X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

MŚ 2022 – marokański Dawid kontra francuski Goliat o finał

Artykuł wprowadzono: 13 grudnia 2022

Sensacyjne Maroko, które tworzy historię afrykańskiego futbolu, kontra mierząca w obronę tytułu Francja zagrają w środę w drugim półfinale mistrzostw świata w Katarze. Faworyta wskazać łatwo, ale „Lwy Atlasu” nie zamierzają rezygnować z marzeń.

Maroko jest pierwszym przedstawicielem Afryki w półfinale mundialu. W przeszłości w ćwierćfinale odpadły Kamerun (1990), Senegal (2002) i Ghana (2010) i dopiero teraz zespół trenera Walida Regraguiego zrobił krok naprzód. I nie zamierza na tym poprzestać.

„Przeciwko najlepszej drużynie globu chcemy napisać kolejny rozdział tej pięknej historii i wprowadzić Afrykę na szczyt. Nie boimy się naszych marzeń” – powiedział urodzony we Francji Regragui, który w cztery miesiące stworzył świetnie rozumiejący się kolektyw, poskromił trudne charaktery niektórych zawodników i przekonał do współpracy.

Jako piłkarz rozegrał 45 spotkań w drużynie narodowej Maroka, później był w sztabie kadry jako asystent, pracował z sukcesami w klubach, wreszcie dostał szansę jako selekcjoner. W sierpniu zastąpił w tej roli Bośniaka Vahida Halilhodzica.

Jedną z kluczowych decyzji było sięgnięcie po Hakima Ziyecha, który jesienią wrócił do kadry po 15-miesięcznej przerwie, bo poprzedni szkoleniowiec nie widział go w ekipie.

„Dużo ludzi mówi, że to trudny we współpracy zawodnik, zwariowany gość, że nie pomoże reprezentacji, ale ja wiedziałem, że jeśli okaże się mu zaufanie, podejdzie się do niego z otwartością i miłością, to będzie umierał za ten zespół” – powiedział o skrzydłowym Chelsea Londyn Regragui, który ma w zespole także zawodników Paris Saint-Germain, Bayernu Monachium, Sevilli, West Ham United czy Fiorentiny.

Urodzony w holenderskim Donten Ziyech jest jednym z 14 kadrowiczów, którzy urodzili się poza granicami Maroka, grają w czołowych klubach Starego Kontynentu i – jak to określa trener – „mają europejski gen”.

„Jesteśmy czymś więcej niż drużyną, tworzymy jedną wielką rodzinę” – przyznał urodzony w Hiszpanii Achraf Hakimi, który śmiało może kandydować do miana najlepszego prawego obrońcy turnieju.

Właśnie defensywą wyróżniają się „Lwy Atlasu”. W pięciu spotkaniach w Katarze straciły tylko jednego gola, w dodatku po samobójczym trafieniu Nayefa Aguerda w wygranym 2:1 meczu z Kanadą. Poza tym zachowali czyste konto w spotkaniach grupowych z Chorwacją (0:0) i Belgią (2:0), w 1/8 finału z Hiszpanią (0:0, karne 3-0) i ćwierćfinale z Portugalią (1:0).

„Wiele osób może już odczuwać szczęście, że jesteśmy w półfinale, ale nie ja. Jesteśmy już w czołowej czwórce, ale jak każdy z półfinalistów chcemy zrobić kolejny krok i dostać się do wielkiego finału” – zaznaczył Regragui.

„Chcemy dalej wygrywać dla Afryki, dla krajów na piłkarskim dorobku. Jesteśmy dość pewni siebie i nieco szaleni. Mam nadzieję, że to nam pomoże, choć na pewno nie jesteśmy faworytem tego meczu, ale czy w jakimkolwiek byliśmy…?!” – pytał retorycznie trener.

Marokańczycy średnio utrzymują się przy piłce przez 29,8-proc. czasu gry, oddają trzy strzały na bramkę, a łącznie tylko 10 prób było celnych.

„Nie sądzę, żeby moi piłkarze kiedykolwiek w życiu więcej biegali. A jak biegasz, walczysz, to zawsze masz szansę” – dodał Regragui.

W środę szczególnie Hakimiego czeka trudny sprawdzian, bo będzie toczył bezpośrednie pojedynki z Kylianem Mbappé, najlepszym – z pięcioma trafieniami – dotychczas strzelcem turnieju oraz… klubowym kolegą z PSG.

Mbappe i Olivier Giroud, który zdobył cztery gole, wcielili się w rolę snajperów, ale wszyscy podkreślają kluczową rolę Antoine’a Griezmanna.

„Bez względu na pozycję zawsze walczy dla drużyny i daje zespołowi wszystko, co ma najlepszego. W Katarze kształtuje naszą grę, od niego bardzo wiele zależy” – przyznał obrońca Jules Kounde.

Pod nieobecność kontuzjowanych Paula Pogby czy N’Golo Kante trener Didier Deschamps przesunął doświadczonego zawodnika do środka pola, gdzie najlepszy strzelec „Trójkolorowych” w Euro 2016 i poprzednim mundialu (w Rosji na spółkę z Mbappé) występuje obok zorientowanych bardziej defensywnie Adriena Rabiota i Aureliena Tchouameniego. Tą decyzją szkoleniowiec obrońców tytułu mocno wszystkich zaskoczył.

„Dla reprezentacji, dla DD (Diedier Deschampsa – PAP) jestem skłonny do wielkich rzeczy. Każdy mecz to moje +dziękuję+ za szansę i zaufanie. A że jestem zdrowy, czuję się świetnie fizycznie, mam poukładane wszelkie sprawy poza boiskiem, to moja głowa jest w znacznie lepszym stanie” – podkreślił Griezmann, który w tegorocznych MŚ popisał się już trzema asystami.

Maroko dopiero po raz drugi uczestniczy w fazie pucharowej mundialu (w 1986 roku odpadło w 1/8 finału), a Francja może po raz czwarty awansować do finału (wcześniej w 1998, 2006 – jedyny przegrany – i 2018). Zestawienie dorobku wyraźnie przemawia na jej korzyść.

„Takie myślenie byłoby zgubne. Nie możemy wpaść w pułapkę niedoceniania Maroka. To półfinał mistrzostw świata, tu nie ma przypadkowych drużyn. Mamy jednak niezbędne doświadczenie, by się przed tym uchronić” – zauważył francuski obrońca Raphael Varane.

Właśnie postawa defensywy może niepokoić trener Deschampsa, bo jego drużyna w każdym meczu traciła gole, a już w fazie pucharowej przeciw niej podyktowano trzy rzuty karne.

„Nie możemy ułatwiać zadania rywalom, a podajemy im rękę, dajemy amunicję do broni” – wspomniał francuski selekcjoner.

Obrońców tytułu wspierać będzie z trybun prezydent Francji Emmanuel Macron. Na trybunach w przewadze będą jednak Marokańczycy, którzy już wcześniej w znacznej liczbie kibicowali swoim ulubieńcom, a przed półfinałem z kraju szykowanych jest dodatkowych 30 lotów specjalnych do Kataru.

Mecz Maroka z Francją odbędzie się w środę o godz. 20 czasu polskiego na Al Bayt Stadium w Al-Chaur. Sędzią będzie Meksykanin Cesar Ramos.

We wtorek w pierwszym półfinale Argentyna spotka się z Chorwacją.(PAP)




Najpopularniejsze

Zobacz także