X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Paryż jest piękny w świątecznej szacie świateł, ale na tym atrakcje nad Sekwaną w tej szczególnej porze roku się nie kończą …

Artykuł wprowadzono: 25 lutego 2014


A co tu mówić, gdy Champs élysées tonie w światełkach dekoracji świątecznych, ciesząc oczy niczym stroje tancerek z kabaretu Lido. Spacer w takich dekoracjach po najpiękniejszej alei świata, jak mówią o Polach Elizejskich paryżanie, jest niezapomnianym wrażeniem. Paryż jest piękny w świątecznej szacie świateł, ale na tym atrakcje nad Sekwaną w tej szczególnej porze roku się nie kończą.
W wielu miejscach stolicy czynne są jarmarki bożonarodzeniowe. Ten pod Wielkim Łukiem w dzielnicy La Défense imponuje rozmachem i różnorodnością propozycji. Można tam kupić podarki pod choinkę ze wszystkich zakątków świata, od trzciny cukrowej z Martyniki i cieszących oko tęczą barw szali z Peru, po afrykańskie maski i gliniane figurki santons, z których buduje się w Prowansji szopki. Santons przedstawiają wszystkie zawody wykonywane w tym południowym regionie Francji. Jest handlarka rybami, piekarz, kucharz i poszukiwacz trufli, są sprzedawcy win i kasztanów i kobieta w kolorowej sukni niosąca na głowie dynię – postacie z życia Prowansji przemieszane są z biblijnymi.

Prawdziwa szopka prowansalska przedstawia całą okolicę – kościółki, domki o charakterystycznej barwie lodów śmietankowych, stajnie, młyny i mosty. Od XVI wieku wystawiano w Prowansji szopki. Rewolucja kościoły zamknęła i szopki w postaci santons przeniosły się do domów. Teraz na bożonarodzeniowych jarmarkach można kupić gliniane figurki i w ten sposób co roku dodawać nowe postacie do „rozrastających” się z latami szopek. W drewnianych straganach na La Défense można też spróbować tego, co w kuchni francuskiej najlepsze – wędzonej szynki z Korsyki, gęsich wątróbek z Południa, flammekueche z Alzacji (ciasto z boczkiem i cebulą) czy tartiflettes – alpejskiej zapiekanki. Takie jarmarki rozsiane są po całym Paryżu – od Montparnasse po Bastylię i Boulogne.
Łyżwy w dłoń
Przed Ratuszem, czyli Ho^tel de Ville, tradycyjnie czynne jest lodowisko. Widok zabytkowego budynku władz miejskich i katedry Notre Dame czy dostojnych kamienic na wyspach, przydaje estetycznego uroku wykręcaniu ósemek na lodzie. A w Clamart pod Paryżem zbudowano nie tylko lodowisko, ale prawdziwy tor saneczkowy. Z kolei w Grand Palais zorganizowano święto lunaparku. Są drewniane konie, podrygujące na karuzeli w takt skocznej muzyki paryskich ulic granej na akordeonie, tor samochodowy i huśtawki śmigające pod szklaną kopułę pałacu. Na wielbicieli większych wrażeń czeka gigantyczny diabelski młyn ustawiony na placu Zgody, dokładnie w tym samym miejscu, w którym w czasie rewolucji stała gilotyna. Teraz z kabin fruwających wysoko pod niebo na kole oświetlonym srebrno-białymi lampkami można podziwiać z wysokości 65 metrów Paryż, szczególnie czarujący w nocy, gdy tajemniczo migoce, przypominając, że jest miastem „światła i miłości”. Lunapark, ale w nostalgicznej formie, taki jaki znamy ze starych filmów, jaki nam się kojarzy z czasami édith Piaf, pokazywany jest na wystawie w Muzeum Lunaparku w starych magazynach win w Bercy.
Wielkie domy handlowe prześcigają się jak co roku w wymyślnych dekoracjach witryn, przed którymi zbierają się tłumy chętnych popatrzenia na ruszające się misie polarne, lalki, Mikołaje, renifery. Tylko w najstarszym domu handlowym Paryża, w Galerie Lafayette, przedstawienie przeniesiono także do środka, gdzie pod 20-metrową choinką odbywają się występy inspirowane filmem „Piękna i Bestia”, ale z Bożym Narodzeniem w tle.
Konie i pałace
Vaux le Vicomte to pałacowa perła znajdująca się pod Paryżem i mniej znana niż Wersal, a przecież to jej zawdzięcza swoje istnienie królewska siedziba. Wybudowali ją dwaj najwięksi mistrzowie – Le Vau i architekt ogrodów, słynny Le Notre. Pałac jest tak piękny, że odwiedzający go Ludwik XIV spalił się z zazdrości, dał ucha niecnym podszeptom, że właściciel pałacu, jego minister Nicolas Fouquet, wybudował go za królewskie pieniądze, więc wtrącił go do lochu do końca jego życia, a sam wybudował „coś” piękniejszego, czyli Wersal. I oto w tych wspaniałych wnętrzach, przechodząc szpalerem ustrojonych światełkami choinek, można w każdej z komnat podziwiać 12 tysięcy eksponatów wystawianych tematycznie – w „komnacie symfonii światła”, „bożonarodzeniowego stołu” czy sali kominkowej, aby na zakończenie zwiedzania uczestniczyć w przedstawieniu Pinokia.
Wersal nie mógł pozostać w tyle. Dziesiątą rocznicę powstania Akademii Spektakli Hippicznych założonej przez legendarnego mistrza tej sztuki Bartabasa uczczono przedstawieniami, które odbywają się na maneżu królewskiego pałacu. „Jedenastu jeźdźców tworzy w tym spektaklu jedność z koniem w artystycznym układzie choreograficznym – to jest hippiczny taniec” – wyjaśnia Bartabas. Na „końskim balecie” atrakcje się nie kończą, bo są także pokazy szermiercze w strojach z epoki Ludwików oraz kyudo – tradycyjnej sztuki japońskiej strzelania z łuku.
Na „bal średniowieczny” dostajemy zaproszenie do znajdującego się także pod Paryżem Provins, w czasach Karola Wielkiego trzeciego co do wielkości, po stolicy i Rouen, miasta Francji, dzisiaj cichego miasteczka otoczonego średniowiecznymi murami, za którymi odbywają się pasjonujące pokazy umiejętności sokolników i ich skrzydlatych wychowanków o drapieżnych pazurach i dziobach. W katedrze czeka na nas „żywa” szopka, rekonstruująca sceny z życia świętego Franciszka z Asyżu, w miasteczku stragany, w których rzemieślnicy wykonują zawody, o jakich już świat zapomniał, a w imponujących podziemiach biegnących pod miastem przygotowano liczne atrakcje dla dzieci.
Krakowiaczek jeden
Nie zabrakło w czasie tych Świąt polskich akcentów, najbardziej widocznych o dwie godziny drogi od stolicy, w wytwornym kurorcie nad kanałem La Manche, w Le Touquet-Paris-Plage, który w szalonych czasach belle epoque był miejscem wypoczynku „eleganckiego Paryża” i okazją, aby wygrać, a częściej przegrać, fortunę w jednym z największych kasyn w Europie. Status kurortu ma do dzisiaj i jest tym dla północnej Francji, czym Saint-Tropez dla śródziemnomorskiego Południa. W tutejszym Pałacu Kongresów, dzięki życzliwości mera i staraniem energicznie działającego w regionie Stowarzyszenia Polska – Francja zorganizowano imponujący pokaz szopek ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Impreza, podobnie jak inne świąteczne atrakcje, potrwa do 5 stycznia. Bo w Trzech Króli kończą się ferie i Francja wraca do szkolnej ławki.
Wesołych świąt!

Marek Brzeziński






Najpopularniejsze

Zobacz także