X

Wyszukiwarka portalu iFrancja

Klimatyczne dania – Tygodnik Angora

Klimatyczne dania – Tygodnik Angora

Artykuł wprowadzono: 5 grudnia 2015

Pierwszego wieczoru po otwarciu międzynarodowej Konferencji Klimatycznej w Paryżu prezydenci Barack Obama i François Hollande udali się do restauracji l’Ambroisie, wyróżnionej w przewodniku Michelin trzema gwiazdkami, a mieszczącej się od 1986 roku w pełnej uroku dzielnicy Marais.



Goście l’Ambroisie mogli spróbować ile flottante w musie borowikowym, ryby z wód bretońskich w rozmarynie, ziemniaków z Noirmoutier, naturalnie „solonych” przez morze. Ziemniaczki „confit” były w sosie ze skorupiaków. Gospodarze zaproponowali kilka serów z różnych zakątków Francji – od żółtego comte, poprzez brie, do roqueforta. Na deser szefowie, bo jest ich dwóch: ojciec i syn, podali specjalność firmy – cieniutką tartę z kakao. Do tego zaserwowali biały burgund, wyśmienite, czerwone wino bordoskie. A na zakończenie uczty – półsłodkie, deserowe banyuls z południowej Francji.
Aż pół miliona dań trzeba przygotować dla uczestników trwającej przez dwa tygodnie, do 11 grudnia, międzynarodowej konferencji. 80 procent potraw przygotowywanych jest na miejscu, w hangarach lotniska Le Bourget, gdzie zorganizowano kuchnie i restauracje. Potrzebne jest do tego ponad pół tony masła bretońskiego, 800 litrów normandzkiej śmietany, 600 kilogramów mielonej wołowiny i półtora tysiąca „bochnów” sera z Burgundii. Dostawy są na bieżąco uzupełniane.

Dominuje kuchnia francuska, chociaż trzeba wziąć pod uwagę ulubione dania dostojnych gości. Wiadomo, że Barack Obama przepada za chili con carne, zaś Władimir Putin uwielbia biały ser. Przy patelniach znalazło się pięciu słynnych szefów, starannie wyselekcjonowanych z grupy ochotników, a wyboru dokonał sam minister spraw zagranicznych Francji Laurent Fabius, który uważa, że „dyplomacja kulinarna” jest tak ogromnej wagi, że w swoim resorcie organizuje spotkania ambasadorów akredytowanych w Paryżu z wielkimi mistrzami francuskiej sztuki kulinarnej. To on wprowadził do języka politycznego termin „dyplomacji kulinarnej”. Całość przedsięwzięcia i pracy „wielkiej piątki” w kuchni na Le Bourget koordynuje trójka szefów – z Pałacu Elizejskiego, Quai d’Orsay, czyli ministerstwa spraw zagranicznych, i ze słynnej firmy Lenotre.

Mistrzowie nie ukrywają, że przygotowanie menu to nie lada wyzwanie, bo muszą być dania wegetariańskie, wegańskie, bezglutenowe, a wszystko według tradycji francuskiej kuchni, z zastosowaniem najnowszych technik i technologii gotowania, ale bez potraw koszernych. Konferencja jest klimatyczna, więc i ekologiczne produkty bio są „obowiązkowe”. Poza tym stosowana jest zasada, że mają być francuskie i „zgodne z porą roku”. Szefowie zaczynają o szóstej rano i pracują trzynaście godzin. Nie narzekają, bo do ciężkiej pracy w kuchni i związanego z tym ogromnego stresu są przyzwyczajeni, a z drugiej strony – jak przyznał jeden z nich – „mają świadomość uczestniczenia w czymś wyjątkowym”.

Na pierwszy obiad podano małże świętego Jakuba, pierś kurczaka, a na deser znany z ekscentrycznych pomysłów kulinarnych Marc Veyrat, który zawsze gotuje w wielkim, czarnym kapeluszu, przygotował alpejski ser reblochon z mirrą, jadalnym mchem i dziką sałatą pachnącą lasem. Do tego cała piwnica przednich win i szampanów.






Najpopularniejsze

Zobacz także