X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Konsensus paryski – Paryski nie-co-dziennik

Konsensus paryski – Paryski nie-co-dziennik

Artykuł wprowadzono: 5 grudnia 2020

Zbliżający się grudniowy szczyt Rady Europejskiej jest kluczowy dla budżetu Unii i zarządzania kryzysowego wokół pandemii Covid-19. To wiemy. A co ze strategią polityki europejskiej w wymiarze długoterminowym, by sprostać wyzwaniom, jakie wyłonią się po kryzysie? Tym tematem zajął się Emmanuel Macron w obszernym wywiadzie udzielonym pismu Le Grand Continent. Prezydent Francji oparł swoją doktrynę o proponowaną afirmację nowego globalnego konsensusu; to poniekąd kontynuacja jego wystąpienia na Sorbonie trzy lata temu, poświęconego nowej wizji Unii Europejskiej kilku prędkości.

– Chcę zapoczątkować coś, co moglibyśmy nazwać „konsensusem paryskim” kwestionującym tzw. konsensus waszyngtoński, dominujący w rozwoju polityki gospodarczej od lat 80. – oznajmił Macron, nawołując do odnowy współczesnego kapitalizmu wstrząsającego stosunkami międzynarodowymi. Konsensus waszyngtoński, ów kanon neoliberalnego modelu gospodarczego, zakładający liberalizację rynków kapitałowych, ukształtował kapitalizm finansowo mocno scentralizowany, który doprowadził świat do punktu krytycznego. Przyczynił się do wzrostu nierówności i zubożenia klasy średniej; bożka wzrostu gospodarczego wyniósł ponad rozwój społeczeństw bardziej humanitarny. Utrwalił syndrom „4b” o podwójnym wymiarze: bogaci będą bardziej bogaci – biedni będą bardziej biedni. Również europejskie gospodarki weszły w ten dogmat zysku i redukcji udziału państwa w procesach ekonomicznych, schodząc z drogi społecznych gospodarek rynkowych. Program konsensu paryskiego chciałby i, zdaniem Macrona, powinien to zmienić.

Powinien też wzmocnić Europę politycznie, ponieważ ramy wielostronnej współpracy są dziś osłabione. Należy wyznaczyć nowy kurs geopolityczny, taki, aby Europejczycy mogli liczyć na siebie. Europa musi przemyśleć swoje działania i na nowo zdefiniować wspólne cele, które przecież nie ograniczają się do jednolitego rynku. Tylko ze względów taktycznych mówienie o suwerenności Europy prezydent Francji uważa za przedwczesne, woli używać pojęcia „strategicznej autonomii”. Chodzi o takie działania w kategoriach europejskiej suwerenności i strategicznej autonomii, byśmy nie stali się wasalem tego czy innego mocarstwa. Europa musi budować autonomię wojskową, technologiczną, prawną. Wybór Joe Bidena i ewentualny powrót do bliższej współpracy trans­atlantyckiej nie powinny skłaniać do rezygnacji z budowy strategicznej autonomii. „Stany Zjednoczone, przekonuje Macron, będą nas respektować jako sojuszników tylko wtedy, kiedy będziemy suwerenni w naszej europejskiej obronie”. Musimy budować własną autonomię, podobnie jak Stany Zjednoczone i Chiny budują własne. Poza obroną strategiczną, autonomia musi też obejmować technologię, zwłaszcza tę wrażliwą, sieć 5G czy przechowywanie danych w chmurze, by nie uzależniać się od technologii amerykańsko-chińskich.

Jesteśmy zbiorem różnych narodów, kultur, języków. Lecz coś nas łączy. Istnieje europejski substrat, który pozwala zdefiniować nasze wspólne wartości. Owszem, Europa ma korzenie judeo­chrześcijańskie; potrafiła jednak zbudować religijne współistnienie i sekularyzację rzeczywistości politycznej oraz prymat racjonalnej i wolnej jednostki, by godność osoby ludzkiej miała pierwszeństwo przed wszystkim innym. Europa to nie tylko rynek. Jesteśmy wspólnym obszarem geograficznym, politycznym i kulturowym pod względem wartości i interesów. Jesteśmy złączeni wspólnym losem. Wzmocnić i uporządkować politykę europejską to jedyny sposób obrony naszych wartości, naszego wspólnego głosu, by uniknąć konfliktów wewnętrznych oraz chińsko-amerykańskiego duopolu.

Obok odradzają się autorytarne potęgi regionalne, teokracje. Pojawiają się dogmaty religijne na politycznej scenie. Zrywana jest współpraca oparta o prawa człowieka i swobody demokratyczne. Powracają totalitaryzmy, które, jak sądzono, zakończyły swój żywot wraz z końcem zimnej wojny i fikcją „końca historii”. Świat jakby przestał działać. Znaczna część obywateli zwątpiła, czy aby dla poprawy pogarszających się warunków życia nie trzeba ograniczenia swobód demokratycznych, rządów bardziej autorytarnych, zamknięcia granic.

Oczywiście, ów konsensus paryski zakłada także niezbędny zwrot ekologiczny. Niezbędny, ale realistyczny. Walka ze zmianami klimatu ma kluczowe znaczenie dla wyborów politycznych, co nie oznacza, że ma absolutne pierwszeństwo. Macron nie opowiada się za ekologią absolutnie nadrzędną wobec dotychczasowych praw ludzi. Transformacja ekologiczna nie nastąpi z dnia na dzień, bo nie jest łatwo zmienić dotychczasowy styl życia. Na zmianę świadomości potrzeba czasu.

Budzimy się. Przed nami długa droga. Lecz gorsza jest niepewność i wrażenie niekończącego się mroku. Potrzebujemy spójności, przejrzys­tości, kierunku. Potrzebujemy wiedzieć, dokąd zmierzamy i jak się tam dostać. Ten nowy świat jest ciągle do wymyślenia i, co ważniejsze, do urzeczywistnienia. W opinii Macrona jesteś­my w trakcie tego procesu. Świat się popsuł – trzeba go naprawić. Inaczej… lepiej nie mówić. Bo nic nie jest wieczne – ani My, ani Europa.

Leszek Turkiewicz




Najpopularniejsze

Zobacz także