X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Obcy, niejaki Picasso, nr kartoteki policyjnej 74 664

Obcy, niejaki Picasso, nr kartoteki policyjnej 74 664

Artykuł wprowadzono: 21 listopada 2021

Paryski nie-co-dziennik

To tytuł fascynującej książki o Picassie, rzetelnie udokumentowanej, napisanej przez Annie Cohen-Solal z perspektywy archiwów francuskiej policji. Wydał ją Fayard w 140. rocznicę urodzin wielkiego Hiszpana bez prawdziwie ojczystej ziemi.

Autorka na ponad 700 stronach kreśli los genialnego malarza, który prawie całe długie dorosłe życie mieszkał we Francji i – mimo starań o obywatelstwo francuskie – nigdy go nie otrzymał; nawet jego dzieła z okresu kubistycznego – 700 obrazów, rysunków i innych prac – były ponad dekadę sekwestrowane przez rząd francuski. Akta tych i innych, mniej znanych faktów z życia „podejrzanego” artysty zalegają w archiwaliach paryskiej prefektury policji. – Tak, wzięliśmy Ruiza Pabla, zwanego Picassem, pod obserwację i będzie on przedmiotem mojego raportu, jak tylko ustalimy jego miejsce zamieszkania – zanotował komisarz Rouquier.

Picasso. Mały, czarny, dość masywny. Oczy ciemne, niespokojne. Spojrzenie przenikliwe, przeszywające. Małe stopy, małe dłonie, gest szeroki. Kolorowy bałagan. Na głowie stary kaszkiet, a miękki kapelusz na kolacjach u marszandów. Koszula za dwa franki ze skweru św. Piotra. Zapach psa i farby. Stół gościnny dla wszystkich – oto opis autorstwa poety Maxa Jacoba.

A oto fragmenty policyjnych raportów: „W 1914 roku, mając już 30 lat, nie oddał naszemu krajowi żadnej przysługi w czasie wojny. Stworzył sobie we Francji sytuację, która pozwala mu, jako «malarzowi rzekomo nowoczesnemu», zarabiać miliony lokowane za granicą oraz nabyć zamek koło Gisors. Zachował ekstremistyczne poglądy, skłania się ku komunizmowi (…). Źle się wyraża po francusku, ledwo go można zrozumieć. Od dawna jest znany naszym służbom, ponieważ został zgłoszony jako anarchista już w 1905 roku, kiedy mieszkał przy bulwarze Clichy 130 u swych współziomków, też anarchistów, i był nadzorowany przez prefekturę policji”. Albo inna nota: „Kiedy 7 maja przebywał w kawiarni przy bulwarze St Germain 172, został uderzony w twarz przez polskiego oficera w cywilu, gdy otwarcie krytykował nasz kraj i wychwalał sowietów”.

Dziś to artysta emblematyczny. Po drugiej wojnie światowej stał się dla sztuki tym, czym demokracja dla ładu politycznego, Ein­stein dla nauki, Chaplin dla kina. „Król Słońce” nowoczesnego malarstwa. W wyobraźni zbiorowej przykład artystycznego geniuszu, wielkiej kariery, bogactwa, sławy. Jego imię nosi siedem muzeów, marka samochodu, lotnisko, stadion. Według sondażu Le Figaro jest znany niemal we wszystkich krajach świata, niezależnie od wieku, płci, dochodu, doli czy niedoli mieszkańców.

Wiosną 1940 roku Pablo Picasso złożył oficjalną prośbę o obywatelstwo, by zostać naturalizowanym Francuzem. Odmówiono mu: „Ten etranżer nie ma żadnego tytułu, by mu przyznać naturalizację; więcej: jego postępowanie wskazuje, że należy go uznać za podejrzanego z punku widzenia narodowego”. Dwa lata później, 30 listopada 1942 roku, żeby przedłużyć swoją kartę pobytową we Francji, Picasso napisał wymagane przez władze Vichy oświadczenie: „Pod honorem zaświadczam, że nie jestem Żydem w rozumieniu ustawy z 2 czerwca 1941 roku”. To już nie ksenofobia czy nieufność polityczna, to ordynarny rasizm czasu Vichy.

Dopiero w 1959 roku Pompidou, szef gabinetu generała de Gaulle’a, zapewniał, że nie ma już przeszkód, żeby przyznać Picassowi obywatelstwo francuskie, jeśli ponownie złoży odpowiedni wniosek. Lecz dumny artysta, upokorzony wcześniejszą odmową, nie był już tym zainteresowany. Był już wtedy supergwiazdą, geniuszem, światową marką. Francuzi zapomnieli, że to Hiszpan, a Hiszpanie, że przez ostatnie 40 lat życia nie postawił nogi w ich kraju. Stał się obywatelem republiki sztuki, którą z czasem przekształcił w królestwo z własnym majestatem na jego czele. Niczym król Midas – czegokolwiek się dotknął, zmieniał to w złoto.

Kiedy umarł 8 kwietnia 1973 roku u boku młodszej o 45 lat drugiej żony Jacqueline, to przerwano program telewizyjny, aby oznajmić, że świat sztuki załamał się pod sobą samym, że odszedł artysta, który wymyślił sztukę XX wieku. Choć miał 91 lat, to nie zamierzał umierać, więc i testamentu nie spisał. Zostawił 60 tys. obrazów, rysunków, grawiur, rzeźb, ceramik – wszystko warte miliard dolarów. Ale zostawił też 40 metrów bieżących dokumentów świadczących o jego trudnych relacjach z państwem francuskim, przechowywanych w różnych miejscach zamieszkania.

Jego spadkobiercy część spuścizny przekazali państwu francuskiemu, opłacając w ten sposób podatek od odziedziczonej fortuny. A Francja zrehabilitowała się w końcu „swojemu” artyście, przekazując „Solną rezydencję” (Hôtel Salé) w starej dzielnicy Marais na największe na świecie muzeum Picassa. Otwarte w 1985 roku liczy pięć tysięcy dzieł, z czego wyeksponowano 450 na pięciu poziomach ekspozycji. Są obecne wszystkie okresy jego życia i twórczości: dziecięcy, gdy nazywano go małym Goyą, błękitny, różowy, zielony, czarny (afrykańsko-prymitywny), kubistyczny, neoklasyczny, surrealistyczny. Są okresy bohemy, nadziei, wojny i miłości. Brak tylko jednego okresu – upokorzenia.

Voilà, etranżer: Ruiz Pablo, nommé Picasso, dossier de police n° 74.664.

Leszek Turkiewicz




Najpopularniejsze

Zobacz także