X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Kolacja na… lodowcu – Tygodnik Angora

Kolacja na… lodowcu – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 30 kwietnia 2016

Alpy. Pierwsze skojarzenie to narty. Nawet teraz na lodowcach w Tignes i w Val d’Is`ere jazda jest wspaniała. Ale Sabaudia to także znakomita kuchnia. Ryby z górskich jezior i potoków, dziczyzna, wyborne sery pachnące kwiatami alpejskich hal.


W Val d’Is`ere jest kilkadziesiąt znakomitych restauracji. Proponują kuchnię sabaudzką, a więc raclette, tartiflette czy fondue, tak popularne zarówno po francuskiej, jak i po szwajcarskiej stronie Alp, jak i tę „alpejską – unowocześnioną”. Kiełbaski gotowane przez dwadzieścia minut w wodzie, a potem podawane z pociętą na pasemka wędzoną szynką sabaudzką (jest nieco mocniejsza w smaku niż hiszpańska serrano, ale mniej uwędzona niż schwarzwaldzka), kawałkami pysznego sera alpejskiego reblechon i maleńkimi cebulkami. A dalej ziemniaki faszerowane innym rewelacyjnym serem z Sabaudii – Tomme de Savoie, podawane ze śmietaną i świeżo startym pieprzem. A na rozpoczęcie uczty – alpejski grzaniec. Czerwone wino sabaudzkie podgrzewane z cukrem. Dorzucamy pociętą na plasterki ze skórką pomarańczę, odrobinę gałki muszkatołowej, szczyptę cynamonu, trzy główki goździka i odrobinę… ostrego pieprzu cayenne. 15 minut musi się to „burzyć”, ale nie wolno dopuścić do gotowania. Na zakończenie genepie, wytrawno-słodki likier na kilkunastu alpejskich ziołach.

Restauracja Panoramic. Trzy tysiące metrów nad poziomem morza. Widok z tarasu przepyszny, Alpy w całym majestacie. Podają kurczaka z rożna w ziołach (alpejskich), jagnię pieczone w całości. Jedno i drugie z sabaudzkich hodowli. Tylko ta cena!!! 70 euro od osoby! Wjazd na górę kolejką w wydrążonym w skale tunelem, a potem zjazd pod okiem instruktorów oświetloną trasą. Właściciele wrócili z Ameryki do Francji po latach pobytu wśród Indian. Urok tego życia przenoszą pod szczyty Alp. Właściciel nosi kaftan Indian Pueblos, a na szyi prześliczny naszyjnik z turkusów – mityczny kamień Nawaho.

Na talerzach fenomenalna wołowina, jagnięcina, skrzydełka kurczaka i sabaudzkie białe kiełbaski z rusztu. Na wstępie, gdy rozsiądziemy się na wyłożonych futrami drewnianych ławach, podają appremont. Białe. Wytrawne. Przyjemnie osadza się na podniebieniu bukietem białych kwiatów. Nieco moreli. Takich świeżutkich. Pachnących. Zalecają, by je pić w temperaturze 8 stopni jako aperitif, ale nieco cieplejsze jest doskonałe do sabaudzkich klasyków – raclette, fondue i zestawu alpejskich wędlin z korniszonami. Do górskiego pstrąga też jest wyśmienite. A do befsztyka gamay savoie. Ten sam szczep uprawiany jest w różnych regionach Francji, i w każdym przypadku ma nieco inny bukiet i smak. Doskonale zaaklimatyzował się w Alpach, na niezbyt wdzięcznej do upraw ziemi. Ma rubinową szatę. Zaskakuje na języku werwą młodego wina, co w połączeniu z nieco przewidywalnym smakiem szaszłyków wołowych z rusztu, obficie posypanych ziołami z alpejskich hal, znakomicie się uzupełnia.






Najpopularniejsze

Zobacz także