X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Miłość zaklęta w kłódce – Tygodnik Angora

Miłość zaklęta w kłódce – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 21 czerwca 2015

Pont des Arts – most Sztuki. Łączy brzegi Sekwany; na jednym ciągnie się Luwr, na drugim widnieje bryła Akademii Francuskiej. To most zakochanych. Przyczepiali do niego kłódki spięte ze sobą na znak dozgonnego uczucia. W końcu merostwo Paryża powiedziało: „dość”.


Po wielu miesiącach wahań władze miasta podjęły decyzję o uwolnieniu Pont des Arts z ogromnego ciężaru – 45 ton. Obawiano się, że most runie do Sekwany. Chodziło też o odsłonięcie widoku na rzekę, którą zasłaniała ściana utkana z ciasno przyczepionych kłódek. Zebrano ich milion! Zabrało to tydzień ciężkiej pracy.

I oto na barierkach przymocowano tandetnymi śrubami ogromne plansze z rysunkami i malunkami młodych gniewnych. „Obiecujących artystów” – jak zapewniło merostwo. Tymczasem plansze są okropne i porażają artystyczną niemocą. Odbierają całą moc temu uroczemu miejscu. Ponoć umocowano je tutaj tymczasowo, by zamykacze „miłosnych kłódek swego życia” nie mogli ich znów przypiąć do barierek. Mogą za to umieścić swoje „kłódkowe symbole miłości” na barierach przy schodach prowadzących do mostu zakochanych. Te według ekspertów nie zawalą się pod ciężarem metalu.
Ponoć zawiązał się ruch na rzecz kłódek i jego zwolennicy chcą „kłódkowania” w różnych miejscach w stolicy, która przecież uchodzi za miasto „światła i miłości”. Merostwo to przewidziało i na moście Arcybiskupa, na tyłach katedry Notre Dame, ma być specjalne miejsce do ich zakładania. Władze miasta zapewniają, że zależy im, by Paryż „został stolicą romantycznych uczuć”.
Kłódki, mimo że moda na nie przywędrowała z Rzymu, były dużą atrakcją. Na Pont des Arts zawsze kłębiły się tłumy. Dzisiaj też tam można spotkać przechadzających się spacerowiczów, ale czar gdzieś prysnął. Merostwo zaciera ręce. Takie tony cennego metalu to niezły zastrzyk dla miejskiej kasy. Władze obeszły się bowiem z kłódkami w sposób brutalny. Przyjechał dźwig, zarzucił sieć na stertę odpiętych od poręczy „dowodów dozgonnej miłości” i wywiózł je precz, na złom.

Pewien artysta bezskutecznie błagał merostwo, by to jemu dano te kłódki. Na większości wygrawerowane są imiona kochanków, a często też kraj lub kraje ich pochodzenia. Artysta ów postanowił odszukać tych ludzi. Jeśli wciąż są razem, dostaną kłódki z powrotem, a jeśli nie, to już do nich nie wrócą… Jedna para poszła na całość. Przyczepiła do barierki splecione ze sobą w uścisku zabezpieczenia przed kradzieżą rowerów. To dopiero miłość! (MB)
Na podst.: Le Parisien, l’Express






Najpopularniejsze

Zobacz także