X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Megalomańskie byle co (Tygodnik Angora)

Megalomańskie byle co (Tygodnik Angora)

Artykuł wprowadzono: 3 września 2016

Paryski nie-co-dziennik

W kadr gorejącego nieba wpisuje się zaproszenie do gry szczególnej, nazwanej przez najsłynniejszego francuskiego pisarza Michela Houellebecqa – „Rester vivant” (Pozostać żywym). Dalej słowa niczym z planszy komputerowej: Nie masz szans. Czy chcesz kontynuować? OK. Tak zaczyna się wystawa naczelnego prowokatora literatury, która wypełnia 18 sal Palais de Tokyo, paryskiego centrum sztuki współczes­nej, by po osobliwej wędrówce przez obsesje pisarza skończyć się konkluzją fotogramu pustynnej ziemi wypełnionej poetyckim wersetem o zasiedlaniu nieobecności. To takie „megalomańskie byle co” – i ironizuje, i kokietuje autor ekspozycji.



Autor, bo nie jest to wystawa o Houellebecqu, ale wystawa jego autorstwa, jak twierdzą organizatorzy. Tytuł nawiązuje do jednego z jego wczesnych esejów, dokładnie sprzed 25 lat – „Rester vivant, méthode”. Tam pojawia się zdanie: „Martwy poeta nic już nie napisze, dlatego tak ważne jest, by pozostać żywym”. Houellebecq zanim został pisarzem najbardziej poczytnym, kontrowersyjnym, sławnym, kontestowanym, tu i ówdzie uważanym za spadkobiercę Gide’a i Sartre’a, a w Ameryce za najważniejszego francuskiego pisarza od czasu Camusa – zanim to się stało, był przede wszystkim poetą. Nagrał nawet płytę ze swoją poezją, koncertował; pojawił się też w kinie jako aktor i reżyser, a obecnie eksperymentuje w Palais de Tokyo ze sztukami wizualnymi, w znacznej części prezentując własną twórczość fotograficzną.

Wystawę skonstruował niczym swoisty tom poezji, ale i jak sekwencje filmowe z początkiem i końcem, zmianą rytmu, oświetlenia, wydłużanym i skracanym czasem, nagłymi zwrotami akcji. Oprócz własnych fotografii tworzywem są fragmenty jego książek i filmów, symboliczne przedmioty, instalacje wideo, prace zaproszonych artystów komentujące i uzupełniające to wizualne dzieło, m.in. Iggy Pop, Robert Combas, Maurice Renoma.

Mijam te obrazy kadry wyrwane z rzeczywistości. Francja industrialna, betonowa, szare blokowiska. Ale też idylliczna prowincja. Szczęśliwe krowy pasące się przy autostradzie. Natura. – Jestem wobec niej ekstremalnie dwuznaczny. Czasem mnie zachwyca, czasem przeraża. To zależy od dnia, nawet godziny. I jakby „widać tę myśl” na jednym z eksponatów – rezonansie magnetycznym mózgu pisarza. Obok ślady młodzieńczej fascynacji buddyzmem, narzędzia pracy, pióro, pusty notes, aparat fotograficzny. Po drodze knajpa palaczy dla „palących współbraci”. Pojawiają się sceny z filmowej wersji „Możliwości wyspy”, seks i kobiety, ważny element życia i literatury. Dalej: Jedno życie, Clément 2000 – 2011 – hymn na cześć psiej miłości i oddania. Sanktuarium dwóch sal poświęcone pamięci rudo-białego psa Houellebecqa. W końcu więcej światła. Morze, góry, atrakcyjne miasta i miasteczka. Na ścianach i pod stopami, wszędzie wakacyjne pejzaże. Cała sala wytapetowana pocztówkami w krzykliwych kolorach. I tylko gdzieś w oddali, za węgłem historii rozpadają się nieme, ukrzyżowane sylwetki.

Houellebecqowi przylepiono etykietę islamofoba, nihilisty, cynika, mizogina, wroga publicznego. Jednych irytuje, innych fascynuje, dyskutuje się o jego stylu, analizuje, pisze doktoraty, tłumaczy na 40 języków. Urodził się na Reunion jako Michel Thomas. Jego matka przeszła na islam. Wychowywała go babka ze strony ojca, której panieńskie nazwisko przyjął za pseudonim literacki. Jego życie osobiste komplikowało się: rozwód, nerwica, depresja, w końcu pierwsza powieść „Poszerzenie pola walki”, podatkowe wygnanie do Irlandii i powrót do Francji. Druga książka, „Cząstki elementarne”, w sposób niezrozumiały przegrała z mierną powieścią o najbardziej prestiżową we Francji nagrodę Goncourtów, co porównywano ze skandaliczną przegraną „Podróży do kresu nocy” Céline’a. Kolejno ukazały się „Platforma” i „Możliwość wyspy”, i za kolejnym podejściem w końcu otrzymuje Prix de Goncourt za „Mapę i terytorium”.

Przepowiednie maga Houellebecqa, że w 2015 roku straci zęby, a w 2022 będzie obchodził ramadan, znalazły się na „rozstrzelanej” okładce Charlie Hebdo z karykaturą autora w przebraniu czarnoksiężnika. W ostatniej political fiction „Uległość” przedstawia wizję francuskiej kolaboracji z muzułmanami, islamizacji kraju, końca europejskiej cywilizacji. – Pozbawione chrześcijaństwa narody europejskie są tylko ciałami bez duszy, są w stanie dekadencji, umierają śmiercią samobójczą. Odwołuje się do mitu Kasandry, wieszcząc wojnę między muzułmańskimi imigrantami a rdzenną ludnością Europy. Kilkanaście lat temu nazwał islam w miesięczniku Lire „okrutną i najgłupszą z religii”, za co miał proces o wzniecanie nienawiści rasowej. Niedawno jakby spokorniał: – Koran – oznajmił – gdy zacząłem go czytać, okazał się dużo lepszy, niż myślałem.
Widzowie wystawy – jak z jego tekstu Rester vivant, méthode – rozkołysani między goryczą a niepokojem opuszczają Palais de Tokyo. – Alkohol wam pomoże. Najważniejsze to chwycić tych kilka darowanych chwil. Będą krótkie. Zmuście się pójść za nimi. I nie bójcie się szczęścia, ono nie istnieje. Pozostańcie żywi, by zasiedlać nieobecność. To takie megalomańskie byle co.






Najpopularniejsze

Zobacz także