X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Łyk egzotyki

Łyk egzotyki

Artykuł wprowadzono: 5 grudnia 2020

Za oknem plucha. Zimno. Mżawka. Więc przenieśmy się w nieco cieplejsze strony. Zobaczmy, na co się można natknąć na tajskim stole. A wbrew stereotypom, choć to jest kuchnia wyborna, to wcale nie taka trudna do przygotowania.

A zatem przystawka. Podadzą nam surową cukinię. Starannie oczyszczoną z wszystkich ziarenek i pokrojoną na cieniutkie, wąziutkie pasemka. To samo spotka młodą, zieloną cebulkę. Świetnie, jeśli będzie delikatna w smaku i niewielka, z Azji, ale i ta z europejskiego sklepu doskonale się do tego celu nada. Do tego musimy przygotować tak zwanego dipa, czyli niby sos, w którym będziemy „moczyli” nasze warzywa. A zatem – kroimy obrane ze skórki pomidory, wyłuskujemy z nich pestki. Dodajemy świeżą, ostrą zieloną paprykę, sześć startych ząbków czosnku, zieloną kolendrę i sos nuoc-mam. Jest bardzo słony. A do innego „dipa” na przystawkę kroimy pieczarki, szalotkę, tym razem czerwoną ostrą paprykę i niezastąpiony nuoc-mam. W Polsce można go kupić. Przystawki gotowe. A przecież można jeszcze przyrządzić krewetki w panierce w mleczku kokosowym albo pierożki faszerowane kurczakiem w słodkim sosie sojowym.

Główne danie

W kuchni tajskiej roi się od sałatek. A to z piklowanych ogórków, a to z zielonego „papaje” czy z mango lub ananasa z orzeszkami ziemnymi. Mało pracy, a efekt pyszny. Tajlandczycy mają wyśmienite zupki. Na drugie mogą podać wyborne krewetki w czosnku i pieprzu. Można to przyrządzić – włącznie z gotowaniem – w 20 minut. Może być wołowina w sosie z zielonego albo czerwonego curry. My zaproponujemy „płaczącego tygrysa”. Potrzebny nam jest kawał befsztyka. Starannie odkrawamy z niego tłuszcz. Z brzegów. Ten w środku zostaje. Kroimy go teraz na wąskie paski i marynujemy. W misce lądują: sos sojowy słony i słodki, ocet z sherry, kilka ziaren rozdeptanego nożem jałowca, kurkuma, cayenne i espelette oraz oliwa z pestek winogron i kolendra. Tajski ryż smażymy na patelni, aż zbrązowieje. Nie może się przypalić. Ma zbrązowieć. Teraz albo w mikserze, albo w moździerzu miażdżymy go na puder. Po kilkunastominutowym marynowaniu wołowiny rzucamy ją na rozgrzany olej słonecznikowy. To będzie chwila. Góra 2 minuty. Dolewamy czerwonego wina i dodajemy sosu ostrygowego, tak popularnego w kuchni azjatyckiej. Na to sos z limonki i część pudru ryżowego. No i już wszystko prawie gotowe. Do tego pyszna kapusta z japońskim sosem winegretem, czyli ostro słodkim kremem i ucztę mamy że hej. A co do tego? Jesteśmy na Bliskim Wschodzie. Jeśli się ktoś bardzo upiera przy tamtejszych winach – to niech będzie. Ryżowe. Zaskakujące w smaku, ale w tym przypadku proponowałbym nalać do szklaneczki nieco tamtejszego piwa. Najpopularniejsze są piwa z Japonii i z Chin. Tsingtao – to najbardziej znane we Francji – jest naprawdę… chińskie. Browar został założony na początku XX wieku przez niemieckich osadników. Nazwę spopularyzowali Francuzi. W czasie okupacji browar został skonfiskowany przez Japończyków. Ja chciałbym Państwu zaproponować piwo z Kambodży. To Angkor – współczesna nazwa państwa Khmerów i w ich języku oznaczająca „stolicę” albo „święte miasto”. Turystom Angkor kojarzy się raczej z kompleksem budowli, a przede wszystkim świątyń. I rzeczywiście. Na etykiecie naklejonej na butelkę widnieje podobizna słynnej atrakcji turystycznej – świątyni w Angkorze. Samo piwo ma subtelny smak. O ciepłym, mocnym aromacie. Jest, można tak powiedzieć, „soczyste” w swoim wyrazie. Znakomicie będzie pasowało do naszej potrawy. 

Marek Brzeziński




Najpopularniejsze

Zobacz także