać elektrykowi. A ten ma po drugiej strony barykady silną ekipę. Obok Claude’a Picassa, także jego siostrę Palomę, Maję, córkę artysty, dwoje wnucząt i córkę ostatniej żony – Jacqueline. Stawka niebagatelna – 60 milionów euro. (MB)

Na podst.: France 24, Le Parisien






Najpopularniejsze

Zobacz także