X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Nowa moda na lunch

Nowa moda na lunch

Artykuł wprowadzono: 17 listopada 2019

Przeciętny Francuz ma godzinę – dwie na przerwę obiadową. Idzie wtedy do bistra, które spełnia dwa warunki: po pierwsze jest blisko miejsca pracy, a po drugie serwuje ulubione dania. Obsługa zna nas tam doskonale, nie wskaże byle jakiego stolika i podpowie, co dzisiaj należy zamówić. Przyniesie też karafkę ulubionego wina i dopieści nasze kulinarne preferencje.

Klasyczny lunch we francuskim bistrze składa się z przystawki – na przykład kawałka pasztetu z korniszonem i bagietką, ze steku z frytkami z sałatą oraz kilkoma plastrami pomidorów, jogurtu, a także deseru. Jednak teraz obiadowe obyczaje nieco się zmieniają.

Salad Box

Sałatki robią zawrotną karierę. Po pierwsze, za tradycyjny lunch trzeba zapłacić 10 euro, a sałatka kosztuje o połowę mniej. Po drugie, sałatka jest bardzo zdrowa, zgodnie z zasadą, że trzeba zjeść co najmniej pięć owoców i warzyw dziennie. Po trzecie, jest daniem szybkim, smacznym i nieskomplikowanym, a dla kucharza to nieograniczone horyzonty kulinarnej wyobraźni. Stąd owe „sałatkowe pudełka” robią karierę. I nie chodzi tylko o te kupowane w sklepach czy w zakładowych stołówkach, ale także o te przynoszone do pracy czy na uniwersytet we własnych pojemniczkach, zrobione w domu. W 2018 roku we Francji sprzedano ponad ćwierć miliona przygotowanych wcześniej sałatek o łącznej wadze 52 tysięcy ton. Zapłacono za nie niemal pół miliarda euro. 68 procent konsumentów ma na ich temat bardzo pozytywne zdanie. W ciągu kilku lat ten rynek zwiększył się dwukrotnie. Ciekawe, że wynalazcą sałatki był ojciec kinematografii Louis, jeden z braci Lumière. Na świecie znanych jest około dwóch tysięcy gatunków sałatek, we Francji – 275. Nad Sekwaną bary sałatkowe biją rekordy popularności, a prawdziwym przebojem są te, które przywędrowały ze Szwecji i są teraz w Paryżu, Bordeaux czy w Tuluzie, lansując nie bardzo z polskiego widzenia politycznie poprawne propozycje tak zwanych tęczowych sałatek, które składają się z pięciu różnych elementów cieszących nie tylko podniebienie, ale i oko – estetyką kompozycji. Joel Robuchon proponuje dwadzieścia różnych sałatek. W regionalnej kuchni francuskiej istnieje ich co najmniej trzydzieści.

Witaminowa pychota

Albowiem sałatki są nie tylko pyszne, ale i dostarczają witamin, np. C i tak potrzebnej o tej porze roku witaminy D, a także cynku, żelaza i magnezu, który znakomicie pomaga w zwalczaniu jesiennych spleenów. Oto pierwsza z brzegu – sałatka z wątróbek kurzych, podsmażonych 4 minuty w koniaku lub calvadosie, z dodatkiem miodu i pieprzu cayenne, a do tego awokado z grilla i delikatna czerwona cebula. I dalej – kawałki kurczaka lekko zrumienione, z dodatkiem zielonego, kwaśnego jabłka pokrojonego na niewielkie kawałki, do tego suszone borówki kanadyjskie, drobno utłuczone orzechy, dwie krople limonki, świeżo starty imbir i majonez. A my zrobimy coś dziwnego – pożenimy przysmak południowo-zachodniej Francji, na południe od Bordeaux, z Kambodżą. Kroimy w plastry czerwoną cebulę. Obieramy turecką gruszkę. Jest pyszna. Słodka. Obrane ze skórki pomidory uwolnione z pestek. Tak jak i papryka. Kilka kropli limonki. Posypujemy to posiekaną kolendrą. Teraz poszarpany na kawałki ser pleśniak – roquefort. Parę kropli oliwy z oliwek i balsamico. Teraz plastry wędzonej piersi kaczki, a na to grillowane świerszcze, są jak skwarki dodawane do smalcu, i pędraki posypane ostrą papryką cayenne.  Znakomicie do tego pasuje czerwone, wytrawne Saint-Felix de Castelmauré, Corbières z południa Francji. Słońce na języku. 

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także