X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Męska kuchnia, czyli królik – Tygodnik Angora

Męska kuchnia, czyli królik – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 28 marca 2015

Szukałem natchnienia kulinarnego nie w przyrodzie, wśród ziół, lecz na księgarskiej półce. Znalazłem i zbaraniałem. „Męska kuchnia”. Taki seksizm w XXI wieku! I to przy patelni.



Wydana w Niemczech, tłumaczona na francuski. Czy chodzi o potrawy kojarzone z męskimi gustami? To mogę zrozumieć, bo gdy szukałem przepisu na golonkę według Hrabala, trafiłem na stwierdzenie, że „golonka to jest typowa potrawa uwielbiana przez mężczyzn”. Seksizm? Czy realizm kulinarnych smaków?
Mężczyzna w kuchni?

To afrodyzjak!
Zdaniem autorów tej książeczki kulinarnej, stereotyp faceta umieścił go w pół drogi między majsterkowiczem a pseudohydraulikiem, między piwem a sportem, który częściej ogląda, niż uprawia. Kuchnia i gotowanie może faceta odmienić. Dać mu okazję do oddechu po pracy. Taka „kulinoterapia”. Co więcej, jeśli będzie przygotowywał dania zgodnie z przepisami z tej książki, zabierze mu to minimum czasu. A to panowie lubią – szybko i efektownie. Autorzy „Męskiej kuchni” twierdzą, że facet przy garach jest bardzo sexy! Kobiety nie przepadają za macho. One wolą mężczyzn niezależnie i twórczo myślących, ciekawych świata i nowych doświadczeń, a to wszystko proponuje… kuchnia. Bo to przecież świat zmysłów. Jak można dobrze gotować, nie mając rozbudzonej zmysłowości? – pytają retorycznie, dowodząc, że do serca kobiety można trafić przez rozkosze podniebienia. Ponoć najlepiej nadaje się do tego… królik.

Mistrz poleca
Sięgnijmy zatem po przepis wielkiego guru francuskiej kuchni Alaina Ducasse, który nieco zmienimy według naszego smaku. Królika potrafią świetnie przyrządzić w Burgundii, w Prowansji, w słynącym z trufli Perigord, ale wśród zamków nad Loarą są w tym mistrzami. Można delikatne w smaku i aromatyczne mięso dusić, piec, robić na grillu albo marynować, czy wreszcie zrobić z niego pyszny pasztet.
My przyrządzimy go w musztardzie, wykorzystując tę ostrą z Dijon, jak i tak zwaną fioletową z Brieve, tradycyjną z ziarnkami gorczycy, musztardę z kasztanami, na winie Pinot Noir i na armagnacu. Królika należy pociąć na sześć lub na dziewięć kawałków. Nogi odcinamy i dzielimy na dwie części. Główną partię korpusu kroimy w poprzek, zaczynając od żeber. Jak nie mamy odpowiedniego noża, można użyć nożyc. Cieniutko kroimy na kosteczkę cebulę i marchewkę. W tym samym czasie gotujemy małe ziemniaczki. W wielkim, najlepiej żeliwnym garnku zarumieniamy na oleju kawałki królika. Mięso wyjmujemy, a na jego miejsce wsadzamy marchewkę, cebulę. Trzeba to razem zarumienić. Dodajemy mocno przetarty tymianek. Teraz mieszamy wszystkie rodzaje musztard, o jakich była wcześniej mowa, dolewamy bulionu z kurczaka i dokładamy kawałki królika. Na niewielkim ogniu, pod przykrywką gotujemy przez kwadrans do dwudziestu minut. Dodajemy trzy łychy śmietany, dwie szczypty papryki espelette i na bardzo wolnym ogniu dusimy przez trzy kwadranse. Płyn, w którym królik się gotował, odcedzamy. Dolewamy trochę czerwonego wina. W osobnym garnuszku nieco go redukujemy, aby stał się bardziej zawiesisty. Dwa kawałki zimnego, prosto z lodówki masła i podajemy z czerwonym winem znad Loary. Najlepiej lekko słodkawe, ale jednak wytrawne, o nieco truskawkowym smaku – St. Nicolas-de-Bourgueil.
A my dzięki królikowi zajęczym skokiem zbliżyliśmy się do francuskiego, wielkanocnego stołu. Bo na nim królują zając z królikiem. Tyle że są z czekolady.






Najpopularniejsze

Zobacz także