X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Miłość skazana na niepowodzenie. Recenzja „Zimnej Wojny”

Miłość skazana na niepowodzenie. Recenzja „Zimnej Wojny”

Artykuł wprowadzono: 16 września 2018

Stosunkowo rzadko można spotkać się z tym, że po zakończeniu projekcji filmowej publika w milczeniu i z konsternacją spogląda na napisy, nie dowierzając, że historia zakończyła się w tym momencie i reżyser postanowił przerwać ją w chwili, kiedy wydawało się, że właśnie nabiera ona rozpędu.

Dokładnie tak jest w przypadku „Zimnej Wojny”. Film ten nie tylko kończy się w zaskakujący sposób – nieszablonowe są również emocje, które wywołuje u odbiorców. Z jednej strony sukces ludowego zespołu „Mazurek” i pnącej się po szczeblach kariery jego głównej wokalistki wzbudza nadzieję i wiarę w to, że talent połączony z ciężką pracą pozwala osiągnąć zamierzony cel. Z drugiej zaś, pod pozornie idealnym obrazem kryje się tragiczna wręcz historia dwójki głównych bohaterów, która boleśnie pokazuje, że niekiedy samo uczucie – nawet, gdy jest odwzajemnione – nie wystarcza, szczególnie, gdy rozkwita w trudnych czasach. Okres, w którym przyszło żyć Zuli i Wiktorowi zdecydowanie nie należał do najłatwiejszych.

Pozornie nie było najgorzej. Realizując odgórną i jedyną słuszną politykę, można było wieść spokojne życie na całkiem przyzwoitym poziomie, a przy odrobinie szczęścia – liczyć nawet na jakiś awans. Problemy pojawiały się jednak, kiedy ktoś odważył się wyrazić swoje zdanie i sprzeciwić narzucanej propagandzie. Boleśnie przekonał się o tym odegrany przez Tomasza Kota Wiktor – kompozytor i dyrygent wspomnianego zespołu, który nie chcąc uczestniczyć w komunistycznej indoktrynacji, postanowił wyjechać z kraju. Za zdradę ustroju przyszło mu ponieść karę, która złamała go nie tylko psychicznie, ale i położyła się cieniem na całej jego karierze. System, przeciwko któremu się zbuntował, zniszczył go nie tylko jako muzyka, ale także – a może przede wszystkim – jako mężczyznę. Przekonał się o tym, gdy zobaczył ukochaną u boku swojego dawnego współpracownika, który w przeciwieństwie do niego uległ panującemu reżimowi.

Równie nieszczęśliwie toczyły się losy Zuli, w której postać wcieliła się Joanna Kulig. Z zewnątrz wydawać by się mogło, że odniosła sukces – pomimo swojej trudnej przeszłości została zauważona, a jej talent sprawił, że początkowa kariera wokalistki w zespole ludowym szybko zaprowadziła ją na francuskie salony. Szybko jednak dziewczyna przekonała się, że kariera to nie wszystko. Trudna miłość przewijała się przez całe jej życie, i mimo iż była odwzajemniona, na niepowodzenie skazały ją wszystkie okoliczności, jak również diametralnie odmienne charaktery głównych bohaterów.

Dramatyzm historii dobitnie spotęgowany został przez niebanalną reżyserię. Paweł Pawlikowski skomponował swoją opowieść w niecodzienny sposób – z pozoru chaotycznie zestawione fragmenty fabuły po głębszej refleksji tworzą spójny i doskonale przemyślany obraz okresu stalinizmu. Wizerunek powojennej, zniszczonej Polski dopełniają wycinki opustoszałych ulic Berlina Wschodniego i ogarniętej komunizmem Jugosławii. Wschodnia rzeczywistość w doskonały sposób skontrastowana została z sielanką Paryża, który na jej tle jawił się jako spełnienie marzeń wielu artystów – miasto to, z licznymi bankietami i spotkaniami kulturalnymi stało się swoistą stolicą sztuki. Takie zestawienie przeciwstawnych obrazów idealnie ukazało kunszt reżysera, który w doskonały i niezwykle wiarygodny sposób oddał realia zimnowojennej rzeczywistości.

Tłem opowieści Pawlikowskiego jest historia „Mazurka”, stąd też jednym z ważniejszych elementów filmu jest warstwa muzyczna. Szczególną uwagę zwraca ludowy utwór, wykonywany wielokrotnie przez główną bohaterkę w różnych aranżacjach, które odzwierciedlały aktualny stan, w jakim się znajdowała. Interesująca mieszkanka polskiego folkloru, połączona z niezwykle klimatycznym jazzem doskonale dopełniła wizję Pawlikowskiego, nadając jej prawdziwego czaru. Na uwagę bez wątpienia zasługują także zdjęcia Łukasza Żala, które dzięki swej głębi i przemyślanej kompozycji, tworzą realistyczny obraz raz kolorowej, raz czarno-białej rzeczywistości.




Mistrzowska reżyseria i doskonała gra aktorska to elementy, które przyciągają uwagę widza. Utrzymuje ją na dłużej niekonwencjonalna historia oraz kontrowersyjne emocje, jakie u niego wzbudza, sprawiające, że ciężko jednoznacznie ocenić dzieło Pawlikowskiego. Bez wątpienia jest to jednak film, który po prostu trzeba oglądnąć. Chociażby po to, żeby poczuć klimat wcale nie tak odległych czasów – nie tylko z książek i medialnych przekazów.

Film „Zimna Wojna” (Cold War) wejdzie na ekrany francuskich kin 24 października tego roku.

Portal iFrancja – partner medialny filmu Zimna Wojna

Już wkrótce konkurs: Wygraj zaproszenie na premierę filmu „Zimna Wojna” z udziałem reżysera Pawła Pawlikowskiego

Natalia Pochroń, Katarzyna Konopka






Najpopularniejsze

Zobacz także