X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Kodeks Atlantycki – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Kodeks Atlantycki – Paryski nie-co-dziennik – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 5 grudnia 2015

Bynajmniej nie o globalną umowę klimatyczną tu chodzi, nad którą debatują w podparyskim Bourget przedstawiciele niemal wszystkich krajów świata, a która po 2020 roku miałaby zastąpić protokół z Kioto, by ratować Ziemię przed trudnymi do przewidzenia skutkami – być może apokaliptycznymi – „brudnej” fazy rozwoju ludzkości opartej na paliwach kopalnych: węglu, gazie i ropie. Kodeks Atlantycki to notatnik geniusza sprzed epoki przedindustrialnej, geniusza, który pozostawił po sobie dzieło zapowiadające współczesną cywilizację techniczną, choć jeszcze nie opartą na elektryczności, antybiotykach, satelitach czy informatyce, ale już na kulcie praktycznej wiedzy i naukowego eksperymentu.



Codex Atlanticus to kompilacja notatek Leonarda da Vinci po raz pierwszy pokazanych we Francji w paryskiej Pinakotece. W ten sposób duch Leonarda obecny w uśmiechu Mona Lisy w Luwrze nam panującej zagościł na kilka tygodni w niedalekiej Pinakotece. Okazją jest 500. rocznica przybycia toskańskiego mistrza do Francji i oddania się pod monarszą opiekę Franciszka I. To wtedy przywiózł on na grzbiecie muła ową „florencką damę” namalowaną na desce topoli, do dziś najbardziej rozpoznawalny obraz na świecie. Zamieszkał nad Loarą w rezydencji Clos Lucé w pobliżu królewskiego zamku Ambroise, gdzie spędził ostatnie trzy lata życia mianowany pierwszym doradcą króla Francji, jego nadwornym malarzem, architektem i inżynierem.

Genialny da Vinci był uczonym i artystą o nienasyconej ciekawości świata. Matematyka, fizyka, filozofia, anatomia, malarstwo, rzeźba, teatr, muzyka, architektura, urbanistyka, mechanika, optyka, aeronautyka, hydrologia, militaria, geologia, zoologia… – to tylko przykładowe dziedziny, w jakich był mistrzem niedoścignionym. Potomni mawiali, że musiał zawrzeć pakt z diabłem, aby do końca poznać człowieka. Jego drobiazgowo przeprowadzane sekcje zwłok oraz odlewy ludzkiego mózgu i komór serca dały mu przydomek „brata Fausta”. Oprócz działań artystycznych, z których najbardziej jest znany, podejmował się też innych projektów wyprzedzających jego czas. Opracował koncepcję helikoptera podnoszonego przez wirnik, kadłuba łodzi podwodnej, czołgu, spadochronu, silnika napędzanego energią wody, prototypu samochodu czy roweru. Zajmował się zagadnieniami grawitacji, kwadratury koła, badaniem skamielin i światła, które określał mianem energii pozbawionej masy. Ze swych odkryć naukowych i artystycznych sporządzał szczegółowe notatki, szkice, rysunki. I właśnie część tych zapisków wystawiono w Pinakotece – Il genio, tajemnice Codexu Atlanticus. Nazwa kodeksu może wydać się dziwna, ale nie dotyczy ona treści, tylko formatu kartek (64,5×43,5), jaki w tamtych czasach był używany do sporządzania atlasów. Stąd ta nazwa, można by powiedzieć kodeksu w formacie atlasu.

Leonardo da Vinci (1452 – 1519) to nie tylko symbol renesansu, to najwszechstronniej utalentowany człowiek wszech czasów. Geniusz doskonały. Wegetarianin, homoseksualista, syn toskańskiego notariusza i chłopki zrodzony z nieprawego łoża, wychowywany przez dziadków ze strony matki. Samouk, co nie otrzymał akademickiego wykształcenia. W młodości prowokował otoczenie swą obyczajowością, stając nawet przed trybunałem oskarżony o sodomię (ostatecznie oskarżenie wycofano). Nie był cudownym dzieckiem. Niczego znaczącego przed 25. rokiem życia nie osiągnął. Znany z malarskich arcydzieł, nie namalował wielu obrazów, około 30 podczas 40-letniej kariery, z których zachowała się połowa. Zgodnie z ostatnią wolą zażyczył sobie, by w jego pogrzebie uczestniczyło 60 żebraków niosących świece, za co mieli otrzymać zapłatę. Swe zapiski liczące 120 zeszytów powierzył ulubionemu uczniowi Melziemu, jak wynika z testamentu sporządzonego 23 kwietnia 1519 roku w zamku Ambroise. Do dziś ocalało 7000 stron notatek, co według przypuszczeń uczonych stanowi 20 proc. całości, reszta zaginęła. Najsłynniejsze ich zbiory to Kodeks Hammera, zakupiony w 1994 roku przez Billa Gatesa za 30 mln 800 tys. dolarów, i ów Kodeks Atlantycki wystawiony w Paryżu.

Codex Atlanticus sporządził prawie wiek po śmierci Leonarda Pompeo Leoni. Liczy 1119 kart dokumentujących rozległe poszukiwania uczonego artysty od 1478 roku, kiedy pracował jeszcze w rodzinnej Toskanii, aż po rok jego śmierci. To prawdziwa encyklopedia wiedzy napisana pismem lustrzanym od prawej do lewej, co – jak się przypuszcza – wynika z leworęczności autora, dzięki czemu nie rozmazywał atramentu. Pewne fragmenty do dziś nie zostały rozszyfrowane. Paryska ekspozycja niektóre opisy wynalazków skonfrontowała z ich makietami, a całość zanurzyła w mroku, z jakiego budzą się ledwo uchwytne ślady geniuszu. – Ty, co podziwiasz swoją cielesną powłokę, nie bądź smutny, że jak innych dosięgnie cię śmierć. Raduj się, bo tylko z radością ci do twarzy. Geniusz Leonarda da Vinci bardziej ufał cielesności niż trwodze. Boga szukał ponad kościelną władzą, czystego i perfekcyjnego jak matematyczna figura, za której tajemniczym pięknem podążał przez całe życie. Często nie kończył swych dzieł – zostawiał je non finito, jakby zatrzymane w wiecznym procesie tworzenia, odkrywania cudu natury, której doskonałość czcił na drodze jej dogłębnych studiów.

Nad tym, aby to non finito nie zostało brutalnie przerwane, debatują dziś nad Sekwaną późni wnukowie Leonarda z miasteczka Vinci. Stawką są różne scenariusze końca wieku: wymieranie gatunków, susze, pożary, powodzie, niedobory wody i żywności, wzrost poziomu mórz i oceanów, a nawet zatopienie Nowego Jorku, Amsterdamu czy Gdańska. Na Ziemi robi się coraz goręcej – nie tylko w ujęciu przenośnym, ale i zatrważającego realu.






Najpopularniejsze

Zobacz także