X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Mityczny chleb Francji

Mityczny chleb Francji

Artykuł wprowadzono: 21 listopada 2020

Stereotypowy wizerunek przeciętnego Francuza to gość w podkoszulku na ramiączka, tak zwanym Marcelu, niczym radziecki traktorzysta, ale z petem gitana lub gauloisa w kąciku warg, w bereciku z antenką i z bagietką pod pachą. Takiego typowego, modelowego Francuza już ze świecą szukać, ale jego bagietka została kultowym pieczywem nad Sekwaną, Loarą i Rodanem.

Powszechnie mówi się o niej chleb. Chcesz do tego chleba?- oznacza pytanie o bagietkę, mimo że gatunków pieczywa jest we Francji do wyboru, do koloru, jak w Niemczech czy w Polsce. W przypadku sałaty, ślimaków czy ostryg nikt takiego pytania nie zada. Postawi koszyczek z pokrojoną bagietką na stole, bo to jest coś najbardziej oczywistego pod słońcem. W Lotaryngii nazywają ją bułką paryską, we frankofońskim Quebecu i w Belgii chlebem francuskim, a w Łodzi – angielką. Wielu piekarzy francuskich oddałoby tytuł mistrza piekarnictwa za miano producenta najlepszej bagietki. Zaczęto ją wypiekać, gdy nad Sekwaną pojawiła się w czasie Wystawy Uniwersalnej w 1867 roku… mąka węgierska. Jednak ponoć korzenie bagietki sięgają czasów napoleońskich.

Bagietka inaczej

Najpierw farsz. W tym przypadku mamy sporo możliwości. Może być wędzona szynka parmeńska, francuska bajońska, hiszpańska czy niezwykle aromatyczna, pachnąca dymem z Czarnego Lasu, ze Schwarzwaldu. Trzeba ją pokroić w paski, potem w poprzek i posiekać. Nie jest źle sięgnąć po wędzoną rybę, po makrelę lub po tuńczyka. My wymieszamy mieloną wołowinę i siekaną tasakiem albo wielkim nożem szefa jagnięcinę. W każdym z tych przypadków trzeba taką masę odpowiednio doprawić, natomiast dodatki będą już różne. Naszą wołowo-jagnięcą mieszankę solimy. Dodajemy szczyptę pieprzu. Posiekana kolendra. Kurkuma. Curry. Tarty imbir. Parę kropli oleju z pestek winogron i odstawiamy na bok, przykrywając folią. Bagietkę kroimy w poprzek na mniej więcej dziesięciocentymetrowe kawałki. Ciasto w środku jest miękkie, więc daje się je łatwo wtłoczyć kciukiem – tak mniej więcej, jakbyśmy chcieli tam wsadzić pół parówki. Bierzemy rękaw, jakiego używa się do nakładania kremu na ciasto. Jeśli go nie mamy, to łatwo go zrobić. Wystarczy obciąć róg torebki z folii kuchennej, odpowiednio ją złożyć, napełnić masą mięsną i naciskając od góry, a jednocześnie skręcając torebkę, nakładać – tzn. faszerować przez zrobione przez nas dziurki w bagietce. Jeśli nie da się tego skonstruować, to musimy posłużyć się małą łyżeczką do kawy. Metalowa folia wysmarowana oliwą – i do piekarnika. 150 stopni C przez dziesięć minut. Teraz bagietkę otulamy plasterkiem sera albo posypujemy startym serem. Może być klasyczny emmental, ale czemu nie sięgnąć po któryś z wyśmienitych serów sabaudzkich, tak chętnie wykorzystywanych w fondue czy w raclette – alpejskich klasykach kulinarnych. Można też użyć cheddara. Posypujemy papryką espelette i całość znów ląduje w piekarniku, ale na góra pięć minut. Po wyjęciu posypujemy posiekaną świeżą kolendrą, miętą albo bazylią. Dowolność ogromna. Dostosowana do gustu i do aromatu. Takie bagietkowe zapiekanki podajemy z korniszonami, z piekącą marynowaną papryką jalapeno, ze znacznie łagodniejszą marynowaną czerwoną papryką czy też ze świeżymi pomidorami, ale wtedy to nie bagietki, lecz pomidory posypiemy bazylią, dodając kroplę octu z sherry. Jeśli farsz jest rybny – to białe wino. Szynka i mieszanka wołowo-jagnięca wymagają czerwonego. A zatem – Chateau Beausoleil. Bordeaux. Aromat przeplatający się smugami leśnych owoców i jeżyn. Wspaniała szata – niemal fioletowa. Pychota.

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także