X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Paryski nie-co-dziennik – Paryż dla Kościuszki

Artykuł wprowadzono: 25 lutego 2014


Nazywa się Nathalie Kosciusko-Morizet. Akronim z jej trzech inicjałów NKM stał się ważną marką polityczną, stale obecną w nadsekwańskich mediach. Jej ojciec François nie ma wątpliwości, że córka pewnego dnia będzie prezydentem Republiki, pierwszą kobietą rządzącą Francją od czasów Katarzyny Medycejskiej, królowej regentki z XVI wieku. Ale najpierw musi wygrać bitwę o ratusz, by w marcu zostać nowym merem Paryża.
Municypalna kampania wyborcza trwa. Zaostrza się. „Żelazna Natalia” jest w swoim żywiole, walkę ma w genach. Pochodzi w prostej linii od Józefa Tomasza Kościuszki, starszego brata Tadeusza Kościuszki, przywódcy insurekcji, naszego i amerykańskiego bohatera narodowego. Walczy nie tylko ze swoją główną rywalką socjalistką Anne Hidalgo, lecz również z baronami własnej partii, prawicowej UMP (Unii na rzecz Ruchu Ludowego), oraz partyjnymi dysydentami tworzącymi odrębne listy kandydatów na radnych miejskich. Mer nie jest bowiem wybierany bezpośrednio przez wyborców. Paryżanie najpierw wybiorą radnych, a oni – mera Paryża, którym po raz pierwszy zostanie kobieta, bo w tej batalii tylko one się liczą – albo NKM, albo Hidalgo.
Urodzona w Hiszpanii 54-letnia Hidalgo uchodzi za przykład kawiorowej lewicy, zwłaszcza od czasu, jak określiła wynagrodzenie 5512 euro za skromne uposażenie w Paryżu. Jest zastępczynią ustępującego mera Bertranda Delanoë, pomysłodawcy letnich plaż nad Sekwaną, miejskich rowerów i elektrycznych samochodów, socjalistycznego polityka, który otwarcie mówi o swym homoseksualizmie. W czasie jego 12-letniego zarządzania „miastem świateł” największym upokorzeniem Paryża była utrata igrzysk olimpijskich na rzecz Londynu, a także emigracja tysięcy przedsiębiorczych paryżan nad Tamizę. 39-letnia Kosciusko deklaruje: – W naszym mieście jest jeszcze wiele Bastylii do zdobycia. Paryż musi na nowo stać się tym, czym był przez wieki – światłem wskazującym drogę nowym ideom. Musi być wielki, inaczej udusi się zamknięty w ciasnym gorsecie swej obwodnicy, musi oddychać razem z rozległymi przedmieściami.
Młoda, zdolna, uparta i ambitna Nathalie Kosciusko-Morizet jest kwintesencją szykownej paryżanki o alabastrowej cerze. Wrażliwa, ale stanowcza. Wie, czego chce. Nienagannie ubrana, szczupła, nieco wyniosła, pewnie i z gracją porusza się na wysokich obcasach. Pochodzi z rodziny o politycznych tradycjach. Jej ojciec jest merem w Se`vres, a dziadek był francuskim ambasadorem w Waszyngtonie. „Mojemu dziadkowi nigdy nie udało się zostać deputowanym, był zbyt poprawny, zbyt dobrze wychowany, zbyt politycznie niewinny. I dobrze, ale ja taka nie będę, za bardzo lubię politykę. Pójdę za nią najdalej jak tylko się da”. Po biologicznych studiach zgłosiła się na ochotnika do wojska. Później, jako 28-latka, została członkinią gabinetu premiera, jako 29-latka – najmłodszą posłanką Zgromadzenia Narodowego. W rządzie François Fillona była już ministrem środowiska, a w ostatniej kampanii prezydenckiej Nicolasa Sarkozy’ego, jego rzeczniczką. Dziś jest nadzieją rozbitej prawicy, jedną z partyjnych liderek UMP reprezentującą ekologiczną frakcję tzw. „niebieskich zielonych”, której udało się złamać monopol lewicy na ochronę środowiska. Nie ukrywa, że ma duży apetyt na władzę, że fascynuje ją Margaret Thatcher.
„Jestem kobietą prawicy poślubioną przez mężczyznę lewicy”, który dla niej zrezygnował z własnej kariery politycznej. Poznała go w Warszawie, we francuskiej ambasadzie, gdzie Jean-Pierre Philippe (tak się nazywa) pracował jako radca, a ona odbywała praktykę. Miała 24 lata, on – 42 (rozwiedziony z trójką dzieci). Urodziła mu kolejną dwójkę. Na ich ślubie gościli m.in. Jacques Attali i Simone Veil. W Paryżu zamieszkali przy rue Le Goff, między Ogrodem Luksemburskim a Panteonem, razem z matką Jeana-Pierre’a. „Uwielbiam teściową, pewnego dnia napiszę książkę, odę do mojej teściowej”. Lecz nie teraz – teraz jest czas kampanii wyborczej.
„Swoją kampanię prowadzę jak swoje życie: z duchem oporu”. NKM walczy nie tylko z przeciwnikami politycznymi, ale również z przeciwnościami losu, znosząc ciężką chorobę ojca hospitalizowanego z powodu udaru mózgu. Z tego powodu już dwa razy zawiesiła kampanię, żeby czuwać przy jego łóżku. Jakby tego było mało, rok wcześniej jej młodszy brat zginął śmiercią samobójczą. „Moja rodzina przeżywa wielkie nieszczęście, ale ja nauczyłam się zaciskać zęby, kiedy jest ciężko, i nie płakać publicznie. Płaczę jak każdy, w ukryciu”.
Ekstaza świętej Tereski. Czarny citroen DS3 mknie bulwarami lewego brzegu Sekwany. Za kierownicą Nathalie Kosciusko-Morizet, kandydatka na mera Paryża. Ostro prowadzi swoją kampanię wyborczą… Tak się zaczyna – „NKM, la présidente” – jedna z ostatnich książek jej poświęconych. Żelazna dama a` la française wydaje się zaprogramowana na sukces. „Nawet jeśli przegram, to wygram”. Coraz częściej rozpuszcza włosy i coraz pewniej stąpa po paryskim bruku mimo coraz wyższych obcasów. Paryż jest jej wart, tak jak i jej grzechu porzucenia go przez nią dla Pałacu Elizejskiego, dla wysokiego majestatu prezydenckiego monarchy.
Bonne chance NKM, la présidente.

Leszek Turkiewicz






Najpopularniejsze

Zobacz także