X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Laickie modły do Boga z twarzą dziecka – Paryski nie-co-dziennik -Tygodnik Angora

Laickie modły do Boga z twarzą dziecka – Paryski nie-co-dziennik -Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 22 grudnia 2015

W Paryżu ciągle trwa stan wyjątkowy po zamachach dżihadystów. Idą trudne czasy. Front Narodowy rośnie w siłę, zagrożony jest układ z Schengen, a nawet integralność Unii. Kryzys, lęk, niepewność jutra. Deficyt… nadziei. To taka mała dziewczynka, która przychodzi na świat w wigilię Bożego Narodzenia.


Zajrzałem do kościoła św. Seweryna, dawnej świątyni Sorbony. Strzelisty, płomienisty gotyk. W półmroku czerwienią się witraże i piętrzą filary w kształcie pni palowych. – O Pani, ku ratunkowi naszemu pospiesz się – odczytuję w blasku świec napis na kopii obrazu Matki Boskiej Ostrobramskiej, pod którym zbierali się „towiańczycy” z Mickiewiczem na czele. Towiański nadzieję na lepszy świat wiązał z rewolucją chrześcijańską, w której szczególne miejsce upatrywał dla Polaków, Francuzów i Żydów, których pierwszy nazwał „starszymi braćmi w wierze”, co po latach spopularyzował Jan Paweł II.

Dziś niewielu już paryżan szuka nadziei w kościele. Francja zdechrystianizowała się, ateizm, po Chinach, Japonii i Czechach, jest tu najbardziej rozpowszechniony, choć wielu chce w „coś” wierzyć i odkrywać nieokreśloną bliżej duchowość. To do nich kierowane były apele medialne o laicką modlitwę za ofiary zamachów, cokolwiek taka modlitwa miałaby znaczyć. Według sondażu przeprowadzonego dla dziennika Direct Matin niespełna 15 proc. Francuzów dostrzega w Bożym Narodzeniu religijne święto, dla większości to „święto końca roku”. Co czwarty zastanawia się jeszcze nad życiem Jezusa, przywołującego religię ich dzieciństwa, zazwyczaj z okazji świąt, ale szopki bożonarodzeniowej już nie szukają w kościele. Wyszedłem więc z pustego kościoła św. Seweryna, skądinąd znanego z protestów przeciw wojnie w Algierii, sprzed kilku dekad.

Wyszedłem poszukać innej szopki i długo nie szukałem. Znalazłem obok, przy ulicy św. Seweryna w Le Grand Bistro, do którego zaprasza knajpiany osioł ustawiony na sianie. Wszedłem do środka posmakować tajemnicy betlejemskiej nocy. Zamówiłem grzane wino – krew ziemi, bogów i ludzi. Zamówiłem z myślą, że nie ma ani kultury pogańskiej, ani chrześcijańskiej, ani europejskiej bez wina. Ona kończy się tam, gdzie kończy się uprawa i spożycie wina, które jest tym dla ciała, czym zbawienie dla duszy, jak pisał Krzysztof Rutkowski – nie detektyw, a profesor. Przyjemne uczucie – wino rozgrzewa ciało, umysł, a może i duszę. Inni kontemplują oceaniczną pierwotność wilgotnych ostryg, racząc się dobrze schłodzonym napojem boskim. Być może, wchłaniając je w siebie, przeżywają jakieś misterium owej laickiej duchowości. Ja zadowalam się słowem, gwiazdkowym prezentem, jaki sprawiłem sobie w sąsiedniej księgarni. Tytuł: „Słownik zakochanych w Jezusie”. Autor: Jean-Christian Petitfils. Przeglądam kilka bożonarodzeniowych haseł.

Noël. Gdzie się podziała magia świąt, pełna nadziei i ciepła rodzinnych emocji? Dla tajemnicy narodzin tamtej Miłości, zapachu tamtego żłobu niewiele już miejsca zostało. Od 354 roku byliśmy wierni tej tradycji, kiedy to solarny kult przesilenia dnia nad nocą z 24 na 25 grudnia zastąpiono obchodami narodzin Jezusa, który jako nowa Światłość objawił się ludzkości pogrążonej w ciemności pogańskiej nocy. Kilkanaście wieków później to święto wraca do pogan, zastąpione neopogańskim obrządkiem Wielkiej Konsumpcji zaklętej w hedonistycznej wizji sytego egoizmem społeczeństwa.

Betlejem. Po hebrajsku Bet Lechem (dom chleba). Tam, w dawnej Judei, urodził się Jezus. Urodził się… przed Jezusem Chrystusem. Za tę pomyłkę odpowiada mnich Dionizy Mały, który w VI w. za datę urodzin Jezusa przyjął rok 753 od założenia Rzymu jako początek datowania naszej ery. Jednak studia historyczne wykazały, że Jezus najprawdopodobniej urodził się w 7 roku p.n.e. Dnia i miesiąca nie sposób ustalić, dlatego pozostaliśmy wierni tradycji z IV wieku, że było to 25 grudnia w Betlejem (miejsce nie budzi sporów), dziś położonym w Autonomii Palestyńskiej (po arabsku Bait Laham – dom mięsa).

Jezus i islam. Koran, datowany w VII w., nazywa Jezusa po arabsku „Isa” i uważa – jak Abrahama i Mojżesza – za proroka, najważniejszego po Mahomecie, poczętego przez Boskie tchnienie i zrodzonego przez niezamężną dziewicę Maryję, ucieleśnienie ideału muzułmańskiej kobiety, jedynej wymienionej w Koranie z imienia. Nie jest on Synem Bożym, a Synem Maryi. Islam odrzuca boskość Jezusa (pozostał tylko człowiekiem) oraz jego ukrzyżowanie i zmartwychwstanie (uratowany, został wniebowzięty przez Boga), ale przypisuje mu szczególne posłannictwo w czasach ostatecznych, kiedy przyjdzie ponownie, by dać świadectwo przeciw wszystkiemu, co jest niezgodne z islamem, nawet doprowadzając do śmierci tych, którzy nie przyjmą muzułmańskiej wiary. Koran zawiera słowa przemocy wobec niewiernych, w tym chrześcijan, podtrzymywane do dziś przez ortodoksyjnych salafitów i krwawych dżihadystów.

Odkładam „Słownik zakochanych w Jezusie”. Płacę i wygrzebuję się na zewnątrz z tej szopki knajpianej. Zimny grudniowy wieczór. Paryżanie przyspieszają kroku. Mało kto zauważa świąteczne feerie ulic i bielejące sztucznym śniegiem choinki. W oddali katedra Notre Dame – i ta nadzieja, co chroni przed tyranią przypadku.






Najpopularniejsze

Zobacz także