X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Na ulicach La Rochelle pojawiły się tabliczki objaśniające kolonialną przeszłość miasta

Na ulicach La Rochelle pojawiły się tabliczki objaśniające kolonialną przeszłość miasta

Artykuł wprowadzono: 11 maja 2021

W La Rochelle, francuskim mieście nad Atlantykiem, które było jednym z najstarszych portów zajmujących się handlem czarnoskórymi niewolnikami, na tabliczkach z nazwami ulic zaczęto umieszczać wyjaśnienia związane z tym epizodem lokalnej historii.

Burmistrz La Rochelle Jean-Francois Fountaine wyjaśnia, że nie chodzi tu „o kajanie się, ale o wiedzę”. Jedna z ulic, nosząca imię dziewiętnastowiecznego radnego, otrzymała nowe tabliczki, informujące, że „jego przodkowie związani byli z handlem niewolnikami w XVIII wieku”.

Maj jest we Francji miesiącem, w którym upamiętnia się zniesienie w kraju niewolnictwa w 1844 roku. Handel niewolnikami przez Europejczyków ustawowo uznany został we Francji za zbrodnię przeciw ludzkości.

W poniedziałek wieczorem w debatach radiowych i telewizyjnych mówiono o „jednokierunkowości obwiniania”. Przypominano, ogłoszony w niedzielę, drugi już apel wojskowych, w którym ponad 36 tys. wojskowych służby czynnej zwróciło się do prezydenta Emmanuela Macrona o ratowanie kraju zagrożonego, ich zdaniem, islamizmem. Komentatorzy zastanawiali się, czy naprawdę należy wydobywać tylko mroczne strony historii, gdy podnoszą się głosy wskazujące, jak mówili, na nienawiść do Francji rozwijającą się wśród imigrantów i ich potomków.

Władze La Rochelle tłumaczą, że miasto zdecydowało się na umieszczenie wyjaśnień na tabliczkach, gdyż nie zamierza zmieniać nazw ulic i „nie będzie obalać pomników”, ale „bierze na siebie swą kolonialną przeszłość”.

Akcję zmiany tablic rozpoczęto w poniedziałek, gdyż jest to dzień upamiętniający zniesienie we Francji niewolnictwa. W maju mija też 20. rocznica uchwalenia ustawy, określającej handel niewolnikami jako zbrodnię przeciw ludzkości.

Mieszkańcy i turyści wiedzieć będą teraz, że rue de l’Armide upamiętnia osiemnastowieczny statek, który służył do przewozu niewolników na Antyle i Reunion – tłumaczył w dzienniku „Sud Ouest” historyk z Uniwersytetu La Rochelle Mickael Augeron. Media zwróciły uwagę, że jest to nazwa nadawana we Francji wielu statkom i okrętom wojennym.

W telewizji C-News zauważono, że niektórym patronom ulic, takim jak Jacques Rasteau i Gabriel Admyrauld, „dostaje się za pochodzenie” – wyjaśnienia na tabliczkach precyzują, że ich przodkowie związani byli z handlem niewolnikami.

Temat ulic w atlantyckim porcie wiązano z tekstem opublikowanym w niedzielę wieczór na portalu tygodnika „Valeurs actuelles”. Niepodpisani – gdyż zabrania im tego regulamin – wojskowi służby czynnej wyrażają w nim poparcie dla niedawnego apelu 20 generałów i około stu emerytowanych oficerów, ostrzegających, że ojczyzna jest na granicy „rozkładu” z powodu islamizmu, który prowadzi do „oderwania licznych części kraju, zmieniając je w terytoria poddane dogmatom sprzecznym z konstytucją”.

W ogłoszonym w niedzielę apelu autorzy przedstawiają się jako weterani walk w Afganistanie i w Afryce. Skarżą się, że narażali tam życie, żeby zniszczyć islamizm, któremu władze „robią ustępstwa na naszej (tj. francuskiej – PAP) ziemi”.

Jak piszą, wielu uczestniczyło w operacji „Sentinel”, w której wojskowi patrolują ulice miast Francji, aby zapobiec aktom terroryzmu. „Na własne oczy zobaczyliśmy porzucone przedmieścia, ugody z przestępcami i znoszenie nacisków wspólnot wyznaniowych, dla których Francja jest jedynie przedmiotem sarkazmu, pogardy, a nawet nienawiści”.

Redakcja „Valeurs Actuelles” wezwała czytelników do podpisywania się pod tym tekstem i informowała, że w poniedziałek do godz. 22 złożono ponad 210 tys. podpisów.

Odrzucając zarówno treść apelu, jak i jego formę oraz anonimowość sygnatariuszy, minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin i minister ds. sił zbrojnych Florence Parly bardzo ostro potępili to wezwanie.

Trudno powiedzieć, czy Francja bardziej się boi swojej historii czy przyszłości – powiedziała uczestniczka debaty w telewizji C-News. W odpowiedzi zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Le Point” Jerome Begle zacytował historyka Pierre’a Norę: „Francuzi wiedzą, że mają czas przyszły, ale przyszłości nie mają”.

PAP






Najpopularniejsze

Zobacz także