X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Na talerzach impresjonistów – Tygodnik Angora

Na talerzach impresjonistów – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 29 marca 2016

Giverny pod Paryżem to rajski zakątek. Tutaj w starym, piętrowym domu, położonym na skraju parku z niewielkimi stawami, przez czterdzieści lat mieszkał wśród nenufarów i róż Claude Monet, jeden z najwybitniejszych impresjonistów.


Nie potrafił tak dobrze gotować jak jego serdeczny przyjaciel Aleksander Dumas, ale też był smakoszem. Lubił zapraszać przyjaciół na wystawne kolacje, gotowane przez najlepszych kucharzy, których wynajmował gospodarz. Bywała tu śmietanka paryskiej bohemy, a także były premier Clemenceau. O tym, co jadano, można się przekonać z bardzo starannie prowadzonego przez Moneta dzienniczka z przepisami. Najchętniej proste dania, ale przygotowane w oryginalny sposób. Ważne, aby były związane z regionem. Warzywa prosto z ogródka przy domu. Produkty musiały być świeżutkie i najwyższej jakości. W słonecznie żółtej jadalni w Giverny jadano homara, kaczkę, ryby morskie i słodkowodne, potrawkę z królika, kurczaka w estragonie, małże św. Jakuba, a na deser ciasto czekoladowe. W Normandii homara podaje się o zapachu lasu, z borowikami i z kasztanami, posypanego posiekaną trybulą lub z grilla w estragonie. Słynne danie Plateau de fruits de mer, czyli półmisek z owocami morza, składa się z homara, kraba „korsarza”, raka pustelnika, szarych, małych krewetek, ślimaków morskich – dużych i małych, czterech odmian małży i dwóch tuzinów ostryg. Do tego konieczny jest ciemny wiejski chleb, masło z kryształkami soli morskiej, cytryna, majonez i świeżo mielony pieprz. Z kolei kaczkę w Normandii smaży się w miodzie tymiankowym. Claude Monet licznym potrawom nadawał imiona swoich przyjaciół artystów, i tak była słynna marsylska zupa rybna, bouillabaisse `a la Cézanne i kotlet wieprzowy `a la Guitry.

Kurczak z doliny Auge
Mimo że to jest „dolina”, to przenosimy się nie w góry, ale właśnie do Normandii, blisko morza. Claude Monet pochodził z tego regionu kraju, a konkretnie z Hawru, i taki sposób przyrządzania kury był mu zapewne dobrze znany. To bardzo stary przepis z kuchni francuskiej, który trafia niekiedy do menu takich mistrzów jak Paul Bocuse. My przyrządzimy według klasycznej receptury.

W dużym garnku roztapiamy masło, wkładamy tam kurczaka i starannie go zarumieniamy ze wszystkich stron. W drugim garnku znów roztapiamy masło, wrzucamy pokrojone na bardzo małe kawałki szalotkę i małe cebulki i delikatnie posypujemy cukrem. Dobrze wymieszamy i odstawiamy z ognia. Rozgrzewamy piec do 180 stopni C. Cebulki wrzucamy do garnka z kurczakiem. Porządnie zalewamy wytrawnym cydrem i całość wsadzamy na niecałą godzinę do piekarnika. Jabłka obieramy, przecinamy na połowę, oczyszczamy z ziaren, a następnie spryskujemy kilkoma kroplami cytryny, żeby nie ściemniały. Z pieca wyjmujemy garnek z kurczakiem, a na to miejsce wkładamy wysmarowane masłem jabłka. Kurczaka polewamy calvadosem i… zapalamy, obracając garnkiem dookoła. Teraz śmietana. Znów kwadrans w piecyku. Możemy posypać grubą morską solą i dodać świeżo zmielonego pieprzu. Podajemy na półmisku, polanego obficie sosem i obłożonego jabłkami, a całość posypujemy drobno poszatkowaną kolendrą. Skoro Normandia, to zimny, wytrawny cydr będzie do tego najlepszym trunkiem. A na trawienie odrobina calvadosu – po normandzku. Po prostu impresjonizm.






Najpopularniejsze

Zobacz także