X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Oda do wolności (Tygodnik Angora)

Oda do wolności (Tygodnik Angora)

Artykuł wprowadzono: 14 maja 2016

Paryski nie-co-dziennik

Dziwne słowo – wolność. Określa istotę człowieka. Zdobi sztandary po obu stronach barykady. Bywa orężem. Mało jest idei, które tak fascynują, pchają do działania, do walki. – Bo nic nie jest płodniejsze we wspaniałe rezultaty niż sztuka bycia wolnym, ale i nic nie jest trudniejsze od uczenia się wolności – zapewnia hrabia Tocqueville w samym sercu Paryża, na Wyspie Świętego Ludwika.


W teatrze L’Ile Saint-Louis ożyła myśl jednego z najważniejszych myślicieli XIX wieku Alexisa de Tocqueville’a. Jego dzieło „O demokracji w Ameryce” zaadaptował dla potrzeb sceny, wyreżyserował i w nim wystąpił Eric Chartier. Tłumaczył to aktualnością Tocqueville’a, zwłaszcza jego wywodu o wolności, odpowiedzialności, znaczeniu prawa dla demokracji, jej i Europy zagrożeniach. Czyni to w stylu wielkiego pisarza, jakim z pewnością był ów klasyk liberalizmu, autor hasła liberalnej demokracji, minister spraw zagranicznych, członek Akademii Francuskiej, sędzia Trybunału w Wersalu. „O demokracji w Ameryce” to jego oda do wolności, owoc podróży do Stanów Zjednoczonych. We Francji nie został zaakceptowany ani przez prawicę, ani lewicę – był zbyt liberalny.

– Przypisuje mi się różne pasje, podczas gdy mam jedynie poglądy, a pasję tylko jedną – umiłowanie wolności i godności ludzkiej. Jestem starym, niemodnym kochankiem wolności, w czasach gdy prawie każdy lubi mieć pana. A skoro państwo zajęło miejsce Opatrzności, zrozumiałe jest, że każdy, kto znalazł się w potrzebie, wzywa jego pomocy. Łatwiej w nim szukać oparcia niż w sobie samym. Wolność wymaga wysiłku i wyrzeczeń, rodzi się wśród burz, utrwala z trudem, a swe dobrodziejstwa pozwala ocenić dopiero wtedy, gdy się zestarzeje.

Dla Tocqueville’a demokracja nie jest szkodliwa tylko wtedy, gdy nie zagraża mniejszości i wolności jednostki. Tyrania większości jest zagrożeniem dla wolności i jeśli ta przestanie istnieć w Ameryce, będzie skutkiem wszechwładzy większości. Trudno uwierzyć, by głosowanie zniewolonych ludzi, którzy wyrzekli się rządzenia sobą, mogło dokonać właściwego wyboru, powołania rządu liberalnego, silnego i mądrego. Jedynie proste idee (zwłaszcza równości) są w stanie zawładnąć umysłem ludu. Idea fałszywa, lecz prosta, będzie miała większą siłę oddziaływania niż prawdziwa, lecz bardziej skomplikowana. Tylko nieliczni dostrzegają niebezpieczeństwo równości, bo zło, jakie przynosi, ukazuje się po dłuższym czasie i wtedy nikt nie pamięta jego źródła, w przeciwieństwie do zła, jakie może przynieść wolność, bo jest ono natychmiastowe. – Zawsze przypuszczałem (Tocqueville), że uporządkowana, łagodna, spokojna niewola, łatwiej niż sądzimy, łączy się z powierzchownymi formami wolności, które wyrastają w cieniu suwerenności ludu. Amerykańska demokracja przetrwa do czasu, kiedy Kongres odkryje, że można przekupić społeczeństwo za publiczne pieniądze.

Idealna niezgodność wolności i równości, konflikt między czynnikiem liberalnym a socjalnym jest spektakularny dla demokracji. Lecz to idea wolności musi zająć miejsce naczelne. Ona zrodziła demokrację w znaczeniu politycznym i ona chroni ją przed destrukcyjnymi działaniami swego suwerena – ludu, który – jak zauważył Monteskiusz, twórca teorii podziału władz – niekiedy stoma tysiącami ramion obala wszystko, niekiedy stoma tysiącami nóg pełza jak robak. Idea wolności jednostki powinna być rozstrzygającym kryterium demokratyczności każdego systemu politycznego, a prawo powinno być jedynym środkiem wyznaczającym granice jej wolności. Nikt, ani rządzeni, ani rządzący nie mogą uwolnić się od prawa, wszyscy są nim związani. Rządy większości, cechujące demokrację, nazywane rządami prawa, nie tylko zakładają istnienie mniejszości, ale faktycznie ją ochraniają, bo to ona jest środkiem weryfikującym i elementem konstytuującym demokratyczną formę państwa w jej wolnościowym znaczeniu.

Demokracja nie ma monopolu na czynienie dobra. Jest wyrazem politycznego relatywizmu, metodą kształtowania porządku społecznego w duchu kompromisu, którą doskonalić trzeba bez końca. Jej zadaniem jest ustawiczne formułowanie i rozwiązywanie wszelkich konfliktów, godzenie różnych interesów. Nie gubi ona jednostki, lecz szuka dla niej godnego miejsca w zbiorowości państwowej. Dlatego istnieć może tylko wtedy, gdy się ją stale ulepsza. W ten sposób tworzy się naturalna mądrość grupy, ciągłość tradycji i kultury politycznej.

Są obawy, że demokracja okaże się za słabą formą rządów, by opanować żywiołowy rozwój ludzkości, by pogodzić wolność z porządkiem. To lęk przed zbyt daleko posuniętym pluralizmem opinii, który rodzi chaotyczny obraz społeczeństw. Ale taka jest społeczna rzeczywistość, gdy przyjmiemy krytyczno-relatywistyczny pogląd na świat, podstawę tworzenia wartości demokratycznych. Bez nich godność osoby ludzkiej może być zagrożona. Hrabia Tocqueville przestrzegał: władza nieprawowita, której jest się zmuszonym podporządkować, poniża tych, którzy nie mogą się jej wymknąć, a nie chcą jej szanować. Ideały liberalnej demokracji chroniącej wolność i autonomię jednostki to szansa życia na własne ryzyko, bez odwoływania się do obalania wszystkiego i bez poniżającego pełzania jak robak. A zrzec się swej wolności, to zrzec się swego człowieczeństwa.
Były brawa, owacje… Ale to teatr, nie życie. W życiu coraz mniej owacji dla coraz bardziej wymagającej wolności.






Najpopularniejsze

Zobacz także