X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Media wieszczą zmierzch europejskiej socjaldemokracji

Media wieszczą zmierzch europejskiej socjaldemokracji

Artykuł wprowadzono: 18 maja 2021

Zeszłotygodniowy sondaż wskazuje, że lewica francuska ma historycznie najmniejszą liczbę sympatyków. Podobnie dzieje się w Niemczech, gdzie w nadchodzących wyborach socjaldemokracja może być wyprzedzona przez skrajnie prawicową AFD. W Wielkiej Brytanii partia pracy nie potrafi się podnieść po czterech kolejnych porażkach wyborczych.

W roku 2002 w 13 z 15 krajów UE rządzili socjaldemokraci, obecnie są przy władzy tylko w 6 na 27. Ta sytuacja stała się przedmiotem francuskich debat, których uczestnicy zastanawiają się nad przyczynami upadku europejskiej socjaldemokracji i nad sposobami wyjścia z kryzysu – choć liczne są wątpliwości, czy takie sposoby istnieją.

„Globalizacja, starzenie się ludności, kwestie imigracji i coraz większe poczucie braku bezpieczeństwa spowodowane islamistycznym terrorem” – wyliczał komentator regionalnego dziennika „La Depeche” przyczyny „pewnej inklinacji na prawo”, na jaką wskazuje sondaż Ośrodka Studiów Politycznych Instytutu Nauk Politycznych (Cevipof).

Na pytania ankiety odpowiadali obywatele Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Średnio 39% badanych ustawia się na prawicy, 27% na lewicy, a 20% podaje się za centrystów. Wyjątkiem są Włochy i Belgia, gdzie lewica ma wciąż ok. 35% zwolenników.

Uczestnicy debaty radia „France Info” zwracali uwagę, że choć sondaż wskazuje na coraz większą liczbę zwolenników prawicy, to tradycyjne francuskie partie centroprawicowe cierpią podobnie jak socjaldemokracja. „W stanie upadku” jest długo rządząca krajem, spadkobierczyni gaullizmu, partia Republikanie (LR). „W ruinie” znajduje się Partia Socjalistyczna (PS), która „w 2012 r. miała prezydenta, większość w parlamencie i radach regionalnych” – diagnozował politolog Jerome Sainte-Marie.

Dyskutanci podkreślali, że choć procentowo spadek popularności lewicy jest niewielki, to ci, którzy przy niej pozostali, odeszli od PS na rzecz skrajnej lewicy i ekologów.

Według autora komentarza redakcyjnego dziennika „Le Figaro”, „lewica francuska, podobnie jak siostrzane partie w Europie, ugina się z powodu końca cyklu historycznego”. Jego zdaniem, „gdy rasa, dżender, tożsamość, zastąpiły dawne walki o sprawiedliwość społeczną, lewica skazana jest na „nostalgię faszerowaną fanatyzmem”.

Jean-Michel Castaing wylicza na portalu internetowym miesięcznika „Causeur” „cztery zasadnicze przyczyny, dla których lewica wegetuje w stanie śpiączki”: odmowa widzenia rzeczywistości, niepowstrzymana sympatia dla mniejszości, nieumiejętność porozumienia z narodem i zamykanie się we własnym aroganckim i sekciarskim mikrokosmosie.

Były socjalistyczny premier Bernard Cazeneuve wyraził to słowami: „Lewica nie mówi do ludu tylko zwraca się do klienteli”. Wielu komentatorów zauważa, że PS stało się partią wykształconych, dobrze zarabiających mieszkańców wielkich miast, którzy skorzystali na globalizacji.

Publicysta Eric Zemmour powiedział w programie telewizji C-News, że „francuscy socjaliści płacą za dwie zdrady”: zwrot o 180 stopni, jakim była polityka liberalizmu ekonomicznego i bezkrytyczne podporządkowanie się globalizacji, pogrążające warstwy pracujące oraz entuzjazm wobec imigracji islamskiej i innych „różnorodności”, jak LGBT.

Jego zdaniem francuska lewica nie podniesie się, bo nie będzie w stanie pójść za przykładem duńskiej socjaldemokratycznej premier Mette Frederiksen, która do swego programu wprowadziła przeciwstawienie się „niezachodniej imigracji” i dąży do udzielania „zero azylu” przez jej kraj.

PAP




Najpopularniejsze

Zobacz także