X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Paryski nie-co-dziennik: Tajemnica zwana Jezusem – Tygodnik Angora

Paryski nie-co-dziennik: Tajemnica zwana Jezusem – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 20 grudnia 2014

Dawno temu, gdzieś między 4 a 7 rokiem naszej ery, młoda Żydówka Maria urodziła chłopca o imieniu Jeszua, po hebrajsku „Bóg zbawienie”. Według przyjętej 300 lat później tradycji było to nocą z 24 na 25 grudnia w Betlejem. Uczeni i kaznodzieje napisali o nim całe biblioteki, ale nikt nie zgłębił tajemnicy jego życia. O historycznym Jezusie nie wiemy prawie nic, choć zmienił oblicze świata, stając się ośrodkiem uniwersalnej „religii miłości”, dziś dalekim echem bożonarodzeniowych świąt Wielkiej Konsumpcji i to nie tylko nad Sekwaną.


Według klasyfikacji Poulpeo.com Francja jest po Niemczech największym bożonarodzeniowym targowiskiem świata (Polska – 11). Jeden z okazalszych bazarów znajduje się na paryskich Polach Elizejskich, gdzie spodziewanych jest 16 milionów świątecznych klientów. Po obu stronach avenue stoi kilkadziesiąt drewnianych szop i straganów. W nich gorące wino i ostrygi, wykastrowane koguty (kapłony) i foie gras, serca z piernika, lukrowane jabłka na patyku, pluszowe jednorożce, jedwabne krawaciki, mufki, ruskie babuszki, porcelanowe gejsze, szopki i choinkowe świecidełka.
Aby ogrzać ciało i umysł, kupiłem wonnego grzańca i w przedświątecznym nastroju zacząłem przeglądać ostatni numer Le Monde des Religions z okazjonalnym dossier – „Inny Jezus”, wyłaniający się nie tylko z kanonicznych ewangelii, ale przede wszystkim z apokryfów, pism judaistycznych, islamskich, buddyjskich, hinduistycznych, innych. Jezus z młodą żoną, swoją uczennicą Marią z Magdali, którą uwolnił od złych duchów, której przekazał tajemne nauki, która jest autorką ewangelii. Jezus z homoseksualnymi podtekstami z tajnego rękopisu Ewangelii św. Marka, znalezionego na pustyni Judzkiej. Jezus otoczony rodzeństwem i żydowską rodziną.
Wydawać by się mogło, że Jezusem, wyrosłym z judaizmu, najbardziej zainteresowani są właśnie Żydzi. Lecz inną przyjęli postawę – przemilczenia albo poniżenia zbuntowanego współwyznawcy. Wzmianki o nim, pod imieniem Ben Stad, są w Talmudzie i „Toledot Jeszu” (Historia Jeszu). W myśl Prawa Mojżeszowego był heretykiem, bluźniercą, fałszywym prorokiem, bo żaden człowiek nie może uważać się za Boga; nie mógł być też Mesjaszem, ten ma być człowiekiem, nie Bogiem. Był owocem gwałtu na Maryi dokonanego przez jej sąsiada, albo cudzołóstwa niewiernej fryzjerki, która zdradziła męża Paphosa ben Yehudah z rzymskim legionistą Tiberiusem Pantherą. Nauczył się czarnej magii i czynił cuda, mamiąc swój lud. Ukamienowany, następnie powieszony, nigdy nie zmartwychwstał. Dopiero z czasem stał się dla części narodu żydowskiego „nauczycielem wzniosłej moralności”.
Lepsze miejsce zajął w islamie. Jezus jest kilkadziesiąt razy wymieniany w Koranie jako Isa, owoc cudownego poczęcia, zrodzony z dziewicy. Jego ojcem nie był człowiek, a tchnienie ducha przekazane przez archanioła Gabriela Marjam (Marii), jedynej kobiecie wymienionej w Koranie z imienia. Zaraz po urodzeniu potrafił mówić. Jako dziecko lepił z gliny i ożywiał ptaki, uzdrawiał trędowatych, wskrzeszał zmarłych. Lecz Bogiem nie był. Był prorokiem pod względem znaczenia ustępującym jedynie Mahometowi. Nie mieścił się w pojęciu Allaha, którego nie dało się pogodzić z ideą Trójcy Świętej (Nie mówcie Trzy! Allah to jeden Bóg, nazbyt wyniosły, by mieć syna). Nie umarł na krzyżu. Wzięty do nieba, powróci na Ziemię przed końcem świata, przed dniem Sądu Ostatecznego. Powróci jako muzułmański Mesjasz, który stanie na czele walki z siłami zła, dając każdemu człowiekowi możliwość nawrócenia się na islam.
Z kolei dla hinduistów nie ma nic nadzwyczajnego, że bóg zstąpił na Ziemię pod postacią Jezusa, który dla nich mógł być równie dobrze bogiem, Synem bożym, człowiekiem czy duchem. W ich tradycji zdarza się tak wielokrotnie, dlatego bez trudu znajdują dla niego miejsce w swym politeistycznym panteonie. Jego zmartwychwstanie to odrodzenie w następnym wcieleniu. Niektórzy twierdzą nawet, że greckie słowo „Christos” to zniekształcona forma imienia Kriszny (Ieuzus Christna), boskiego syna zrodzonego (również) z dziewicy, czyli ósmej awatary (wcielenia) Wisznu.
Z buddyjskiego punktu widzenia Jezus bywa analogią bodhisattwy, istotą doskonałą, która po osiągnięciu stanu oświecenia (buddy) mogła już przejść do nirwany, ale współczując cierpiącym ludziom została z nimi, by im pomagać. Jezus mógł być emanacją najbardziej czcigodnego bodhisattwy Awalokiteśwary, działającego wśród prostych ludzi. Fascynacja Wschodem zrodziła mit Jezusa wędrującego po Indiach i Tybecie, między 12. a 30. rokiem jego życia, kiedy jest nieobecny w kanonicznych ewangeliach.
– On był najwspanialszym nauczycielem, jakiego miała ludzkość – uważał Mahatma Gandhi. – Lubię Chrystusa, ale nie znoszę chrześcijan, oni nie są do niego podobni.
Grzaniec wyparował. Zamykam Le Monde des Religions. Zostawiam Champs Elysées i cały ten kram zbity z desek, pobielałe sztucznym śniegiem choinki, feeryczne girlandy, styropianowe bałwany z rozpostartymi ramionami witającymi paryżan i tłum turystów. Noc przede mną – betlejemska Tajemnica.






Najpopularniejsze

Zobacz także