X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Nauczyciele: nie realizujemy programów, bo nie chcemy być „męczennikami laicyzmu”

Nauczyciele: nie realizujemy programów, bo nie chcemy być „męczennikami laicyzmu”

Artykuł wprowadzono: 21 października 2020

Wielu nauczycieli we Francji obawia się poruszać w szkole tzw. newralgiczne kwestie, czyli społeczne i literackie tematy związane z religią, a także dotyczące edukacji seksualnej, wolności wypowiedzi czy Holokaustu. Jak tłumaczą, nie chcą być „męczennikami laicyzmu”.

Dziennik „Le Figaro”, opisując nastroje społeczne i sytuację pedagogów po bestialskim zamordowaniu przez młodego islamistę z Czeczenii nauczyciela Samuela Paty’ego, stwierdza w komentarzu redakcyjnym w środę, że „szkoła miała być sanktuarium laicyzmu, a stała się koniem trojańskim radykalizmu”.

Nauczycielka historii i geografii Anne z podparyskiego departamentu Essonne opowiada, że pamięta minutę ciszy zarządzoną po zamachach terrorystycznych w USA z 11 września 2001 roku. „Niektórzy uczniowie bili brawo, a dyrektorowi trudno było zaprowadzić porządek” – wspomina. Na ścianach w szkole namalowano napisy popierające ataki terrorystyczne.

„Mogę być nazwana tchórzem, bo nigdy nie pokazałam karykatur Mahometa z obawy, że urażę niektórych uczniów” – opowiada Anne dziennikowi „Le Figaro”. Nauczycielka dodaje, że muzułmańscy uczniowie nie są w stanie zrozumieć, czym jest wolność, biorąc pod uwagę „pranie mózgu”, które przechodzą w domu.

Wielu nauczycieli jest zszokowanych i oburzonych brutalnym zamordowaniem Paty’ego, któremu zamachowiec 16 października przed szkołą odciął głowę.

Niektórzy pedagodzy uważają, że to do czego doszło w podparyskim Conflans-Sainte-Honorine było nieuchronne. „To musiało się stać”, „to było nieuniknione”, „myślałem, że to nastąpi jeszcze wcześniej” – mówią nauczyciele.

„Kiedy widzisz małego Osamę przychodzącego do twojej szóstej klasy, to wiesz, z jaką muzułmańską rodziną masz do czynienia, z ludźmi zradykalizowanymi” – mówi cytowana przez dziennik Lise, nauczycielka literatury z podparyskiej miejscowości Les Ulis.

Jak opowiada, od 10 lat dokonuje autocenzury wszystkiego, co dotyczy Biblii i Koranu nawet, jeśli jest to w programie. „Nie chcę już wyjaśniać, że będziemy omawiać taki to, a taki tekst religijny z literackiego punktu widzenia. Trzy kwadranse paplaniny nie mogą zmienić ich mentalności” – podsumowuje. „Nie mam ochoty umierać jako męczennica laickości, gdy instytucja szkoły nie jest w stanie nas chronić” – kwituje.

Nauczyciele regularnie są świadkami ataków na sekularyzm we francuskiej szkole. Zdaniem pedagogów media nie informują o tym wystarczająco dużo – wskazuje „Le Figaro”.

Virginie, nauczycielka hiszpańskiego w szkole średniej niedaleko Aix-en-Provence na południu Francji, obwinia o obecną sytuację „stare pokolenie lewicowych nauczycieli, którzy milczą, ponieważ nie chcą być traktowani jak rasiści”. „Jestem córką imigranckiego murarza. Mój brat jest prawnikiem, a ja jestem nauczycielką. To właśnie mówię moim żałosnym i sprzeciwiającym się wartościom wyznawanym we Francji uczniom” – tłumaczy Virginie.

Nauczycielka skarży się, że podczas lekcji hiszpańskiego słyszy od swoich uczniów, że „Arabowie podbili Hiszpanię na siedem wieków i robią to samo z Francją”. Inni uczniowie twierdzą, że „ludzie prehistoryczni nigdy nie istnieli”.

Słyszymy zniewagi pod adresem homoseksualistów oraz twierdzenia, że „wszyscy muszą zostać straceni” – wskazuje nauczycielka, podkreślając jednocześnie, że po każdym takim incydencie dyrektor wspiera kadrę i wzywa do szkoły rodziców. Nauczycielka tłumaczy, że rodzice uczniów ze słabymi ocenami posuwają się do gróźb pod jej adresem.

Cytowana przez „Le Figaro” wykładowczyni na studiach prawniczych opowiada z kolei o swoich studentkach, zarzucających jej niemoralność. „Nie jest pani muzułmanką, proszę pani. Psuje nas pani” – mówią do niej wyznawczynie Allaha. „Wiele pieniędzy przeznaczamy na przedmieścia, ale widzimy, że w całym kraju istnieje radykalizm” – zauważa wykładowczyni. I zastanawia się, co robić po trwających obecnie we Francji feriach. „Minuta ciszy? Rekonstrukcja programów (nauczania)? Przemówienie ministra? (…) Wszystko to zostanie zapomniane za dwa tygodnie” – podkreśla.

Pierwsza dama Francji Brigitte Macron, która sama pracowała w szkole jako nauczycielka, w artykule opublikowanym w dzienniku „Le Parisien” apeluje o szacunek i wsparcie dla zawodu nauczyciela. Żona prezydenta Emmanuela Macrona napisała w apelu: „Wszyscy jesteśmy profesorami”.

PAP






Najpopularniejsze

Zobacz także