X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Kto się boi fotografek? Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Kto się boi fotografek? Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 2 stycznia 2016

Naciskasz przycisk, uwalniasz migawkę i… gotowe. Jest fotografia. Ślad emocji, ludzi, przedmiotów, ślad chwili zaistniałej błyskiem światła i cienia. Ta wyrafinowana trafia do galerii jako sztuka ze swym rynkiem, kolekcjonerami, spekulantami, a pospolita – prasowa, reklamowa, rodzinna – staje się językiem zrozumiałym w każdym zakątku świata.



Obie się globalizują, demokratyzują, otwierają na nowe technologie. Spowszechniały jak seks i taniec, żeby zacytować Susan Sontag. I czy ktoś się jeszcze boi, że zdjęcie zrobione zwłaszcza przez kobietę skradnie mu duszę? Kto się boi fotografek? – pytają organizatorzy paryskiej wystawy o tym prowokacyjnym tytule w Musée de L’Orangerie (pierwsza część) i Musée d’Orsay (druga część). Tam idę z duszą na ramieniu kurczowo za ogon trzymaną, by nikt jej nie porwał w tym mieście najbardziej obfotografowanym na świecie.

Z muzeum Orangerie sąsiaduje muzeum Jeu de Paume, a w nim… Zadziw mnie! – wielka retrospektywa jednego z najbardziej kreatywnych i oryginalnych ekscentryków fotografii Philippe’a Halsmana. On z pewnością nie bał się fotografek, więc by oswoić niepokój, wszedłem w świat jego fotogramów. Debiutował w Paryżu w latach 30., pracując m.in. dla magazynu Vogue, a po inwazji niemieckiej w 1940 znalazł schronienie w Nowym Jorku, gdzie Vogue’a zamienił na Life’a. Zrobił spektakularną karierę, eksperymentując technologicznie i estetycznie, przesuwając twórcze granice swego medium. Samouk. „Dzięki ci, Boże, że nie znałem reguł fotografii! Jeślibym je znał, nie byłbym tak twórczy”.

Halsman wymyślił ironiczną filozofię jumpology, portretu wykonywanego podczas skoku fotografowanej postaci, zatrzymanej w ruchu, gdzieś między niebem i ziemią. „Każda twarz skrywa tajemnicę, ale gdy się skacze – tłumaczył – to uwaga skaczącego skupia się na skoku i wtedy jego maska opada, odsłaniając prawdziwą osobowość”. Takich portretów wykonał kilkaset. Skakali przed jego obiektywem księżna i książę Windsor, Grace Kelly, Audrey Hepburn, Louis Armstrong, Dean Martin… Psychologiczny portret stał się jego specjalnością. Po mistrzowsku wydobywał indywidualność takich modeli, jak Winston Churchill, Muhammad Ali, Andy Warhol, Jean Cocteau, Brigitte Bardot, Woody Allen, Laurence Olivier, Jean Seberg, Albert Einstein, Rita Hayworth, Ingrid Bergman, co efektownie wyeksponowano na wystawie ponad 300 zdjęć, a ikonicznym dziś już portretom Marilyn Monroe, Alfreda Hitchcocka i Salvadora Dalego poświęcono specjalne sale.

Fotografie pierwszej uchwyciły 10 lat z życia aktorki, drugiego promocję jego głośnego filmu „Ptaki”, a trzeciego – ewolucję 37-letniej współpracy Halsman – Dali. Niektóre fotogramy, jak słynny „Dali Atomicus”, inspirowane są dziełami malarza, inne – „Rzeźba światła” – nowymi technikami fotograficznymi. Wspólnie łączyli fantazję z rzeczywistością. Nie zabrakło jednookiego Dalego jako Cyklopa czy jego ekscentrycznych wąsów, symbolu władzy artystycznej wyobraźni.
W końcu ów Dali Atomicus w superwersji jumpology wyrzucił mnie ze świata Halsmana wprost do edenu Karla Lagerfelda, „cesarza”, jak się okazało, nie tylko mody. – Fotografia to część mojego życia, bez niej, bez jej wizualności już nie postrzegam życia – przyznaje bohater innej paryskiej wystawy o tytule „A Visual Journey” w Pinakotece. Prezentuje całe techniczne spektrum fotografii Lagerfelda, od dagerotypów po impresje numeryczne, eksplorując wielką różnorodność motywów – Paryż nocą, portrety i autoportrety, architektura, pejzaż, moda, abstrakcja oraz wielkie instalacje: „Dafne i Chloe”, „Uwolnione ciała” (męskie akty w antycznej dekoracji), „Podróż Ulissesa”, które wieńczą tę kompletną prezentację.

Karl Lagerfeld zaczynał karierę fotografa bardziej z konieczności niż z wyboru, wykonując pierwsze profesjonalne zdjęcia w 1987 roku, przygotowując dossier prasowe z własnej kolekcji mody dla marki Chanel, jaką wydobył z ruiny po śmierci Coco Chanel. Od tego czasu niemiecki projektant z powodzeniem łączy karierę kreatora mody i utalentowanego fotografa. – Dla mnie fotografia jest nie tylko obrazem, ale i obiektem wizualnym – tłumaczy jej podobieństwo z modą. – Tym, którzy mnie pytają o mój fotograficzny styl, odpowiadam: nie mam stylu albo mam ich kilka lub żadnego. Nie zastygam w życiu, modzie, fotografii. Lubię efemeryczność. Zawsze oczekuj nieoczekiwanego.

Zapewne i on nie boi się fotografek. Idę… Pierwsza część ich ekspozycji to lata 1839 – 1919. Czas narodzin nowego medium, odkrywania jego możliwości. Fotografia uprawiana jest na marginesie sztuki, praktycznie przez zawodowców, bo jej technika i estetyka są ze sobą ściśle związane. One wpisują się w tę alchemię fotoszarości: Anna Atkins, Ruth Bernhard, Julia Margaret… Druga część, lata 1918 – 1945. Przejście od zdjęć dokumentujących wydarzenia do kreujących fikcję. Wyodrębnia się akt, fotoreportaż, fotografia wojenna. One przełamują męską dominację: Lee Miller, Barbara Morgan, Dora Maar…

Miękkie pejzaże, zmysłowe portrety, nostalgia. Świat uchwycony sam na sam z czasem, światłem, cieniem. Już nie boję się fotografek. Puściłem swą duszę.






Najpopularniejsze

Zobacz także